Nowy numer 2/2021 Archiwum

Brat staje się bratem

Czy można potępiać prozelityzm i jednocześnie cieszyć się, gdy ktoś z protestantów zostaje katolikiem?

Dialog nie działa?

Co jednak w sytuacji, gdy ktoś z braci protestantów czy prawosławnych uzna, że chce zostać katolikiem? Wspomniana „Nota doktrynalna…” Kongregacji Nauki Wiary mówi wyraźnie, że gdy „chrześcijan niekatolik, z przyczyn sumienia i przekonany o prawdzie katolickiej, prosi o wejście w pełną jedność z Kościołem katolickim, należy uszanować to jako dzieło Ducha Świętego i jako wyraz wolności sumienia i religii. W tym przypadku nie ma mowy o prozelityzmie”. W ostatnich latach mieliśmy do czynienia z głośnymi przypadkami takich konwersji, które nie były wynikiem prozelityzmu, lecz skutkiem pewnego długiego procesu, przebytej drogi. Owszem – nierzadko z towarzyszeniem katolików, którzy jednak nie tylko nie próbowali „nawracać” na siłę na katolicyzm (chodzi o pewną presję i „przyciskanie do muru” argumentami), ale sami czerpali z darów duchowych, jakie Duch Święty daje wszystkim ochrzczonym.

Najgłośniejszą sprawą była konwersja szwedzkiego pastora Ulfa Ekmana, opisywana również na łamach GN. W 2014 r. wraz ze swoją żoną, w klasztorze sióstr brygidek niedaleko Sztokholmu, w obecności biskupa katolickiego został on włączony do Kościoła rzymskiego. Wcześniej przez ponad 15 lat podkreślał potrzebę dialogu ekumenicznego i sam był w ten dialog mocno zaangażowany. W swojej książce „Wielkie odkrycie” pisze m.in. o doświadczeniu spotkania z katolikami w Albanii: „Oczami wyobraźni zobaczyłem nagle obraz podzielonego Kościoła, w całym konkrecie tego faktu, i w ciągu krótkiej chwili zrozumiałem, że nie umniejszając naszej jakże owocnej pracy misjonarskiej, sam zajmuję w chrześcijaństwie miejsce daleko na jego obrzeżach. I że sam przyczyniam się do tego podziału (…). Wtedy właśnie coś zaczęło mnie nękać, a potem już nie chciało się ode mnie odczepić, i to coś miało związek z Kościołem katolickim. Jestem przekonany, że właśnie tamto tak nieoczekiwane doświadczenie było pierwszym, które najpierw mną wstrząsnęło i mnie przebudziło, a następnie poprowadziło, krok po kroku, do pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim. Choć zanim do tego doszło, miały upłynąć kolejne dwadzieścia dwa lata”. Czy znajdzie się ktoś odważny, kto uzna, że drogę tę można było skrócić i „pomóc” protestantowi zostać katolikiem znacznie szybciej? Czy prozelityzm ma być alternatywą dla „podejrzanego” dialogu?

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama