Nowy numer 27/2020 Archiwum

Pijane prawo

Myśl wyrachowana: Jeśli człowiek powstaje w chwili urodzenia, to po co ciąża?

Mieszkanka Miastka w Pomorskiem urodziła córkę kilka tygodni przed terminem. Pijaną córkę – dziecko miało we krwi 0,9 promila alkoholu. 29-letnia matka miała o promil więcej. Dziewczynka miała trudności z oddychaniem, okazało się też, że ma wadę serca. Mimo tego prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie narażenia noworodka na utratę zdrowia i życia. Dlaczego? Bo śledczy stwierdzili, że „matka nie ponosi odpowiedzialności za swoje zachowanie względem płodu”. I jeszcze lepszy kwiatek: „płód staje się człowiekiem w chwili rozpoczęcia akcji porodowej”. Prokurator prowadzący sprawę powiedział „Dziennikowi Bałtyckiemu”, że niezależnie od oceny moralnej, „zgodnie z prawem dziecko staje się dzieckiem w chwili rozpoczęcia akcji porodowej”. Poinformował też, że prawo „rozgranicza, kiedy mamy do czynienia z płodem, a kiedy z człowiekiem”.

Hm… „Dziecko staje się dzieckiem…”. Już samo sformułowanie pokazuje absurd takiego rozumowania. Równie dobrze można powiedzieć, że w chwili urodzenia „człowiek staje się człowiekiem”.

Niestety, Sąd Najwyższy w 2006 i 2008 roku rzeczywiście orzekł, że prawnokarna ochrona życia dziecka rozpoczyna się w momencie, gdy rozpoczęła się akcja porodowa. Wychodzi na to, że wcześniej dziecko traktowane jest jak część organizmu matki. Ale pozostając przy tej logice, należałoby zapytać, co się stało, że na kolejnych etapach rozwoju mamy do czynienia z człowiekiem? Płód nie jest człowiekiem, a noworodek już tak? Płód nie człowiek, a niemowlę człowiek? Człowiekiem jest przedszkolak, a płód to jakaś inna istota? Człowiekiem jest młodzieniec, jest nim osoba w sile wieku i starzec też – a płód jakoś nie.

Jeśli przyjąć takie myślenie, trzeba by uznać, że w chwili porodu następuje cudowna zamiana: znika zlepek komórek czy też glut (jak pieszczotliwie mówią miłośnicy aborcji) zwany płodem, a pojawia się, ni z tego, ni z owego, człowiek. Między istotą nienarodzoną a narodzoną widocznie nie ma żadnego związku, skoro tę pierwszą można upić, a za podanie alkoholu tej drugiej idzie się do więzienia. I tylko trudno zrozumieć, dlaczego w takim razie cudownie zesłany z nieba nowy człowiek jest pijany, skoro matka nie jego upiła, tylko tego „znikniętego”. Czemu noworodek ma problemy zdrowotne wynikające z etapu płodowego, skoro nie był płodem?

Taka interpretacja prawa jest nielogiczna i niespójna z innymi zapisami. Ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka stanowi, że „dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności”. Kodeks Etyki Lekarskiej mówi natomiast, że „podejmując działania lekarskie u kobiety w ciąży lekarz równocześnie odpowiada za zdrowie i życie jej dziecka”.

Oznacza to tylko jedno: najwyższy czas przyznać prawa człowieka od jego prawdziwego początku, a nie od chwili, którą ktoś łaskawie, według swego widzimisię, raczył wyznaczyć.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także