Nowy numer 44/2020 Archiwum

Dawne tradycje wigilijne

Wiele tradycji związanych z wieczerzą wigilijną ma długą historię. Część odeszła w zapomnienie, a inne, wciąż żywe, pielęgnujemy do dziś.

Każda rodzina ma swoje zwyczaje i tradycje związane z dniem poprzedzającym Narodziny Dzieciątka Jezus. Większość z nich wynosimy z rodzinnego domu. Jest to niezwykłe bogactwo, przekazywane z pokolenia na pokolenie przez setki lat. Niestety, sporo z nich zostało zapomnianych lub zastąpionych przez tradycje bardziej współczesne, nierzadko obcego pochodzenia. O wielu dawnych zwyczajach można dowiedzieć się już tylko z prac etnologicznych, kulturoznawczych, a także etnomuzykologicznych. Bogatą wiedzę na ten temat zawierają szczególnie prace Oskara Kolberga, Aleksandra Brücknera, Jana Stanisława Bystronia, Juliana Ursyna Niemcewicza czy Zygmunta Glogera.

Zamiast choinki

Dawniej, szczególnie na wsiach, nie znano strojenia choinek. Jest to stosunkowo młoda tradycja, przybyła do nas najprawdopodobniej z Niemiec. Przyjęła się w Polsce dopiero w XIX wieku. Co było przed nią? Dawniej w dzień Wigilii do izby czy jadalni, w której urządzano wieczerzę, w czterech kątach ustawiano zebrane w niewielkie snopki cztery rodzaje zbóż. Najczęściej były to pszenica, żyto, jęczmień i owies (lub wiązka grochu czy koniczyny). Dla ludzi żyjących z plonów ziemi wiązanki związane były z symboliką wszelkiego urodzaju upraw. Zapomniany już dzisiaj ten zwyczaj mógł nawiązywać też do pozostawiania dawniej wiązki żyta w miejscu, gdzie chleb był przygotowywany do wypieku albo do znaczenia nazwy miejsca, gdzie urodziło się Dzieciątko. Betlejem (z hebrajskiego Beth Lechem) oznacza „dom chleba”.

Inną tradycją, która przetrwała do dziś, było kładzenie sianka pod obrusem na wigilijnym stole i strojenie stołu żywymi, zielonymi gałązkami świerków czy jodeł. Dzisiaj rolę tę odgrywają popularne, pachnące igliwiem stroiki świąteczne z miejscem na podkreślającą świąteczny czas świecę. Sianko pod obrusem ma przypominać ubóstwo groty i żłobu, gdzie Maryja powiła Syna. Dawniej na pamiątkę tego wydarzenia wyściełano słomą podłogę izby, a nawet posadzki kościołów. Świecę wigilijną lub specjalny lampion zapalano nie tylko na stole, ale i przed domem. Miało to podkreślać gotowość biesiadujących w domu ludzi na przyjęcie Świętej Rodziny lub zbłąkanego wędrowca. Dziś w niektórych domach po wspólnej modlitwie i podzieleniu się opłatkiem zapaloną na stole świecę też stawia się przed domem lub w oknie. Znaczenie jest takie samo – światło ma wskazywać drogę, oświetlać ciemność i zapraszać do środka wszystkich samotnych i zbłąkanych.

Innym, już zapomnianym zwyczajem było umieszczanie pod stołem żelaza płużnego. Miało to zapewniać dostatek chleba i stanowiło prośbę o błogosławieństwo wykonywanej w polu pracy.

Wieczerza wigilijna

Wiele dawnych tradycji związanych z wieczerzą przetrwało do dziś. Dzień Wigilii był objęty postem ilościowym i jakościowym. Post ilościowy obowiązywał jednak tylko do momentu zasiadania do uroczystej kolacji. Towarzyszyło temu wypatrywanie pierwszej gwiazdki. Po wspólnej modlitwie łamano się opłatkiem lub cienko wypiekanym specjalnie na ten czas chlebem. Składano sobie życzenia. Do stołu zasiadała najbliższa rodzina oraz osoby samotne z sąsiedztwa, grona przyjaciół czy dalszej rodziny. Podobnie jak dziś przy stole zostawiano jedno wolne miejsce z nakryciem dla potrzebującego czy, jak wierzono w niektórych regionach Polski, dla tych bliskich, którzy odeszli. Spożywaną kolację celebrowano w odświętnych strojach i w uroczystym nastroju. Większość tych tradycji jest wciąż obecna w wielu domach. Kuchnia, choć postna, składała się zawsze z niecodziennych, wyjątkowych dań. Podobnie jak dziś dominowały w nich miód, mak, kapusta, grzyby, orzechy i ryby oraz wyroby zbożowe (kasze, zboża, specjalne pieczywo). Do dziś na Śląsku w niektórych domach przetrwała tradycja gotowania siemieniotki, czyli zupy zbliżonej do dawniej podawanego w niektórych regionach siemieńca z pęczakiem. Innymi popularnymi zupami były żurek z grzybami, migdałowa z rodzynkami czy barszcz z uszkami. Na stołach dużo częściej niż dziś stawiano potrawy ze świeżo złowionych ryb. Podawano przyrządzane na różne sposoby śledzie, szczupaki (z szafranem), karpie w polewach i sosach, okonie z posiekanymi jajami i oliwą oraz wiele innych. Tradycyjnie podawano też takie potrawy jak: śliwki lub bakalie z kaszą, groch, suszona lub gotowana rzepa, kluski czy placuszki z makiem i miodem. Z dawnych potraw popularnych niegdyś na wschodzie Polski przetrwała do dziś w niektórych rejonach kutia. Zwana dawniej też kucją czy kucią, przygotowywana jest z kaszy pszennej, jęczmiennej z dodatkiem miodu, bakalii i maku. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Anna Leszczyńska-Rożek

Redaktorka działu „4 strony kobiety"

Absolwentka muzykologii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Współzałożycielka Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa, w którym koordynowała projekty „Cztery żywioły" (cykl zajęć dla dzieci w gorszej sytuacji materialno-rodzinnej), wystawę fotografii naukowej „Mikro-Makro. Skale wszechświata" i cykliczne spotkania Śląskiej Kawiarni Naukowej w Katowicach. Autorka tekstów w miesięczniku „Mały Gość Niedzielny". Od 2018 r. w „Gościu Niedzielnym" prowadzi dział Cztery Strony Kobiety. Mama bliźniąt i żona Tomasza. Gra na skrzypcach w zespole Dobre Ludzie. Żegluje, eksperymentuje w kuchni, a od czasu do czasu wyrusza do dalekich krajów (m.in. Uganda, Islandia i Indie), by poznawać nowych ludzi, smaki, zapachy i miejsca.

Kontakt:
Więcej artykułów Anny Leszczyńskiej-Rożek

Zobacz także