Nowy numer 08/2020 Archiwum

Wielka kumulacja

Z zapowiedzi Komisji Europejskiej wynika, że dostaniemy 100 mld euro i będziemy bogaci.

Sąsiad powiedział, że będzie wielka ulewa. Mój dach zacznie przeciekać, więc muszę go pociągnąć specjalnym żelem izolacyjnym za 40 tys. zł. Odparłem, że nie jestem przekonany co do ulewy, dach się na razie trzyma, a poza tym nie mam takiej sumy. Sąsiad na to, że ulewa będzie i wszyscy to wiedzą, a z pieniędzmi nie ma kłopotu, pożyczy mi 5 tys. zł na procent. Ciągle nie byłem przekonany, więc zaczął krzyczeć, że jestem nieodpowiedzialny, bo inni kupują, chociaż im pożycza mniej, a ja naprawdę dostanę cały tysiąc. Na koniec pogroził mi palcem i odjechał samochodem oklejonym napisami „Sprzedaż żelu izolacyjnego”.  

Tak mniej więcej wyglądają negocjacje w sprawie tzw. pakietu sprawiedliwej transformacji. Zgodnie z wolą Komisji Europejskiej, Polska, podobnie jak inne kraje, ma wydać wielomiliardowe kwoty na przestawienie energetyki z węgla na inne źródła, aby przeciwdziałać zmianom klimatycznym. Nikt nie dyskutuje o tym, czy zmiany są, jak właściwie wyglądają oraz czy węgiel i w ogóle ludzka działalność ma z nimi cokolwiek wspólnego. Rozmowa dotyczy już tylko tego, kiedy i za ile. Społeczeństwu zamachano przed oczami gigantyczną kwotą 100 mld euro, którą rzekomo mielibyśmy na ten cel dostać i dla której warto zrezygnować akurat z tego paliwa, które sami możemy wydobywać. Tyle tylko, że w trakcie negocjacji okazało się, że - po pierwsze - to nie są pieniądze dla Polski, tylko dla wszystkich krajów do podziału. Na nas, według ostatnich informacji, miałaby przypaść ¼ tej sumy, ale ostatecznych ustaleń jeszcze nie ma, więc kwota nie jest pewna. Pewne jest to, że sporą jej część stanowiłyby pożyczki, więc pieniądze i tak trzeba by było oddać. Pewne jest też to, że 100 mld nie wystarczy na przestawienie energetyki naszego kraju – według polskich szacunków trzeba by było wydać ponad 500 mld euro, więc większość musielibyśmy dołożyć z własnych zasobów. I jeszcze jedna rzecz jest pewna – środki ostatecznie nie trafią do polskiej kieszeni. W unijnym rozumieniu transformacja energetyczna oznacza kupowanie technologii, których firmy znad Wisły nie mają i długo nie będą miały. W praktyce więc kasę z wielkiej unijnej kumulacji i z tego, co sami dołożymy, trzeba będzie wydać za granicą.

Okazja życia, nie ma co.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jakub Jałowiczor

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w radiu „Kampus”. Współpracował m.in. z dziennikiem „Polska”, „Tygodnikiem Solidarność”, „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie”, „Niedzielą”, portalem Fronda.pl. Publikował też w „Rzeczpospolitej” i „Magazynie Fantastycznym” oraz przeprowadzał wywiady dla portalu wideo „Gazety Polskiej”. Autor książki „Rzecznicy”. Jego obszar specjalizacji to sprawy społeczno-polityczne, bezpieczeństwo, nie stroni od tematyki zagranicznej.
Kontakt:
jakub.jalowiczor@gosc.pl
Więcej artykułów Jakuba Jałowiczora

Zobacz także

  • TOMASZ
    18.01.2020 15:15
    Niezgodnie z tym co pisze Pan redaktor, polskie firmy produkujące ekologiczne źródła energii oczywiście są (np. Selfa), a z wykorzystaniem tych funduszy mogło by takich firm być o wiele więcej. Lepiej jednak wydawać pieniądze na węgiel z Rosji.
    doceń 14
  • szymon
    18.01.2020 20:39
    Ekoterroryzm w pełnym natarciu. To, że klimat się zmieniał, zmienia i zmieniać będzie nie ulega wątpliwości. Tak jak np. na Marsie obserwuje się od kilkudziesięciu lat zmniejszenie czap lodowcowych na biegunie - ale, z tego co wiem, ludzi tam chyba nie ma i nie wydobywa się węgla? Neomarksiści nie potrzebują rzetelnej nauki - im wystarczy ideologia i machina medialna. Korzystając z tych narzędzi mogą ludziom wciskać każdą bzdurę, łącznie z tą, że jesteśmy jako ludzie w stanie przewidzieć, zatrzymać lub w jakikolwiek sposób wpłynąć na klimat.
    doceń 12
  • gość777
    19.01.2020 23:25
    Moskiewskie Politbiuro może zazdrościć takiej wręcz natrętnej unijnej eko-propagandy.Klimat i pogoda robią nadal co im się podoba.
    doceń 4
  • rozmawiajmy...
    20.01.2020 08:53
    "Dowody naukowe nie pozostawiają dzisiaj miejsca na dyskusję, zmiany są i są spowodowane przez ludzką działalność. Natomiast ludzie niepoważni, którzy przed dowód naukowy przedkładają opinię która jest dla niech wygodna, nadal dyskutują. " otóż Panie Kolego, nauka właśnie na tym polega że się dyskutuje, że poprzez zdobywanie nowych dowodów weryfikuje się stare założenia i w ten sposób nauka się rozwija, a co Pan powiemy, jeżeli za 5 lat klimat zacznie się oziębiać, to co "Dowody naukowe nie pozostawiają dzisiaj miejsca na dyskusję" ? W którym miejscu nie pozostawiają miejsca na dyskusję? Z ideologiami się nie dyskutuje, ale w nauce miejsce na dyskusję musi być, poprzez zadawanie pytań, poprzez weryfikację nowych dowodów szukamy odpowiedzi i nowych rozwiązań, dlatego nauka się rozwija, dlatego też dyskutujmy, bo warto rozmawiać
    doceń 4

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji