Nowy numer 44/2020 Archiwum

Bardzo twardy brexit

Początki tradycji Hard Brexit Claim ginęły w mrokach dziejów, ale Anglicy bardzo szanowali swoją tradycję i odrębność.

Anglicy wykazali się szacunkiem wobec tradycji. Prośba o Przedłużenie Terminu Zakończenia Negocjacji w sprawie Twardego Brexitu (słynny Hard Brexit Claim) została jak zwykle wyryta na deseczce ze stuletniego dębu z Devonshire i przesłana do Brukseli. Biuro prasowe Rady Europejskiej zapewniało, że przewodniczący Hermann Çalhanoğlu również szanuje obyczaj, ale jego ważna międzygalaktyczna podróż była zaplanowana już dawno. Zamiast przewodniczącego list z prośbą odebrał sekretarz Pierre Koulibaly, który uroczyście przesunął termin zakończenia negocjacji na 31 grudnia przyszłego roku, występując w imieniu wszystkich zamieszkujących Europę płci i osób lub istot bezpłciowych, narodowości i osób lub istot beznarodowych oraz gatunków i osób lub istot bezgatunkowych, a także wszelkich pozostałych identyfikacji. Zgodę na przełożenie daty wyrazili obecni Wysocy Przedstawiciele. Zgodnie z parytetem tym razem byli to: Wysoki Przedstawiciel ds. Euroregionu Apenińsko-Bałkańskiego Sulejman Coraggio i Wysoki Przedstawiciel ds. Euroregionu Wisła-Dźwina Iwan Schulz (występujący w roli petenta Mahamandaleshvar Swami Alakhgiriji Maharaj z Euroregionu Tamizy wciąż nosił honorowy tytuł premiera; Anglicy naprawdę szanowali tradycję i własną odrębność, a mieszkańcy Euroregionu Szkocko-Irlandzkiego nie zgłaszali pretensji wobec tej fanaberii sąsiadów). Kurtuazyjną notę informującą o przyjęciu Claimu wysłano do Królestwa Węgier. W końcu powojenny pakt pokojowy zakładał, że Węgry i Europa będą stosować zasadę transparentności w prowadzonych przez siebie politykach, a to dotyczyło także pism czysto kurtuazyjnych, takich jak Claim.

Nie wszyscy lubili ten ceremoniał, ale wiele Europejek i Europejczyków zdawało sobie sprawę, jak ważny dla przyszłości jest szacunek wobec własnych korzeni. Uroczystość należało przeprowadzić, nawet jeśli początki tradycji Hard Brexit Claim ginęły w mrokach dziejów. Europedia przytaczała wszystkie znane tłumaczenia, łączne z historią o Dębowym Smoku z Devonshire, legendą o czasach, kiedy Europa składała się z mających własne rządy państw, z których jedno chciało całkowicie odłączyć się od reszty, a także spiskową teorią o chińskich jezuitach, którzy poprzez twardy brexit chcieli przejąć władzę nad światem. Generał jezuitów o. Wang Ahn wielokrotnie prosił administratorów o usunięcie tego fragmentu tekstu i zapraszał ich do zwiedzenia pekińskiej centrali Towarzystwa Jezusowego, by naocznie przekonali się, że jezuici niczego nie knują, ale zdaniem szefów Europedii wpis nie naruszał zasad społeczności.

Ceremonia trwała zaledwie kilka minut. Otrzymawszy wygrawerowaną na weneckim szkle zgodę, premier Mahamandaleshvar Swami Alakhgiriji Maharaj udał się do swojej siedziby przy Schulzenstraße, aby nagrać tradycyjną przemowę brexitową dla swoich rodaków. Przypomniał w niej, że Anglicy pozostają dumną i niezależną społecznością i nawet jeśli inni krzywym okiem patrzą na ich odrębność, to przecież Anglia nie ma stałych wrogów, ani przyjaciół – ma za to wieczne interesy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jakub Jałowiczor

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w radiu „Kampus”. Współpracował m.in. z dziennikiem „Polska”, „Tygodnikiem Solidarność”, „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie”, „Niedzielą”, portalem Fronda.pl. Publikował też w „Rzeczpospolitej” i „Magazynie Fantastycznym” oraz przeprowadzał wywiady dla portalu wideo „Gazety Polskiej”. Autor książki „Rzecznicy”. Jego obszar specjalizacji to sprawy społeczno-polityczne, bezpieczeństwo, nie stroni od tematyki zagranicznej.
Kontakt:
jakub.jalowiczor@gosc.pl
Więcej artykułów Jakuba Jałowiczora

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także