GN 2/2021 Archiwum

„Wiedźmin” bierze wszystko

Człowiek w świecie „Wiedźmina” jest czynnikiem destruktywnym. Niszczy wszystko, co stanie na przeszkodzie jego chciwości.

Serial, podobnie jak gry komputerowe, nie jest przeznaczony dla dzieci. Wszystkie wcześniejsze uwagi można również odnieść do filmowej ekranizacji. Powiedzmy od razu, że mało udanej. Rwana narracja i nagłe przeskoki w czasie i przestrzeni uniemożliwiają zrozumienie motywacji i działań bohaterów, którzy pojawiają się na drodze wiedźmina nie wiadomo skąd. Nie wiemy też, jakie łączą ich relacje. Brak dramatyzmu sprawia, że z ekranu wieje nudą, którzy porażką są nijakie i ciężkie dialogi, które należały do najmocniejszych stron powieści Sapkowskiego. Twórcy postawili na przemoc i goliznę być może dlatego, że zabrakło środków na realizację efektownych scen masowych. Przykładem może być kuriozalny ósmy, ostatni odcinek pierwszego sezonu, gdzie potężna, przynajmniej w oryginale literackim, armia Nilfgaardu oblega warownię Sodden.

Oglądając pierwszą serię, można zauważyć, że to chyba jedyny serial Netflixa, którego twórcy nie dostosowali się do obowiązującego obecnie parytetu w przedstawianiu na ekranie bohaterów należących do różnego rodzaju mniejszości przynajmniej w jednej kategorii. Chodzi o przedstawicieli LGBT, którzy przecież w sadze Sapkowskiego o wiedźminie się znaleźli, ale w pierwszym sezonie serialu ich zabrakło. To niedopatrzenie. Dzisiaj trudno znaleźć jakąkolwiek produkcję Netflixa, w której nie pojawiliby się bohaterowie należący do mniejszości seksualnej. Obojętnie, czy ma to jakiś związek z fabułą, czy nie. Okazuje się jednak, że nic straconego. Lauren S. Hissrich, producentka i scenarzystka „Wiedźmina”, zapewniła w rozmowie na portalu Reddit, że w drugim sezonie, który ma być bardziej spójny niż pierwszy, pojawią się postaci spod znaku LGBT. •

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama