Nowy numer 23/2020 Archiwum

Dziewięćdziesiąt siedem krzyży

O mało znanych polskich osiedlach, szkole generała Zarzyckiego i dziewczętach służących w RAF-ie opowiada prof. Hubert Chudzio, twórca Centrum Dokumentacji Zsyłek, Wypędzeń i Przesiedleń Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.

O ilu polskich cmentarzach w Afryce wiemy?

W książce zebraliśmy piętnaście cmentarzy w takich krajach jak Uganda, Tanzania, Zambia i Zimbabwe. Przez ostatnie dziesięć lat odbudowaliśmy niemal od zera trzy cmentarze: w Koja, Abercorn i Rusape. Trzy kolejne zostały poddane renowacji: Tengeru, Masindi i Marandellas. Ten ostatni czeka na pełną renowację. Pozostałe dziewięć cmentarzy, jakie odnaleźliśmy, zostało na razie zinwentaryzowanych. Są też nekropolie, które nie zostały jeszcze poddane takim działaniom, jak Oudts- hoorn w RPA.

W poprzednich latach publikowaliśmy w „Gościu” reportaże z Tengeru czy Masindi. To tu zaczynaliście Wasze prace. Pomagali Wam misjonarze?

Tengeru, Koja i Masindi to pierwszy wyjazd, 2009 rok. Mieliśmy ograniczone środki. W Tanzanii mieszkaliśmy na misji franciszkańskiej u o. Michała Sabatury. Bardzo miło nas przyjął. W ciągu tygodnia udało się odnowić kilkadziesiąt nagrobków. Pomagał nam Joseph, miejscowy opiekun cmentarza. Spotkaliśmy tam ostatniego żyjącego wtedy w Tanzanii sybiraka, Edwarda Wójtowicza. Dał nam na drogę 3 kg kiełbasy domowej roboty. Stamtąd ruszyliśmy przez Kenię do Ugandy. Zatrzymaliśmy się u salezjanina o. Ryszarda Józwiaka. Niezwykła postać. Stan cmentarza przy polskim kościele był w miarę dobry. Z kolei w Koja w tamtym czasie nie było już żadnego nagrobka. Cmentarz przeznaczono do wyburzenia, bo to był teren prywatnej farmy. Wszystko zniszczone przez buldożer, porośnięte krzakami. Został tylko pomnik, który wcześniej odnowił ks. Marciniak, a na nim 97 nazwisk.

Po tym wyjeździe zaproponowałeś odbudowę pierwszego cmentarza…

Pomyślałem, że skoro mamy 97 nazwisk, to można postawić 97 krzyży. Zacząłem szukać pieniędzy. Jeden krzyż to ok. 200 zł. Wystarczy więc znaleźć 97 osób. Ktoś z rodziny, ktoś ze znajomych… Zgłaszali się sybiracy, każdy dawał na jeden krzyż. Ten cmentarz w pierwszej fazie, jeszcze w 2009 roku, odnowiliśmy z napisem na pomniku: „Zmarli Polacy w drodze do ojczyzny” (takim, jaki był na fotografiach z lat 40. XX wieku). W roku 2012 odbudowaliśmy go całkowicie: biało-czerwony cmentarz nad Jeziorem Wiktorii. Było piękne otwarcie z występami podopiecznych ks. Józwiaka. Przyjechali sybiracy, władze polskie i ugandyjskie, ugandyjski kardynał Wamala, zorganizowano sesję naukową. Obecnie opiekę nad cmentarzem objęła Ambasada RP w Nairobi.

Obok cmentarza w Koja w 2017 r. powstało Centrum Zdrowia im. Polskich Sybiraków.

W zamyśle miał to być pomnik nie tylko dla zmarłych, ale i dla żywych. To głównie inicjatywa sybiraków „Afrykańczyków” ogłoszona podczas konferencji w 2012 roku w Ugandzie. O przejęcie zbiórki na budowę ośrodka poprosiłem ks. Adama Parszywkę z Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego. Potem dołożyło się państwo polskie. I udało się. Ośrodek działa i służy mieszkańcom okolic Koja.

Na kolejne polskie cmentarze natrafiliście w Zambii?

W 2015 roku wraz z ambasadą polską w Pretorii (RPA) stworzyliśmy projekt odbudowy cmentarza w Abercorn w Zambii. Miejsce to odkrył Witold Majewski, attaché ambasady w Pretorii, i polski misjonarz – salezjanin ks. Piotr Malec, prawdopodobnie otruty w Afryce. Był bardzo zaangażowany, pisał do nas zaledwie kilka godzin przed śmiercią… W Abercorn działało polskie osiedle, a na jego środku stał pomnik Orła Białego. Gdy tam trafiliśmy, orzeł był prawie cały zasypany pod czterema kwitnącymi dżakarandami. Po odkopaniu okazało się, że pomnik ma metr wysokości. Było widoczne zaledwie 15 cm. Z tyłu miał miejsce na maszt. Jest na nim napisane: „Honor i ojczyzna”.

To była ciekawa wyprawa. Na specjalnie skonstruowanym dachu wieźliśmy dwadzieścia kilka krzyży, które wykonał za darmo pan Stefan Herok z Johannesburga. Udało się odnowić całe Abercorn. To drugi cmentarz odbudowany przez nasze centrum i pracowników Uniwersytetu Pedagogicznego, tym razem przy współpracy i pomocy Ambasady RP w Pretorii. W Zambii zinwentaryzowane są też cmentarze w Bwana Mkubwa i w Lusace.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Krzysztof Błażyca

Fotoreporter, dziennikarz

Z redakcją „Gościa" związany od roku 2006 r. Religioznawca, członek Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego. Autor książek „Tego drzewa nie zetniesz. Historie z czarami w tle" (zbiór reportaży z Tanzanii, Kenii, Zambii, Nigerii i Ugandy) oraz reportażu „Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy", za który otrzymał Grand Prix Mediatravel 2017, Nagrodę im. Stanisława Szwarc Bronikowskiego w kategorii książka podróżnicza roku oraz Nagrodę Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego za najlepszą książkę roku 2017 o tematyce afrykanistycznej w kategorii publikacji popularno-naukowej. Autor wystaw fotograficznych ukazujących życie codzienne w krajach Afryki. Laureat nagrody „Ekologia w obiektywie" za zdjęcie przedstawiające dzieci z nigeryjskiej wioski przy jednej ze studni wybudowanej dzięki akcji „Małego Gościa Niedzielnego". Publikował w „Misyjnych drogach", „Poznaj Świat", „Catholic Mirror" (Kenia), „Magazynie Familia", „Warto", „W drodze", „Almanachu Prowincjonalnym", „Tygodniku Powszechnym". Prowadzi fundację pomagającą w Ugandzie i Kenii (budowa studni głębinowych, wsparcie edukacji). Jego mottem są słowa kard. Charles'a Lavigerie, założyciela Ojców Białych „Pokochajcie Afrykę!".

Kontakt:
krzysztof.blazyca@gosc.pl
Więcej artykułów Krzysztofa Błażycy

 

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji