Nowy numer 28/2020 Archiwum

Chińscy dziennikarze o “walce” wirusa z partyjną machiną propagandową

Sytuacja z epidemią obnażyła kłamstwa rządowych mediów.

Zamieszkali za granicą chińscy dziennikarze Li Yuan w USA, Fok Yit Wai w Singapurze i wielu innych zwracają uwagę na toczącą się w Chinach walkę o pokazanie faktycznej sytuacji w kontekście epidemii koronawirusa. Publikowane na ten temat wypowiedzi, także w samych Chinach, zaczynają podważać zasady i ramy dotychczasowej komunistycznej propagandy partyjnej.

W przestrzeni internetowej, często blokowanej przez cenzurę, ludzie otwarcie krytykują państwowe media, które jedynie wychwalają poświecenie personelu medycznego. “Cóż z tego poświęcenia, jeśli personelowi brakuje podstawowych środków takich jak np. chirurgiczne maski?” – pytają. Jeden z krytykujących działania władz blogów zatytułowano: “Pogrzeb zamieniony w Wesele”.

Triumfalistyczne materiały medialne zaczęły być kwestionowane. Ludzie widzieli na ekranach dziewczynkę, która płakała i wołała: “mamo, mamo”, w czasie gdy odwożono ciało jej zmarłej matki. Widzieli też samotną kobietę, która z balkonu za pomocą gongu na darmo próbowała przywołać karetkę pogotowia. Zobaczyli też twarz doktora Li Wenlianga, który pierwszy ostrzegał Chiny przed wirusem, tym samym, który go później zabił. Oglądano pielęgniarki, które „dobrowolnie zdecydowały się na zgolenie włosów na głowach. Jednakże niektóre z filmowanych kobiet wiezione do jednego z ognisk epidemii w prowincji Hubei płakały, co może budzić wątpliwości, co do ich „dobrowolnych” decyzji.

Prawnik Deng Xueping, który prowadzi blog “Pogrzeb zmieniony w Wesele” pisze o materiale filmowym ze szpitala w Wuhan, w którym pokazano „szczęśliwego, wyleczonego pacjenta ignorując zarazem wielu innych, cierpiących i umierających…” Oficjalne przekazy medialne w kółko pokazują darczyńców, którzy przynoszą do różnych państwowych instytucji, często anonimowo, ofiary pieniężne na walkę z wirusem itp.

Młodzi ludzie w Chinach zaczynają zauważać kłopotliwe aspekty rządzonego przez komunistów najludniejszego państwa świata, który de facto nie jest w stanie zaradzić ludzkim tragediom. 23-letnia Daisy Zhao, mieszkanka Pekinu tak opisuje zmianę swoich pogladów na otaczającą ją rzeczywistość: “Kiedyś wierzyłam w przekazy z państwowych mediów. Jednak teraz, jak, skoro lekarze, którzy pierwsi wykryli koronawirusa i chcieli z nim walczyć zostali nazwani „roznosicielami plotek”. Oficjalne media straciły już w naszych oczach wiarygodność”.

Z kolei 26-letnia mieszkanka Szanaghaju Stephanie Xia twierdzi, że młodych ludzi zaczyna ogarniać zamęt i gniew. Zaczyna pojawiać się przepaść między tym “kim młodzi ludzi w Chinach są, a tym jakimi chciałyby ich widzieć władze”.

Komunistyczny Związek Młodzieży dalej w mediach posługuje się tradycyjnymi maskotkami Jangshan Jiao i Hongqui Man, które jeszcze w duchu przewodniczącego Mao wyrażają “naród chiński” i „partię komunistyczną”. Jednakże te symboliczne postacie po prostu przestały kogokolwiek inspirować. W jednym z komentarzy, ktoś napisał: “Jiangshan Jiao i Hanqui Man jestem waszym obywatelem ale nie jestem waszym fanem”. Ta internetowa wypowiedź zyskała sobie dziesiątki tysięcy polubień.

Przedstawiciele starszej generacji z kolei obawiają się, że epidemia może zostać wkrótce zapomniana tak jak wiele innych chińskich tragedii przedtem. Tak uważa pisarz Yan Lianke, który niedawno podczas wykładu w Hongkong University of Science and Technology zaapelował: “Jeśli nie możemy tak jak lekarz Li Wenliang bezkompromisowo głosić prawdy, to przynajmniej starajmy się jej posłuchać. Jeśli nie możemy mówić głośno to przynajmniej mówmy szeptem. Stańmy się cichymi ludźmi, którzy jednak pamiętają i nie ustają w wysiłku budowania wspólnej pamięci”.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama