Nowy numer 47/2020 Archiwum

Biskup na pustyni

– Chciałem doświadczyć życia pustelnika w XXI wieku – mówi bp Piotr Libera.

Elżbieta Grzybowska: Pół roku spędził Ksiądz Biskup u kamedułów na Srebrnej Górze w Krakowie. Co to za miejsce?

BP piotr Libera: Pustelnię, czyli erem kamedułów na Srebrnej Górze nieopodal Krakowa, wybudował marszałek wielki koronny Mikołaj Wolski w 1604 roku. Domki – pustelnie zakonników – położone są na skraju Lasu Wolskiego i stanowią strefę ścisłej klauzury, milczenia i samotności. Oprócz pustelni zespół klasztorny obejmuje kościół w stylu barokowym, z widocznymi z daleka trzema wieżami. Ze świątynią sąsiadują kapitularz, refektarz, kuchnia z dziedzińcem, na którym znajduje się studnia mająca 70 metrów głębokości, wykuta w litej skale. Klasztor posiada też bibliotekę i dom gościnny. Cały teren został otoczony wielokilometrowym murem kamiennym, aby zapewnić mnichom ścisłą, papieską klauzurę.

Jak wygląda codzienne życie ka­me­duły?

Życie pustelnika kameduły ma ściśle określony porządek. Dzień rozpoczyna się o 3.30, kiedy bije na wieży dzwon na pobudkę. Kwadrans później pustelnicy zebrani w chórze zakonnym odmawiają pierwszą część brewiarza, czyli Godzinę Czytań i Anioł Pański. Potem pustelnik wraca do swojej pustelni, gdzie odprawia „lectio divina” (czytanie duchowe). Godzina 6 to wspólna Eucharystia i potem kolejne godziny brewiarza. W swoich pustelniach eremici praktykują również modlitwę w samotności, która opiera się na medytacji Biblii i modlitwie myślnej. Kilka godzin dziennie eremita poświęca pracy fizycznej w ogrodzie, kuchni, pralni bądź porządkom w obrębie murów klasztornych. Dzień kończy kompleta, odmawiana wspólnie o 19.15. Posiłki przygotowuje brat kucharz, spożywa się je w samotności w pustelni, do której przynoszone są przez nowicjuszy w menażkach. Kameduli nie spożywają w ogóle dań mięsnych, a te, które się przyrządza, są bardzo proste. Cały klimat duchowy panujący w eremie ma charakter pokutny i można go określić w trzech słowach: modlitwa, milczenie, post.

Przyjął Ksiądz Biskup styl życia pustelników?

Nie chciałem być tylko obserwatorem, dlatego od początku włączałem się w porządek dnia obowiązujący w eremie. Inaczej mój pobyt w tym miejscu nie miałby sensu. Chciałem doświadczyć życia pustelnika w XXI wieku. To fascynujące, choć niełatwe doświadczenie. Powołanie pustelnika polega na dobrowolnym wybraniu i umiłowaniu samotności, która otwiera serce na Boga i ludzi. Milczenie, w którym pustelnik spędza kolejne dni życia, prowadzi go stopniowo do wtajemniczenia w tę wielką ciszę, w której żyje Bóg. To jest dla pustelnika owa Betania, w której milcząco spędza czas u stóp Boskiego Mistrza, zasłuchany w Jego słowa.

Czy otrzymał Ksiądz Biskup domek kamedulski?

Tak, ojciec przeor pozwolił mi zamieszkać w takim typowym domku pustelnika kameduły. To niewielki budynek, w którym eremita mieszka, pracuje, modli się, spożywa posiłki i odpoczywa. Są więc w domku mała kapliczka, biurko, przy którym pracuje, i pokój z łóżkiem. Są szafa na odzież, kilka półek na książki, łazienka. Wyposażenie domku jest skromne, proste, bez upiększeń. Na ścianie wiszą tylko krzyż i wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej.

Erem to także officium Divinum, służba Boża rozpisana na godziny brewiarzowe. Jak to wygląda u kamedułów?

Sześć razy dziennie gromadzą się na modlitwie brewiarzowej w kościele. W niedziele i święta, kiedy liturgia brewiarzowa jest dłuższa, w sumie spędzają prawie pięć godzin w kościele na samym tylko brewiarzu, nie licząc Eucharystii, Różańca itd. Kameduli korzystają z dwutomowego brewiarza monastycznego, który różni się od brewiarza odmawianego przez księży diecezjalnych tym, że jest bardziej rozbudowany, a co za tym idzie – dłuższy. Kameduli recytują brewiarz w postawie stojącej. Duże wrażenie robi widok wspólnoty pustelników z okazałymi brodami, ogolonymi głowami w kapturach, pochylonymi nad księgą brewiarza, którzy mocnym, męskim głosem recytują wersety psalmów. Od 415 lat ta modlitwa trwa nieprzerwanie na Srebrnej Górze. Mogę powiedzieć po 43 latach kapłaństwa, że na nowo odkryłem piękno modlitwy brewiarzowej. Doświadczyłem, jak bardzo modlitwa psalmami buduje mosty między niebem a ziemią, odsłaniając wielkość, a zarazem grzeszność człowieka wołającego do swego Stwórcy. W liturgii godzin chrześcijanin, mnich, kapłan staje się poniekąd drugim Mojżeszem, który z rękoma wyciągniętymi ku niebu wstawia się za światem, w którym każdego dnia toczy się zażarta walka między siłami dobra i zła. Porzucanie brewiarza pod pretekstem wielości prac, zajęć duszpasterskich przyczynia się do zobojętnienia na sprawy nadprzyrodzone i pójścia na kompromis z duchem tego świata. W konsekwencji słabną też nasza przyjaźń z Jezusem i gorliwość w służbie Bożej. Jestem przekonany, że wierność liturgii godzin, do czego zobowiązaliśmy się, wchodząc w szeregi duchowieństwa, jest jednym z wyznaczników kapłańskiej tożsamości.

Piuskę na te pół roku Ksiądz Biskup pewnie zdjął...

Niekoniecznie, bo kameduli w swym stroju uwzględniają także piuskę, z tym że ma ona kolor biały lub kremowy i wykonana jest z wełny. Przemawiają za tym względy natury praktycznej i zdrowotnej. Erem Srebrnej Góry wzniesiony jest na skale. Świątynia oraz chór, czyli stałe miejsce modlitwy wspólnotowej, nie są ogrzewane. W miesiącach jesienno-zimowych panuje tam chłód, który jest szczególnie odczuwalny podczas długich modlitw. Habity i płaszcze pustelników uszyte są z ciepłego materiału. Przydatne są też solidne buty z grubą podeszwą, izolującą od kamiennej posadzki. Oprócz piuski eremici nakładają na głowę kaptur.

Czy w tym czasie myślał Ksiądz Biskup niekiedy o diecezji?

Wszystko, co stanowi nasz Kościół lokalny, było ze mną w eremie kamedułów. Duchowieństwo, osoby konsekrowane, nasze seminarium, rodziny, dzieci i młodzież, ruchy i stowarzyszenia kościelne, chorzy i nasi seniorzy, ale również osoby zagubione bądź zbuntowane, żyjące z dala od Boga, były obecne w moich modlitwach.

Z czym Ksiądz Biskup wrócił do diecezji? Czy to będzie jakiś nowy program duszpasterski?

Wracam do diecezji wzmocniony łaską Pana, Jego obecności i bliskości. Trochę jak prorok Eliasz, pokrzepiony na pustyni Bożym pokarmem, podejmuję dalszą wędrówkę do mojej góry Horeb. Mam 68 lat, więc kres tej drogi rysuje się przede mną coraz bardziej wyraziście. Ufam, że ten czas dobrze wykorzystałem i będzie on procentował teraz w mojej codziennej posłudze biskupiej. Nowych programów duszpasterskich nie planuję, bo prawdziwym programem – parafrazując myśl Benedykta XVI – jest nie postępować według własnej woli, ale wsłuchiwać się w słowo i wolę Chrystusa, poddawać się Jego kierownictwu, tak aby to On sam prowadził nasz Kościół lokalny w tej godzinie naszej historii. •

Biskup Piotr Libera

przez pół roku, za zgodą papieża, przebywał na „pustyni” w kamedulskim eremie na Srebrnej Górze w Krakowie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama