Nowy numer 03/2020 Archiwum

Jesteśmy chadecją

O stosunku do wartości chrześcijańskich, problemach Polski i starcie w wyborach prezydenckich mówi prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz.

Bogumił Łoziński: PSL jest partią ludową, a w ostatnich wyborach parlamentarnych zagłosowało na nią tylko 17 proc. rolników. Dlaczego?

Władysław Kosiniak-Kamysz: Ludowy nie znaczy rolniczy, tylko powszechny, obywatelski. Nasz elektorat składa się z bardzo różnych środowisk. Uzyskaliśmy większe poparcie niż w 2015 r., podwoiliśmy swój wynik. Wówczas mieliśmy trochę ponad 700 tys. głosów i 16 posłów, a teraz prawie 1,6 miliona głosów i 30 posłów.

Do kogo PSL kieruje swoją ofertę?

Do tych wszystkich, którzy płacą podatki. Do osób, które ciężko pracują, do przedsiębiorców, dobrych gospodarzy na wsi czy w samorządzie. Do wszystkich grup społecznych. Udało się nam odnieść sukces wyborczy, ponieważ otworzyliśmy się na nowe środowiska. W miastach powyżej 500 tys. mieszkańców dostaliśmy ponad 6 procent poparcia, a dotychczas dostawaliśmy 0,6 procent. Swoją ofertę kierujemy też do tych, którzy głosowali na obecną władzę, ale czują się rozczarowani, gdyż nie spełniła ona ich oczekiwań.

Jak określiłby Pan PSL w kategoriach: konserwatyzm, liberalizm, chrześcijańska demokracja, lewica?

Najbliżej nam do chrześcijańskiej demokracji. Przed wyborami zbudowaliśmy Koalicję Polską, aby tworzyć umiarkowane centrum właśnie o charakterze chadeckim. W Polsce nie wykrystalizowała się partia o takim obliczu ideowym i chcemy ten obszar zagospodarować. Czerpiemy z wartości chrześcijańskich, bo z nich wyrastamy i jesteśmy im wierni. Mamy szacunek dla wszystkich Polaków i szukamy przyjaciół, a nie wskazujemy wrogów.

W jaki sposób PSL realizuje wartości chrześcijańskie?

Po pierwsze w centrum naszych inicjatyw jest człowiek. Kierujemy się bardzo ważną zasadą pomocniczości, na którą wskazuje katolicka nauka społeczna. Ona jest podstawą naszych działań. Zgodnie z nią państwo jest od tego, aby tworzyć bezpieczne ramy funkcjonowania dla obywateli, dawać tyle wolności, ile można, i pomagać tyle, ile trzeba.

Jak przekłada się to na konkret?

Na przykład sprawa, która jest bardzo ważna w nauczaniu papieża Franciszka, o której mówi w encyklice Laudato si’ – opieka nad Ziemią, nad środowiskiem naturalnym. Uważamy, że trzeba przechodzić na odnawialne źródła energii, stawiać na zdrową, tradycyjną żywność, chronić przyrodę i dbać o nią, szanować prawa natury. Te sprawy są dla nas niezwykle ważne. Zielony kolor na naszych sztandarach, na naszej koniczynie, do tego zobowiązuje.

Inną sprawą jest pomoc tym, którym jest ciężko. Złożyliśmy w Sejmie projekt ustawy wprowadzającej dobrowolny ZUS, aby pomóc przedsiębiorcom tworzącym miejsca pracy, płacącym podatki. Aby natomiast pomóc emerytom i rencistom, zaproponowaliśmy, że ich świadczenia będą wolne od podatku.

Skąd weźmiecie na to pieniądze?

Wskazujemy dwa źródła finansowania. Po pierwsze przejście na odnawialne źródła energii, które mają być kołem napędowym polskiej gospodarki. Drugie to stawianie na polski przemysł zbrojeniowy. Nie inwestowalibyśmy np. w Centralny Port Komunikacyjny, bo wydawanie 40, a może 50 miliardów złotych na ten cel nie jest dla Polski najważniejszą sprawą. Mamy lotniska regionalne, które są zmodernizowane, i to one mają być rozwijane.

Mówi Pan o wierności wartościom chrześcijańskim. Opinia katolicka zarzuca jednak PSL, że za tymi wartościami partia się nie opowiada. Parlament, w którym koalicja PO–PSL miała większość, ratyfikował w 2015 r. konwencję stambulską, tzw. antyprzemocową, która oparta jest na ideologii gender i z tego powodu jest mocno krytykowana przez Kościół.

W sprawach światopoglądowych w PSL nie ma dyscypliny partyjnej, każdy poseł głosuje zgodnie ze swoim sumieniem. Jeśli chodzi o tę konwencję, nasz klub podzielił się pół na pół. Ja nie popieram ideologii gender, jako minister pracy i polityki społecznej odmówiłem wniesienia tej konwencji na Radę Ministrów. Zrobiła to ówczesna pełnomocnik ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. Proszę zwrócić uwagę, że przez cztery ostatnie lata nikt tej konwencji nie wypowiedział. Partia rządząca, mająca samodzielną większość w parlamencie i bardzo głośno odwołująca się do wartości chrześcijańskich, nawet nie zgłosiła wniosku, aby ją wypowiedzieć.

A PSL zgłosi taki wniosek?

Nie będziemy go składać i nie sądzę, aby w tym Sejmie ktoś to zrobił. Tym bardziej że mający większość PiS też tego nie zrobi.

Parlament, który ratyfikował konwencję stambulską, przyjął też ustawę regulującą kwestię in vitro. I znów część posłów PSL ją poparła, mimo że bardzo krytycznie wypowiadał się o jej zapisach Episkopat Polski.

Mieliśmy do wyboru wolnoamerykankę, czyli np. możliwość tworzenia dowolnej liczby zarodków i ich bezkarnego niszczenia, albo przyjęcie prawa, które w jakiś sposób ogranicza takie praktyki, chroni zarodki, stwarza ramy prawne, być może niedoskonałe, ale wreszcie je tworzy. Dlatego opowiedzieliśmy się za tą ustawą. Uważam, że sztuczne zapłodnienie powinno być dozwolone i finansowane przez państwo.

A jakie jest Pana zdanie w sprawie zmiany prawa aborcyjnego?

Przy nagromadzeniu tylu negatywnych emocji społecznych nie poddawałbym pod głosowanie żadnego projektu dotyczącego aborcji. Nie zmieniałbym przepisów, które w tej sprawie obowiązują. Obawiam się bowiem, że w niedługiej przyszłości może przyjść wahadło, które bardzo mocno odbije w lewą stronę, jak to miało miejsce w Hiszpanii.

Konwencji antyprzemocowej nie chce Pan wypowiedzieć, aborcji i in vitro zakazać. W tym kontekście powoływanie się na wartości chrześcijańskie brzmi niezbyt wiarygodnie.

W poprzedniej kadencji Sejmu zgłoszono obywatelski projekt prezentowany w Sejmie przez Barbarę Nowacką, który przewidywał możliwość aborcji do 12. tygodnia życia dziecka. Wie pan, kto zgłosił wniosek, aby projekt został odrzucony w pierwszym czytaniu?

Wiem, Pan.

To pokazuje, że nasze odwoływanie się do wartości chrześcijańskich nie jest deklaratywne. Jeśli wobec PSL są stawiane takie zarzuty, to jak w takim razie ocenić wierność wartościom chrześcijańskim posłów PiS? W sprawach przez pana wskazanych przez cztery lata nie zrobili oni nic, chociaż mieli większość i mogli przegłosować zmiany. Nawet Trybunał Konstytucyjny nie rozpatrzył wniosku grupy posłów o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów o aborcji eugenicznej. Postawa PiS w sprawach światopoglądowych jest obłudna.

Mamy problemy z funkcjonowaniem służby zdrowia. Jaka jest propozycja PSL, jeśli chodzi o rozwiązanie tej sprawy?

W tek kwestii mamy mały sukces na koncie z kampanii wyborczej. W jej trakcie cztery największe komitety – PiS, KO, Lewica i PSL – podpisały się pod moją propozycją: Paktem dla Zdrowia. Mowa jest w nim o kilku sprawach, które należy zrobić. Na początku zawrzeć polityczne porozumienie, które będzie gwarantowało trwałe zmiany w służbie zdrowia. Dalej trzeba zwiększyć nakłady na nią do ok. 6,8 procent PKB, bo bez tego nie będzie lepszej dostępności, nie będzie lekarzy, pielęgniarek. Musimy też dobrze wynagradzać personel medyczny, aby nie wyjeżdżał za granicę, zwiększyć liczbę osób studiujących medycynę, skrócić specjalizację, uprościć proces nostryfikacji dyplomu. Kolejna sprawa to postawienie na polski przemysł farmaceutyczny. Wreszcie powinniśmy włączyć w naprawę służby zdrowia projekty europejskie i środki z unijnego budżetu oraz wpisać ochronę zdrowia jako jeden z priorytetów UE.

Myśli Pan, że w obecnym stanie totalnego konfliktu politycznego taki ponadpartyjny pakt jest możliwy do realizacji?

Niezależnie od tego, kto będzie rządził w Polsce, z każdym siądę do rozmów i będę dążył do naprawy służby zdrowia, bo to jest sprawa strategiczna. Możemy się spierać z rządzącymi w różnych kwestiach, ale dobre propozycje na pewno poprzemy.

Spór wokół reformy wymiaru sprawiedliwości wszedł w taką fazę, że grozi nam wręcz załamanie systemu sądownictwa. Jak według PSL można wyjść z tej sytuacji?

Trzeba przeprowadzić prawdziwą reformę wymiaru sprawiedliwości. PiS dobrze postawił diagnozę, ale nie potrafił wdrożyć właściwego leczenia. Zmiany personalne, które wprowadza, nie rozwiązały problemów sądownictwa. Mamy swój program. Naszym zdaniem należy ustanowić sędziów pokoju, którzy zajmowaliby się prostymi sprawami, jak najszybciej dochodząc do rozstrzygnięcia, a sprawy skomplikowane szłyby normalnym trybem. Postulujemy też obniżenie kosztów sądowych, szczególnie w sprawach gospodarczych, gdyż dla wielu przedsiębiorców jest to ogromny problem. Konieczna jest też większa kontrola społeczna wymiaru sprawiedliwości. Obecnie drogą senacką zaproponowaliśmy ustawę, która przewiduje, że sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa mogliby zgłaszać nie tylko sędziowie, jak było przed zmianami wprowadzonymi przez PiS – co okazało się nie do końca dobre – ale także wydziały prawa czy grupy obywateli. Jesteśmy też za rozdzieleniem funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Przy czym ten drugi byłby poddany kontroli społecznej – ma być wyłaniany w wyborach powszechnych.

Deklaruje Pan gotowość startu w wyborach prezydenckich. Jak ocenia Pan swoje szanse?

Nie startuję po to, żeby przegrać. Wiem, że walka będzie trudna, jest jednak we mnie wiara w to, że sukces jest możliwy. Ta wiara jest utwierdzana tym, jakiej sztuki dokonał Andrzej Duda, który startował z kilkuprocentowym poparciem i wygrał. To jest najlepszy przykład, że można wygrać, nie będąc faworytem.•

Władysław Kosiniak-Kamysz

od 2015 r. prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, lekarz, doktor nauk medycznych. W czasach rządów koalicji PO–PSL był ministrem pracy i polityki społecznej. Ma 38 lat.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bogumił Łoziński

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Polska”.
Pracował m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej jako szef działu krajowego, oraz w „Dzienniku” jako dziennikarz i publicysta. Wyróżniony Medalem Pamiątkowym Prymasa Polski (2006) oraz tytułem Mecenas Polskiej Ekologii w X edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni środowisku” (2009). Ma na swoim koncie dziesiątki wywiadów z polskimi hierarchami, a także z kard. Josephem Ratzingerem (2004) i prof. Leszkiem Kołakowskim (2008). Autor publikacji książkowych, m.in. bestelleru „Leksykon zakonów w Polsce”. Hobby: piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo. Jego obszar specjalizacji to tematyka religijna, światopoglądowa i historyczna, a także społeczno-polityczna i ekologiczna.

Kontakt:
bogumil.lozinski@gosc.pl
Więcej artykułów Bogumiła Łozińskiego

 

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji