Nowy numer 3/2021 Archiwum

Sojusz utracony

Iran mógłby być największym sojusznikiem USA na Bliskim Wschodzie. Dlaczego jest dokładnie odwrotnie?

Niewygodny demokrata

Ironią losu jest fakt, że najbardziej demokratyczny okres w historii najnowszej Iranu nie był na rękę zachodnim mocarstwom, przede wszystkim Wielkiej Brytanii, która w spór wciągnęła również Stany Zjednoczone. W 1951 r. premierem został Mohamad Mosaddegh, który zaczął wprowadzać szereg reform gospodarczych i politycznych, próbując m.in. osłabić wszechwładzę szacha Mohammada Rezy Pahlawiego. Być może Zachód w ogóle nie wtrącałby się w te wewnętrzne rozgrywki, gdyby nie fakt, że Mosaddegh zaczął nacjonalizować irański przemysł naftowy, który w tamtym czasie był niemal w całości kontrolowany przez brytyjską firmę (dzisiejsza BP). Brytyjskie służby we współpracy z amerykańską CIA (Amerykanie przyznali się do tego pół wieku później) zorganizowały zamach stanu i doprowadziły do usunięcia niewygodnego premiera. A to pozwoliło szachowi na rządy niemal absolutne. Pod amerykańskim i brytyjskim patronatem przez kolejne ćwierćwiecze Iranem rządził tłumiący wszelki sprzeciw władca. Można by zatem zakładać, że z tego powodu wśród Irańczyków panuje silny antyamerykanizm, wzmocniony jeszcze rewolucją islamską z 1979 r., która wyniosła do władzy ajatollahów, religijnych przywódców, którzy narzucili krajowi (przy wsparciu dużej części społeczeństwa) ustrój teokratyczny, ale przede wszystkim obalili znienawidzonego przez Irańczyków szacha. Zwłaszcza że ten po obaleniu znalazł schronienie w USA, gdzie miał odbyć leczenie. To wzmocniło przekaz ajatollahów, że Amerykanie szykują kolejny zamach stanu. Wtedy też doszło do słynnego zajęcia ambasady USA w Teheranie przez studentów i duchownych, którzy wzięli jako zakładników personel placówki i znajdujących się tam żołnierzy. Jeśli dodać do tego kolejne dekady napięć, nakładanych na Iran sankcji gospodarczych i agresywny często przekaz władz – antyamerykanizm powinien mieć się w Iranie bardzo dobrze.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także