Nowy numer 15/2020 Archiwum

Moja mama moją córką

Matka powinna być matką, nie córką. Ojciec – ojcem, nie synem.

Ponoć zjawisko parentyfikacji, czyli kształtowania się u dziecka odpowiedzialności za emocjonalny i fizyczny komfort rodzica jest częstsze, niż może się nam wydawać. To bardzo niedobrze… Z listu od pani – imię zmienione – Magdy: „Nie pamiętam tak naprawdę swojego dzieciństwa. To znaczy formalnie byłam dzieckiem. Ale wynikało to tylko z PESEL-u i niewielkiego wzrostu. Tak naprawdę zawsze musiałam być dorosła i opiekować się pijącą matką. Ona zawsze była w centrum uwagi, jej alkoholizm. To ja sprzątałam i gotowałam, żeby nasz dom jakoś funkcjonował. Tuszowałam też matki kace i usuwałam z domu puste butelki po alkoholu. Matka już od kilku lat nie żyje. Ja mam dobrze po trzydziestce. A jestem rozsypana i jak… dziecko. Czy ja kiedykolwiek będę szczęśliwa? Czy założę własną rodzinę i przestanę żyć z poczuciem porażki oraz klęski?”.

Z opowieści Marcina: „Mój ojciec był wiecznie nieobecny w domu. Częste wyjazdy służbowe, brylowanie w towarzystwie, zarabianie kasy… To było jego życie. Matka z depresją w domu. Ciągle płacząca i grożąca, że sobie życie odbierze”. On, Marcin, musiał się opiekować mamą, zastępować jej męża. Gdy ojciec wracał do domu, był bardzo dumny z tego, że ma tak „dojrzałego syna”. Marcin mówi gorzko: „Chyba »przejrzałego«”. Wyprowadził się od rodziców niedawno. Odwiedza ich bardzo niechętnie, tylko gdy naprawdę musi.

Anna straciła matkę dość wcześnie. Została sierotą w wieku piętnastu lat. Miała dużo młodszą siostrę i brata. Ojciec ich bardzo kochał, ale trudno mu było samotnie wychowywać troje dzieci. Anka przejęła obowiązki matki – prała, sprzątała, czytała rodzeństwu bajki. Do dziś jest dla siostry i brata trochę jak matka, chociaż wszyscy są już dorośli. Chciałaby się oderwać od tej roli bohaterki rodziny. Chciałaby być sobą. Chciałaby, żeby ktoś się nią zaopiekował. Nikt jednak się do tego nie rwie. Albo ona nie potrafi tej potrzeby okazać.

Psycholodzy mówią o zjawisku parentyfikacji, czyli o sytuacji, gdy dziecko, z różnych powodów, przejmuje rolę rodzica. Okazuje się, że skala tego zjawiska jest niemała. To niedobrze, bo przecież matka powinna być matką, nie córką. Ojciec – ojcem, nie synem. Ból, strach, zranienia powodowane odwróceniem ról mogą towarzyszyć do końca życia. I nie miejsce tu i czas, by pisać o antidotum oraz podawać recepty na odnalezienie samego siebie. Ale od czegoś trzeba zacząć. Może najpierw właśnie od świadomości występowania zjawiska parentyfikacji.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

  • Henryk
    07.02.2020 10:20
    Walka ze skutkami? A co z przyczynami?
    doceń 3
  • Anonim (konto usunięte)
    07.02.2020 10:58
    Często problemem współczesnych rodzin jest infantylność niedojrzałych rodziców i zbyt duży związek emocjonalny z dziećmi. Jak często rodzice chcąc chronić swe dzieci nie dając im wolności, możliwości popełniania błędów i prawa do dojrzewania. A później rośnie pokolenie dorosłych dzieci, które nie potrafi być dorosłymi, odpowiedzialnymi ale ucieka w świt zabawy, alkoholu, pracy.
    Oczywiście trochę inna jest sytuacja, gdy któreś z rodziców umiera, czy ciężko choruje. Tyle że często nie ma kto pomóc w takich wypadkach, więc dzieci muszą szybko dojrzeć. I często to szybkie dojrzewanie niestety prowadzi do wielu problemów.
    doceń 7
  • spe
    07.02.2020 11:37
    Uczynione dobro pozostaje nim już na zawsze, ale problemem jest wykorzystywanie, które dziecko w pewnym momencie zaczyna przecież zauważać, a boi się nazwać po imieniu z obawy, że może sobie z tym nie poradzić.
    doceń 6
  • AnnaEwa
    07.02.2020 22:21
    Dziękuję za poruszenie tego ważnego tematu. Problem parentyfikacji jest szeroki. Dotyczy nie tylko rodzin patologicznych, najczęściej spotykany jest w rodzinach wielodzietnych. W kulturze istnieje wręcz oczekiwanie, że w takiej rodzinie starsze rodzeństwo przejmie cześć obowiązków rodziców. Taka postawa dzieci uznawana jest za wartość, dorośli podziwiają takie dorosłe dzieci. Niewielu zwraca uwagę jak ogromny to ciężar dla dzieci, którym odbiera się przysłowiowe boisko i piłkę, by dać im przymusowe obowiązki wobec młodszego rodzeństwa.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji