Nowy numer 47/2020 Archiwum

To była najtragiczniejsza lawina w polskich Tatrach. Zginęli głównie nastolatkowie

We wtorek minęło 17 lat od śmierci siedmiorga licealistów z Tychów i ich opiekuna, którzy zginęli w lawinie pod Rysami w Tatrach. Społeczność tyskiego liceum im. Leona Kruczkowskiego uczciła ich pamięć podczas wieczornej mszy św. w miejscowym kościele pw. Świętej Rodziny.

"Nic nie wskazywało, że będzie to dzień, który aż tak tragicznie zapisze się w historii Tatr i naszej szkoły. Nie wiedzieli tego uczestnicy wyprawy, którzy ze schroniska nad Morskim Okiem wyruszali 28 stycznia 2003 roku na Rysy. Nie wiedzieli ratownicy, pełniący tego dnia dyżur w centrali Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Zakopanem. Chociaż potem wiele razy zastanawiali się, czy można to było przewidzieć" - napisali przedstawiciele szkoły na jej stronie internetowej.

Przed południem w szkole odbyła się krótka uroczystość pod tablicą upamiętniającą tragedię w Tatrach sprzed 17 lat. Przedstawiciele szkolnej społeczności wspominają, że na początku lutego 2003 r. pomiędzy palące się przed szkołą znicze ktoś włożył kartkę z napisem: "Na cześć Młodych Pięknych". "Takimi ich właśnie wszystkich zapamiętamy" - napisano we wspomnieniu.

Lawina, która zeszła 28 stycznia 2003 r., porwała pod Rysami wycieczkę z Uczniowskiego Klubu Sportowego "Pion", działającego przy I LO w Tychach. Trzynaścioro osób, w tym dwoje dorosłych opiekunów, mimo obowiązującego wówczas umiarkowanego - II stopnia zagrożenia lawinowego, podjęło ryzyko wejścia na najwyższy w Polsce szczyt mierzący 2503 m n.p.m.

Lawina została najprawdopodobniej wyzwolona przez samych turystów pod wierzchołkiem Rysów. Zwały śniegu porwały dziewięciu uczestników wycieczki. Masy spadającego śniegu były tak ogromne, że czoło lawiny załamało lód na Czarnym Stawie i pogrzebało w nim większość ofiar.

W dniu tragedii ratownicy TOPR zdołali odkopać spod lawiny zaledwie troje turystów: martwego 21-latka oraz dwoje rannych licealistów - dziewczynę i chłopaka, który, nie odzyskawszy przytomności, zmarł w szpitalu. Nie udało się wówczas odnaleźć sześciu pozostałych pod śniegiem osób: 37-letniego opiekuna grupy oraz pięciorga licealistów w wieku 17-18 lat.

Dopiero 13 maja, kiedy odtajały wody w Czarnym Stawie, odnaleziono tam zwłoki 17-latka, a 5 czerwca z wody wyłowiono ciało następnego licealisty. 7 czerwca płetwonurkowie odnaleźli w stawie zwłoki dziewczyny i chłopaka. Dzień później wyłowiono z wody zwłoki opiekuna grupy.

W kwietniu 2006 r. Sąd Okręgowy w Katowicach skazał drugiego opiekuna wycieczki tyskich licealistów, nauczyciela geografii Mirosława Sz., na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Podczas procesu Sz. przyznał się do popełnienia podczas organizacji wyprawy błędów, których konsekwencją była śmierć ośmiorga jej uczestników. W uzasadnieniu wyroku skład sędziowski podkreślił, że Mirosław Sz. jako kierownik wycieczki dopuścił się wielu zaniedbań i w ten sposób nieumyślnie sprowadził niebezpieczeństwo zagrożenia zdrowia i życia jej uczestników.

Po wyroku w procesie karnym, ojciec dwóch ofiar tragedii wytoczył Mirosławowi Sz. sprawę cywilną. Sąd przyznał mu 140 tys. zł zadośćuczynienia, wraz z 28 tysiącami odsetek. Dwie internautki z Tychów zainicjowały wówczas zbiórkę pieniędzy na ten cel, która przyniosła 168 tys. zł. Dzięki temu emerytowany nauczyciel zapłacił zasądzoną kwotę.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama