Nowy numer 15/2020 Archiwum

Widzieć

Dwa tysiące lat później, 25 września 1953 roku, również w późnych godzinach nocnych, został pojmany inny sługa Pański. Tego samego wieczoru wygłosił kazanie ku czci bł. Władysława z Gielniowa, którego myślą przewodnią była „prawda wewnętrzna człowieka Bożego”.

UCZEŃ

„Zapiski więzienne” kardynała Stefana Wyszyńskiego zawierają szczegółowy opis tego pojmania: „Poszedłem na górę i zaraz udałem się na spoczynek. Bodaj pół godziny później usłyszałem kroki skierowane do mego mieszkania. Przyszedł ksiądz Goździewicz. Melduje, że jacyś panowie przyszli z listem od ministra Bidy do biskupa Baraniaka i proszą o otwarcie bramy (…). Istotnie, w bramie stało kilka osób i mocno szturmowało klamkę (…). Już dobrze wiedziałem, kto nas odwiedza. Zszedłem na dół i kazałem otworzyć bramę”. Kilka chwil później jeden z przybyłych po prymasa ludzi został skaleczony przez psa, który rzucił się na niego. Wyszyński zapisał: „Wróciłem do przedsionka, by zaopatrzyć rannego”. Tak rozpoczęła się historia uwięzienia Prymasa Tysiąclecia, męża stanu, którego totalitarne państwo ze strachu musiało zamknąć na klucz, nie mając świadomości, że działa w ten sposób przeciwko samemu sobie. „Byłoby coś niedojrzałego w tym, gdybym ja nie zaznał więzienia” – podsumował ten pierwszy dzień prymas Wyszyński. I dodał: „Dzieje się więc coś bardzo właściwego; nie mogę mieć żalu do nikogo. Chrystus nazwał Judasza »przyjacielem«. Nie mogę mieć żalu do tych panów, którzy mnie otaczają i byli dla mnie dość grzeczni. Oni mi przecież pomagają do dzieła, którego nieuchronność od dawna była oczywista dla wszystkich. Muszę doceniać to, co mnie od tych ludzi spotyka”.

Rywałd koło Lidzbarka to pierwsze miejsce uwięzienia Wyszyńskiego. W swoim pokoju „eryguje sobie” drogę krzyżową, „pisząc na ścianie ołówkiem nazwy stacji Męki Pańskiej i oznaczając je krzyżykiem”. Niecałe dwa tygodnie później w zapiskach kardynała znalazła się notatka wyjątkowa: „Coraz wyraźniej widzę, że miejscem najwłaściwszym na obecny moment bytowania Kościoła jest dla mnie więzienie”. Słowa, które mogą zadziwić, a z których heroiczność cnót kandydata na ołtarze przebija bardzo wyraźnie. Kolejny raz „sługa” Pana staje się „najnędzniejszym sługą”, wyrażając posłuszeństwo w sposób pełny. Ale i tak to nie ten moment był apogeum poddania się Bożej woli. Półtora roku później stało się coś jeszcze mocniejszego.

Było to w kwietniu 1955 roku. Cały dzień trwała zamieć śnieżna. Jedna fala przychodziła za drugą, pojawiało się słońce, które natychmiast znikało, ciemności ogarniały ziemię. Obserwując te zjawiska atmosferyczne, uwięziony prymas snuł refleksję: „Gdy nowe płaty [śniegu – A.P.] spadają na zieloną murawę, zdają się mówić miotane siłą wiatrów: nic nie zdziałaliśmy. Kwietniowa ziemia ogrzała zimne płaty i zwyciężyła je. O, bo daremnie śnieg pada w kwietniu, gdy czas zimnic minął, a wszystko stęsknione do ciepła, do światła, do zieleni, do kwiecia. Nie poradzą najgwałtowniejsze huragany. Jest czas zimy i jest czas wiosny…”. W tej dramatycznej aurze podobna walka działa się w duszy kardynała. Nagle poczuł w sercu ciężar, którego odkrycie wiązało się z wyrażeniem wobec Boga woli całkowitego… pozbycia się woli. Dokonania aktu ostatecznego poddania się temu, co Bóg wobec niego zaplanował. Wyszyński napisał tak: „Nie wiem dlaczego, ale muszę to zapisać, choć tak bardzo się lękam. Ty mi nakazujesz, sam nie jestem zdolny. Nakazujesz mi chcieć i nakazujesz mi napisać, choć opieram się i jednemu, i drugiemu Twemu chceniu. A więc, prawdziwie: jeśli Ci, Ojcze, potrzeba czegoś więcej, niż dotychczas się dzieje ze mną, to czyń. Jeśli Ci jest potrzebne moje więzienie, piwnica dla mnie, udręki śledcze, procesy, widowisko z Twego sługi, oszczerstwa i pośmiewisko, wzgarda pospólstwa i wszystko, czego tylko zapragniesz… Owom ja! – Napisałem i … spadł mi ciężar z serca”.

Krwawy pot? Nic o nim nie napisał przyszły błogosławiony. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że Prudnik, bo to tam miało miejsce to mistyczne doświadczenie Wyszyńskiego, stał się swego rodzaju ogrodem Getsemani. Nie o drzewa oliwne wszak chodzi. Ale o akt ostatecznego poddania się temu, co zaplanował Bóg.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama