Nowy numer 43/2020 Archiwum

Zagadka śląskiej medycyny

Jak to możliwe, żeby przeżyć aż 36 cyklów chemioterapii? I jeszcze w tym czasie urodzić zdrową córeczkę, Klarę? Zdziwicie się jeszcze nie raz! Poznajcie Gabrielę Klimek z Jastrzębia.

Nawet wśród zdrowych trudno spotkać człowieka tak radosnego jak Gabriela. I to pomimo tego, że kobieta od lat prawie nie wstaje z łóżka i bardzo cierpi. Zwykle to chorego odwiedza się, żeby wlać mu w serce otuchę. Może w większości wypadków tak to działa, ale tu jest na odwrót: to właśnie ludzie, którzy odwiedzają mieszkanie Gabrieli w Jastrzębiu-Zdroju, wychodzą z niego roześmiani, zarażeni pogodą ducha i nieziemskim optymizmem.

Jest pani w zdrowej ciąży

W 1998 r. 25-letnia Gabriela wyszła za mąż za swojego rówieśnika, Roberta. Jasnowłosa dziewczyna, świeżo upieczony pedagog szkolny i rodzinny, była bardzo aktywna: pracowała w czterech szkołach, uprawiała sporty, świetnie tańczyła.

Trzy lata po ślubie kobietę dopadła ciężka choroba. Okazało się, że to bardzo rzadki nowotwór tkanki nabłonkowej i łącznej, a do tego miastenia, choroba powodująca małą odporność mięśni szkieletowych na najmniejszy nawet wysiłek. Doszło jeszcze kilka innych chorób, a także autoimmunoagresja, wyrażająca się tym, że organizm zabija własne komórki.

Mięśnie odmawiają posłuszeństwa. W gorsze dni Gabi ma problem z utrzymaniem kubka z herbatą, a nawet z oddychaniem. Już po pierwszych cyklach chemioterapii, do których doszło w 2001 r., lekarze powiedzieli, że leczenie spowodowało u niej trwałą bezpłodność. Dodali, że ma jajniki jak staruszka. Dla 28-letniej dziewczyny i jej męża to był dramat. – Na adopcję też nie mieliśmy szans ze względu na chorobę żony. My już nawet nie modliliśmy się o dziecko, tylko o uzdrowienie Gabrysi – wspomina Robert.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama