Nowy numer 13/2020 Archiwum

Wina i odpowiedzialność

Czy chodzi o prawdę historyczną, o moralny obowiązek, czy o pieniądze?

Nie dziedziczycie winy, ale dziedziczycie odpowiedzialność – zastanawiam się nad znaczeniem tych słów, skierowanych niedawno pod adresem Polaków przez prof. Yehudę Bauera, nestora (ur. 1926) i z pewnością największy dziś autorytet w dziedzinie badań nad Holocaustem. Padły one 18 lutego w Jerozolimie na konferencji współorganizowanej przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych oraz Izraelską Radę Spraw Zagranicznych. W tematyce obrad pojawiła się kwestia „wyzwań historii i pamięci” dla naszych wzajemnych stosunków. Ośmielę się podzielić subiektywnymi wrażeniami z tej ważnej i ciekawej konferencji.

Dlaczego ważnej? Bodaj po raz pierwszy od czasu sporu o poprawkę do ustawy o IPN z początku 2018 r., która postawiła na ostrzu noża zjawisko przypisywania Polsce odpowiedzialności za Holocaust, podjęta została na ten temat rozmowa w Izraelu – z udziałem Polaków. Nie terapia, nie lekcja, ale właśnie rozmowa. Wydawało mi się, że dla izraelskich uczestników jednym z jej celów było odrzucenie argumentów, wskazujących na niewłaściwość objęcia całej Polski (państwa polskiego, Polaków jako wspólnoty pokoleń) pojęciem „współudziału” (complicity) w Zagładzie Żydów. Profesor Bauer określił tych, którzy przeciwstawiają się takiemu pojęciu, mianem „wypaczaczy” (po angielsku: distorters, dla odróżnienia od całkowitych „negacjonistów”) Holocaustu. Ironizował, że choć bardzo czczą oni pamięć Holocaustu, budują pomniki i muzea, to właściwie „kochają tylko martwych Żydów”. To określenie natychmiast podchwyciła „The Jerusalem Post”, wybijając je w tytule swego sprawozdania z konferencji. W moim wprowadzeniu do dyskusji przypomniałem izraelskim słuchaczom, że choć w innych proporcjach, to jednak także nieżydowską ludność Polski dotknęła ludobójcza polityka okupacyjna Niemców. Na przykład polscy chłopi nie byli tylko zajęci mordowaniem bezbronnych Żydów, jak zdaje się pokazywać „nowa szkoła historyków Holocaustu”, ale byli również „zwierzyną łowną”, masowo zabijaną przez „rasę panów” z III Rzeszy. Czy przypomnienie tego faktu jest już „wypaczaniem” prawdy o Holocauście? Czy też może ta masowa przemoc, jaka na ziemie II RP została wprowadzona nie przez „odwieczny polski antysemityzm”, ale czołgi Hitlera i Stalina, jej miliony ofiar, nie tylko żydowskich, stanowią pewien istotny kontekst badawczy w analizie Zagłady?

Profesor Bauer przyznał, a prasa izraelska również o tym poinformowała, że Polacy byli obiektem niemieckiego, hitlerowskiego ludobójstwa, w którego wyniku zginęło około 10 proc. polskiej, nieżydowskiej ludności II RP. Akcentował jednak potrzebę takich badań historycznych, które odsłonią przede wszystkim skalę współodpowiedzialności Polaków za Holocaust. Za wzór owych badań uznał studia prowadzone przez prof. Barbarę Engelking i Jana Grabowskiego. Popularyzowane przez tego ostatniego, bez dowodów naukowych, tezy o 200 tys. Żydów zamordowanych przez Polaków podważał stanowczo ambasador Kumoch. Yehuda Bauer powiedział wówczas, że profesorowie Engelking i Grabowski są zawsze „absolutely right” – a więc ich badania powinny być wyjęte spod jakiejkolwiek naukowej krytyki. Pozwoliliśmy sobie, z ambasadorem Kumochem, polemizować z tą opinią. Profesor Bauer stwierdził jednak, że Jan Grabowski jest prześladowany przez państwo polskie, jakby w konsekwencji wspomnianej poprawki do ustawy o IPN (mimo że przecież, jak wiadomo, poprawka została dawno odwołana) – i jest ścigany sądownie za swoje „absolutely right” ustalenia. Izraelski autorytet nazwał to „bolszewizmem”, rzucając takie oskarżenie najwyraźniej w stronę obecnych władz Polski. Udało nam się jednak sprostować „drobną” nieścisłość: to Jan Grabowski złożył pierwszy pozew sądowy – przeciwko polskiej instytucji Reduta Dobrego Imienia, a później rzeczywiście został pozwany, ale nie przez państwo polskie tylko przez prywatną osobę, która uznała, że jej wuj został fałszywie pomówiony o czyny niegodne. Tego rodzaju pozwy – prywatne, o zniesławienie – są solą każdego wolnego systemu sądowego. Jeśli to jest „bolszewizm”, to chyba nie ma bardziej bolszewickiego sądownictwa niż w USA – zadałem retoryczne pytanie.

Tak sobie „przekomarzaliśmy się” z prof. Bauerem i prof. Dreifuss, wymieniając także bardziej poważne, naukowe problemy i potrzebę ich bardziej zniuansowanego badania przez historyków polskich i izraelskich. W końcu jeden ze słuchaczy stwierdził: dość tego gadania. Trzeba przejść do jedynej istotnej rzeczy: kiedy państwo polskie odda pieniądze za bezspadkowe mienie żydowskie, jakie pozostało w Polsce? Po szmerze aprobaty ze strony wypełnionej sali konferencyjnej hotelu King David zapadła niezręczna cisza. Dopiero co rozbrzmiał moralny apel prof. Bauera o tym, że dzisiejsi Polacy nie dźwigają brzemienia winy za Holocaust, ale muszą uznać swoją odpowiedzialność. Czy twarde pytanie z sali jest najprostszym wytłumaczeniem, o co chodzi w owej odpowiedzialności? Czy chodzi o prawdę historyczną, o moralny obowiązek, czy o pieniądze? O co jeszcze? Refleksję nad tym pytaniem odłożę, da Bóg, do następnego odcinka „Asów”. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

  • paszczyk2
    27.02.2020 08:14
    Jestem bardzo wdzięczny panu Profesorowi, że zechciał wziąć udział w tej poniżającej, oszczerczej "debacie". Przyjął na siebie sporo tej toksyny, będę się za niego modlić.
    doceń 30
  • Henryk
    27.02.2020 09:04
    Ciekawe jak to można ponosić odpowiedzialność bez winy? Demagogia najwyższej miary!
    doceń 23
  • CSOG
    27.02.2020 15:02
    Długi artykuł. Smutny.
    Autor pochwalił się swoim wkładem w obronę ojczyzny. Ja to doceniam. Chciałbym jednak czytać dużo, dużo więcej artykułów o tym, że państwo Polskie, jego administracja i rząd robi wciąż zbyt mało, a powinien więcej w kwestii obrony przed chociażby ewentualnością wypłaty jakichkolwiek „odszkodowań” „rekompensat”, za tak zwane „ m i e n i e b e z s p a d k o w e”. Sprawę najkrócej i być może kolokwialnie można skrócić tak: Ktoś z ‘naszych’ coś, kiedyś miał i MY chcemy teraz za to kasy.
    Najgroźniejszy jest w tym wszystkim fakt, że roszczeniowiec jest przyjacielem naszego przyjaciela (cyt …) i z problemem władze obchodzą się dyplomatycznie jak ze zgniłym jajkiem:” Może lepiej będzie jak nie będziemy go ruszać, poleży, zaschnie, co to komu przeszkadza…” Jednak druga strona traktuje to raczej jak kotleta, którego jeśli nie może usmażyć szybko, smaży go na raty. Co sprawa przycichnie i ostygnie, odkręcają kurek z gazem zapalają ogień i podpiekają, jak skwierczy za mocno przestają i po pewnym czasie od nowa. Może to potrwa dłużej ale w końcu dopną swego. A przy tym, równolegle do smażenia może niech głośno rozbrzmiewa hymn :”Jeszcze nas za to kochajcie!!!”. Taka to rozmowa, jak „przyjaciela smażonego” z przyjacielem smażonym. Tak właśnie nas smaży smok wielogłowy, którego jedna głowa oświadcza jesteśmy braćmi i przyjaciółmi, nic od was nie chcemy, druga głowa wrzeszczy smażcie się szybciej bo jesteśmy głodni, a jeszcze inne głowy wiodą w międzynarodowych kuluarach rozmowy jak to kotleta usmażyć najszybciej. Wielki brat zza oceanu mówi do jednej z głów smażcie ich wolniej bo jeszcze gotowi do wschodniego bloku wrócić. Kiedyś w przyszłości ich usmażycie ale nie teraz, bo teraz musimy u nich za ich pieniądze, swoje rakiety postawić dla naszej i waszej obrony przed wilkiem głodnym ze wschodu. Dla osłody napiszemy wam ustawę która pomoże w przyszłości kotleta dosmażyć. Drugi przyjaciel i oswobodziciel zza bliskiej granicy woła na cały świat: Nie chcieli się do nas przyłączyć to ich oplujemy i oskarżymy niewdzięczników żebyście mogli smażyć szybciej.
    Taka kuchnia.
    doceń 12
  • pawell
    29.02.2020 19:33
    Przecież jest oczywistą oczywistością, że chodzi o pieniądze. A hasło "antysemityzm" służy tylko i wyłącznie zmiękczeniu ofiary. To dlatego (odpowiadając na pytanie @CSOG). Żydzi nie chcą być lubiani. Bo bez "antysemityzmu" Żydzi nic nie zyskają.
    doceń 11
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama