Nowy numer 23/2020 Archiwum

Biblijne fejki

Historia o dziewiczym poczęciu Jezusa to błąd w tłumaczeniu – spotkali się Państwo z takim stwierdzeniem?

Historia o dziewiczym poczęciu Jezusa to błąd w tłumaczeniu – w Biblii użyto słowa oznaczającego młodą kobietę, a ktoś przełożył je tak, jakby chodziło o dziewicę. Spotkali się Państwo z takim stwierdzeniem? Ja przynajmniej raz słyszałem osobę, która była przekonana, że tak się właśnie zdarzyło. Tymczasem historii o błędzie w tłumaczeniu nie rozpropagował żaden biblista (choćby nawet heretyk). To tekst z filmu „Przekręt” wypowiedziany przez gangstera, który dokonuje napadu przebrany za rabina. Część ludzi traktuje to stwierdzenie serio, zapewne zwłaszcza tych, którzy słyszeli je z drugiej ręki i nawet nie wiedzą, że pochodzi ono z gangsterskiej komedii. W rzeczywistości sytuacja Maryi w momencie objawienia jest opisana w Ewangelii – była poślubiona Józefowi, ale nie mieszkali jeszcze razem. Zgodnie z żydowskim obyczajem i prawem oznaczało to, że współżycie z Józefem byłoby cudzołóstwem, a z innym mężczyzną – zdradą Józefa. Jednak mało komu chce się zagłębiać w szczegóły. Parę zdań wrzuconych do scenariusza dla ubarwienia sceny poszło w eter i – zgodnie z zasadą, według której samą informację pamięta się dłużej niż jej źródło – krąży z ust do ust.

Fejkiem tego typu, chyba zresztą najpopularniejszym, jest też stwierdzenie, że jeśli wszystkie drzazgi krzyża wystawiane w kościołach są prawdziwe, to Jezus musiał być ukrzyżowany na całym lesie. W rzeczywistości już w 1870 r. francuski historyk Charles Rohault de Fleury stwierdził, że ilość czczonych oficjalnie relikwii to mniej niż 10 proc. przeciętnego rzymskiego krzyża. Trudno jednak dyskutuje się (nawet we własnej głowie) z błyskotliwym bon motem. Pewnie zresztą i w tym przypadku niewielu cytujących zna źródło tekstu. A pochodzi on z „Imienia róży” Umberto Eco, wypowiada go tam Wilhelm z Baskerville.

Rozpowszechnionych wśród ludzi biblijnych fejków jest zapewne znacznie więcej. Pamiętam na przykład niemiecki film dokumentalny, który oglądałem wiele lat temu. Jeden z występujących w nim ludzi twierdził, że według Biblii po zdjęciu Jezusa z krzyża Jego rany krwawiły, co jest dowodem na to, że serce wciąż biło. W żadnej Ewangelii nie ma takiej wzmianki i da się to szybko sprawdzić. Tylko ilu widzów rzeczywiście to zrobi? Można oczywiście powiedzieć, że nasza relacja z Bogiem nie zależy od tego, co myślimy na temat prawdziwości relikwii z sanktuarium na Świętym Krzyżu. Jednak nieprawdziwe sądy mogą być naprawdę szkodliwe. Pokazują one wydarzenia z Pisma Świętego jako coś zmyślonego, niezgodnego z faktami, zakwestionowanego przez naukę. A to już jest poważne zagrożenie dla wiary.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jakub Jałowiczor

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w radiu „Kampus”. Współpracował m.in. z dziennikiem „Polska”, „Tygodnikiem Solidarność”, „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie”, „Niedzielą”, portalem Fronda.pl. Publikował też w „Rzeczpospolitej” i „Magazynie Fantastycznym” oraz przeprowadzał wywiady dla portalu wideo „Gazety Polskiej”. Autor książki „Rzecznicy”. Jego obszar specjalizacji to sprawy społeczno-polityczne, bezpieczeństwo, nie stroni od tematyki zagranicznej.
Kontakt:
jakub.jalowiczor@gosc.pl
Więcej artykułów Jakuba Jałowiczora

Zobacz także

  • AnnaEwa
    04.02.2020 10:34
    Tendencyjny artykuł, który przekona tylko tych, co nie znają innych religii, niż katolicyzm. Nie neguję dobrych intencji autora, ale warto jednak sprawdzić fakty. Na przykład pogląd, że w Biblii nie ma słowa "dziewica" znajdziemy w wielu publikacjach protestanckich, czy też związanych z Świadkami Jehowy. I to oni zainspirowali scenę w filmie, nie odwrotnie. Z drzazgami z krzyża to też tylko pół prawdy. De Fleury wziął pod uwagę tylko te relikwie, które oficjalnie czczone były w kościołach katolickich. Uwaga dotyczyła zaś wszystkich relikwii Krzyża Świętego, także tych będących w posiadaniu prawosławnych, w klasztorach, czy w rękach wiernych. Krwawiące rany faktycznie nie znajdują się w opisie biblijnym, świadectwem jest natomiast Całun Turyński, który uznawany jest za prawdziwy, a przez wielu nazywany jest "piątą Ewangelią". Dobrze byłoby podać tytuł filmu dokumentalnego, by sprawdzić, czy stwierdzenie dotyczyło Biblii, czy wiary katolickiej.
  • AnnaEwa
    04.02.2020 14:33
    Od siebie mogłabym dołożyć kilka innych różnic między nami, a protestantami, które autor nazywa brzydko fejkami, a które w rzeczywistości są poważnymi zagadnieniami z zakresu biblistyki. Sprawa rodzeństwa Jezusa, którego bracia wymienieni są z imienia w Piśmie Świętym, a których my, za św. Hieronimem uważamy za kuzynów. Protestanci zauważają, że Jezus używa różnych wyrazów na określenie braci i kuzynów, zaś my uznajemy, że słowo "bracia" może też oznaczać dalszych krewnych, mimo, że dosłowne tłumaczenie greckiego "adelfos" dosłownie znaczy "z jednego łona". Gdyby oprzeć się wyłącznie na Piśmie Świętym istnienie rodzonych braci i sióstr Jezusa zaprzecza dziewictwu Maryi, które my wywodzimy z Tradycji. Innym przykładem jest kapłaństwo kobiet. My uważamy, że kapłaństwo wywodzi się z apostolstwa, więc należne jest tylko mężczyznom, niektórzy protestanci uważają, że przykład Phoebe, o której św. Paweł pisze, że była diakonem wskazuje jednoznacznie na zwyczaj wyświęcania kobiet. Różnimy się także w podejściu do apokryfów, które protestanci odrzucają w całości, my natomiast część z nich włączyliśmy do Tradycji, jak Protoewangelię Jakuba, z której pochodzi dogmat o dziewiczym poczęciu, czy imiona Trzech Króli.
    doceń 4
  • WOJCIECH
    05.02.2020 00:13
    ABDIEL: niektórzy twierdzą, że więcej jest jedności między protestantami niż między katolikami spod różnych znaków (radiomaryjni, charyzmatycy, tygodnikowopowszechni tp.itd.)...
    doceń 1
  • saherb
    05.02.2020 09:53
    Ostatní fragment tekstu oddaje powody, dla których podaje się fałszywe informacje. Właśnie o to chodzi by osłabić i zniszczyć wiarę.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji