Nowy numer 03/2020 Archiwum

Jak to z narodzeniem było

Żłóbek, wół i osioł – niby oczywista rzecz. A jednak z Ewangelii wiemy tylko o żłobie. Wiele innych wyobrażeń o narodzeniu Chrystusa pochodzi z apokryfów.

Co działo się w betlejemskiej grocie? Czy to był zwykły poród? Jeśli tak, to jakim cudem, skoro Maryja była dziewicą i nią pozostała? A gdy Jezus się urodził, to jakim był dzieckiem? Czy sprawiał kłopoty wychowawcze? Czy Józef był stary? Jaka była jego rola jako męża Maryi?

To tylko niektóre z wielu pytań, jakie od starożytności zadawali sobie chrześcijanie. Nie były to błahe sprawy. Często dotyczyły najważniejszych prawd wiary, przede wszystkim boskości Jezusa, a zarazem Jego człowieczeństwa.

Ponieważ nie na wszystkie z tych pytań odpowiadają Ewangelie, już w starożytności w obiegu znalazły się pseudoewangelie zwane apokryfami. Nie weszły one do kanonu ksiąg, które Kościół uznał za natchnione, ale nie należy ich lekceważyć. Choć zawarte w nich teksty robią wrażenie naiwnych, to w istocie są cennym świadectwem żarliwej wiary, której dzisiejszym formalnym wyznawcom Chrystusa bardzo często brakuje.

Położna w grocie

„Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci” – usłyszała Ewa po grzechu. Z Księgi Rodzaju wynika więc, że niedogodności i cierpienia związane z ciążą i porodem są jedną z konsekwencji grzechu pierworodnego. Ponieważ zaś Maryja była wolna od wszelkiego grzechu, logiczną konsekwencją był wniosek, że nie odczuwała Ona także trudów porodu. Przekonanie to wyraża m.in. pochodzący z II wieku apokryf zwany protoewangelią Jakuba (jej autor podaje się za apostoła Jakuba Młodszego). Pomimo baśniowego klimatu wielu zawartych tam opisów utwór ten jest ważnym dokumentem potwierdzającym wiarę wczesnych chrześcijan w szczególne wybranie Maryi, która od poczęcia była przygotowana przez Boga do roli Matki Syna Bożego.

W tekście apokryfu przy opisie narodzenia Jezusa pojawia się postać położnej, z którą rozmawia przed grotą św. Józef. „To jest Maryja, która została wychowana w świątyni Pańskiej, i została mi wyznaczona losem jako żona, i nie jest moją żoną, ale owoc Jej łona jest z Ducha Świętego” – wyjaśnia kobiecie. Następnie położna wchodzi do groty i widzi ciemną chmurę wypełniającą wnętrze. „Dziś dusza moja została wywyższona, bo moje oczy ujrzały dziś rzeczy przekraczające wszelkie pojęcia, ponieważ zbawienie narodziło się dla Izraela” – wyznaje głęboko poruszona. „I natychmiast chmura poczęła znikać z jaskini, a w jaskini pojawiło się tak wielkie światło, że nie mogła go znieść. I wkrótce światło to poczęło znikać, aż ukazało się Dziecię i zbliżyło się, i zaczęło ssać pierś swej matki” – czytamy. Położna po wyjściu z groty spotyka kobietę o imieniu Salome, do której mówi: „Mam ci do opowiedzenia cud niezwykły: dziewica porodziła, do czego z natury jest niezdolna”.

O tym niezwykłym i bezbolesnym dla Maryi porodzie w potokach światła nie wspominają ewangeliści. „Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” – informuje św. Łukasz. Tyle na ten temat. Brak informacji o tym, jak odbył się sam poród. – Ewangelie nie odpowiadają na tak szczegółowe pytania, a ponieważ później ludzie zaczęli je stawiać, receptą na to zapotrzebowanie stały się ewangelie apokryficzne. One wyjaśniały to, co ludzi interesowało – mówi ks. prof. Józef Kozyra. – Ponieważ z Ewangelii wiadomo, że Maryja jest kecharitomene – pełna łaski – to konsekwencją tego był wniosek, że Maryja porodziła bezboleśnie, w sposób dziewiczy. Maryja była już na ziemi obdarzona wszystkimi łaskami, jakie są możliwe, więc autor protoewangelii Jakuba nie popełnia tu żadnego błędu teologicznego. Po prostu mówi to, czego zwykli ludzie nie wiedzą, i robi to, stosując swoistą „łopatologię” – wyjaśnia biblista. Jako inny przykład tej metody przywołuje apokryf zwany „Ewangelią dzieciństwa Jezusa według Tomasza”. – Jezus lepi tam ptaszki z gliny i chucha w nie, dając im życie. Bo jest Bogiem. Dziecko Jezus jest panem życia i śmierci. To piękne, prawie bajkowe wyjaśnienie ważnej prawdy wiary. Wydaje się, że to naiwne, ale w istocie jest to odpowiedź na podstawowe pytanie, czy Pan Jezus zawsze był Bogiem. Dla ludzi była to bardzo ważna sprawa – przekonuje naukowiec, powołując się na ówczesny kontekst, jakim była herezja arianizmu, negująca bóstwo Jezusa.

Józef stary?

Z podobnych powodów autor protoewangelii Jakuba próbuje wyjaśnić szczególną relację między Maryją i Józefem. Dziewicze małżeństwo tłumaczy zaawansowanym wiekiem Józefa – wdowca, który miał być ojcem czworga dorosłych już dzieci z pierwszego małżeństwa. Przy okazji wyjaśniało to kwestię „braci i sióstr” Jezusa, o których wzmiankuje Ewangelia.

Według apokryfu Maryja spędziła dzieciństwo w świątyni jerozolimskiej, gdzie „żyła jak gołąbka i otrzymywała pokarm z rąk anioła”. Miała tam też ślubować Bogu dozgonne pozostanie w dziewictwie. Gdy skończyła 12 lat, kapłan Zachariasz miał widzenie w Przybytku. „Zwołaj wdowców pośród ludu i niech każdy z nich przyniesie różdżkę, i stanie się Maryja żoną tego, któremu Bóg okaże znak” – polecił mu anioł. Los wskazał na Józefa. „Józefie, Józefie, na ciebie wypadło, byś wziął dziewicę Pańską, by Jej strzec dla Niego” – usłyszał od kapłana.

„Mam synów, jestem starcem, Ona zaś jest młodziutką dzieweczką” – oponuje święty, ale skarcony za opór wobec wyroków Boga, poddaje się Jego woli. „Maryjo, wziąłem ciebie ze świątyni Pańskiej. Teraz zaś zostawiam cię w domu moim. Wychodzę bowiem budować domy, ale przyjdę do ciebie. Pan będzie cię strzegł” – mówi.

Pomysł, że Józef był stary, przyjął się na długie wieki i znalazł odzwierciedlenie w malarstwie, rzeźbie i w pieśniach kościelnych. Do dziś słychać jeszcze w kolędach: „i Józef stary Ono pielęgnuje”, choć słowo „stary” coraz częściej zastępuje wyraz „święty”. Podobnie w ikonografii starca z siwą brodą wypiera powoli wizerunek młodego, krzepkiego mężczyzny. Takiego, który podołałby nie tylko pracy w warsztacie ciesielskim, ale też mógłby być realnym oparciem dla Matki i Dziecka podczas ewakuacji do Egiptu.

Dużo zwierząt

Apokryfy wywarły bardzo silny wpływ na wyobrażenia związane z narodzeniem Chrystusa. To właśnie z apokryfu wzięło się przekonanie, że nowo narodzony Jezus leżał wśród zwierząt. Ewangelie nic o tym nie mówią, mówi za to tzw. ewangelia Pseudo-Mateusza. „Trzeciego zaś dnia po narodzeniu Pana Maryja wyszła z jaskini i udała się do stajni. Tam złożyła Dzieciątko w żłobie, a wół i osioł, przyklękając, oddali Mu pokłon” – informuje autor, dodając, że „zwierzęta otoczyły Dzieciątko i wielbiły Je nieustannie”. I cytuje proroka Izajasza, który żali się: „Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela, Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozumie” (Iz 1,3). Tkwi w tym gorzki wyrzut, że prędzej zwierzę uzna Boga niż człowiek.

Zwierzęta pojawiają się w tym utworze także później, w czasie ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu. „Podobnie lwy i lamparty z czcią padały przed Jezusem i towarzyszyły Mu na pustyni. Dokądkolwiek Maryja i Józef udali się, poprzedzały ich, wskazując drogę. Swoją uległość okazywały pochyleniem głowy, a gotowość usługiwania zaznaczały merdaniem ogonem” – czytamy w apokryfie.

Apokryfy zaspokajały popularne gusty, nierzadko wykraczając poza granice dobrego smaku. Ówczesne przesadne zamiłowanie do cudowności wyrażało jednak powszechną wiarę w to, że Bóg jest wszechmocny, a świat jest wypełniony znakami Jego obecności. To postawa przeciwna do tej, którą wyraża dzisiejszy tzw. racjonalizm, który w istocie oznacza nieracjonalną niewiarę w Boga albo przekonanie, że „cudów nie ma”. Ta druga postawa jest dużo dalsza od prawdy. Bo prawdą jest, że Maryja poczęła Jezusa bez udziału mężczyzny. Prawdą jest, że pozostała dziewicą. Prawdą jest, że Bóg narodził się w ludzkim ciele. Jak przyjąć tak niesłychane tajemnice bez wiary we wszechmoc Bożą?•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji