GN 14/2020 Archiwum

Przekombinowane mistrzostwa

Ciągłe majstrowanie przez UEFA w zasadach rozgrywania piłkarskich Mistrzostw Europy spowodowało chaos organizacyjny i prawdopodobnie poskutkuje obniżeniem sportowego poziomu imprezy.

Dla naszych kibiców najważniejszy jest oczywiście fakt, że Polska zagra w Euro 2020. Ale w całej piłkarskiej Europie nasila się dyskusja nad słusznością kolejnych zmian w organizacji tego turnieju. Szczególnie dużo głosów krytycznych zbiera nietypowy format nadchodzącej imprezy. Zamiast tradycyjnie w jednym lub dwóch krajach, będących gospodarzami wydarzenia, turniej zostanie rozegrany w 12 miastach 11 krajów, co rodzi ogromne trudności logistyczne dla występujących zespołów oraz ich kibiców. Co więcej, na finiszu eliminacji zapanował chaos, w którym trudno było się połapać nawet dziennikarzom sportowym i doświadczonym piłkarskim obserwatorom. Jeszcze przed losowaniem grup Euro znana była jedna trzecia ich składu, natomiast część nadal pozostała nieobsadzona, gdyż wiosną odbędą się dwuetapowe baraże. Decydenci z UEFA oraz FIFA wydają się jednak niezrażeni piętrzącymi się niejasnościami.

Euro dla wszystkich

Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej przez lata były elitarną imprezą. W latach 1960–1976 w turnieju finałowym brały udział tylko 4 zespoły, a do 1992 r. – 8. W związku z tym, nawet w czasach potęgi polskiej piłki – na przełomie lat 70. i 80. – Biało-Czerwonym nie udawało się awansować na Euro. Wprowadzony w 1996 r. system 16 drużyn podzielonych na cztery grupy przez lata wydawał się idealnym kompromisem między wysokim poziomem piłkarskim a stworzeniem szansy dla zespołów spoza ścisłej czołówki, jak Norwegia, Słowenia, Łotwa czy właśnie Polska, która pierwszy raz zagrała na Euro w 2008 r.

Władze UEFA, kierujące się chęcią maksymalizacji zysków z opłat za transmisje telewizyjne, wpływów od sponsorów i ze wzrostu liczby sprzedanych biletów, w 2016 r. zdecydowały się na kolejne powiększenie liczby zespołów uczestniczących w Euro – z 16 do 24. Sukces komercyjny był ogromny. Zgodnie z danymi UEFA, zysk netto z organizacji Euro 2016 wyniósł 830 mln euro, aż o 34 proc. więcej niż za Euro 2012. Dzięki rozszerzonej liczbie drużyn Polacy automatycznie awansowali na turniej we Francji (w eliminacjach zajęliśmy drugie miejsce w grupie, za Niemcami). Tam z kolei zapisali piękną kartę, docierając do ćwierćfinału.

Jednakże finansowy i organizacyjny sukces nie poszedł w parze ze sportowym. Podczas Euro 2016 strzelano zaledwie 2,12 gola na mecz (to najgorszy wynik od 1996 r.) – na mistrzostwach świata nigdy nie było turnieju z tak małą liczbą bramek. Pojawiły się udziwnienia w turniejowej drabince, za które dotychczas krytykowano turnieje w siatkówce czy piłce ręcznej. Żeby wyjść z grupy na Euro 2016, wystarczyło zdobyć zaledwie 3 punkty w trzech meczach. W mistrzostwach stanowiących kiedyś pojedynek najlepszych drużyn na kontynencie kibice obejrzeli m.in. stojące na skandalicznie niskim poziomie mecze Rumunia–Albania, czy Walia–Irlandia Północna.

Kontrowersyjne baraże

Mnóstwo krytycznych głosów wzbudził tegoroczny system barażów. Przekształciły się one w dwuetapowy miniturniej; uczestniczą w nim zarówno zespoły z trzecich miejsc grup eliminacyjnych, jak i te drużyny, które odniosły dobre rezultaty w zeszłorocznej Lidze Narodów. Ten nowy turniej stworzony przez UEFA od początku zniechęcał niską stawką i niejasnymi regułami. Polscy dziennikarze drwili z Roberta Lewandowskiego, gdy po jednym z meczów tych rozgrywek powiedział „nie wiem, o co w nich chodzi” i negował, że są to mecze o stawkę. Historia przyznała mu rację. Mimo zajęcia ostatniego miejsca Polacy i tak nie spadli do niższej dywizji (nikt z niej nie wypadł, UEFA powiększyła ją do 16 zespołów). Liga Narodów okazała się natomiast wartościowym turniejem dla słabszych drużyn. Dzięki dobrym rezultatom uzyskiwanym w niższych dywizjach, w barażach o Euro 2020 zagra m.in. Izrael, Bułgaria czy Szkocja. Bez względu na to, że w samych eliminacjach do turnieju reprezentacje te grały fatalnie (Bułgaria odniosła tylko jedno zwycięstwo).

Co więcej, osobną drabinkę w barażach stworzą cztery zespoły, które wygrały w grupach najniższej dywizji Ligi Narodów. Oznacza to, że na Euro 2020 zagra ktoś z czwórki: Białoruś, Kosowo, Gruzja, Macedonia Północna. Decyzja ta jest trudna do obrony zarówno ze sportowego, jak i marketingowego punktu widzenia.

Spośród 55 drużyn startujących w eliminacjach do Euro 2020 awansuje aż 24. Niewiele mniej niż połowa. Odejmując kontynentalnych outsiderów, dziś eliminacje przechodzą, lub przynajmniej kwalifikują się do baraży, niemal wszystkie europejskie reprezentacje od średniej półki wzwyż.

Wielka wędrówka po Europie

Władze europejskiej federacji piłkarskiej zdecydowały, że okrągłą rocznicę 60 lat od rozegrania pierwszego Euro należy uczcić w szczegóły sposób. Po raz pierwszy w historii zrezygnowano z organizowania turnieju w jednym lub w dwóch krajach, w zamian wszedł w życie karkołomny koncept: mecze w 11 krajach na 12 stadionach w: Bilbao, Rzymie, Budapeszcie, Bukareszcie, Baku, Petersburgu, Monachium, Amsterdamie, Kopenhadze, Glasgow, Dublinie oraz Londynie, gdzie odbędzie się finał.

Za deklaracjami o potrzebie nadania wyjątkowej oprawy jubileuszowemu turniejowi kryje się oczywiście chęć dalszego wzrostu zysków z organizacji imprezy. W zamian prawdopodobnie zniknie atmosfera piłkarskiego święta panująca od zawsze w krajach goszczących tego typu turnieje, wszak impreza ograniczy się do jednego miasta. Nowy format Euro to oczywiście gigantyczne wyzwanie logistyczne dla drużyn i dla kibiców. Szczególne dla tych z grupy A, która będzie rozciągnięta między Baku a Rzymem, z grupy B (Kopenhaga i Petersburg) oraz z grupy E (Bilbao i Dublin).

Nie obyło się bez kontrowersji przy wyłanianiu miast gospodarzy. Z pierwotnej listy została usunięta Bruksela, gdyż Belgowie nie zdążyli z budową nowego stadionu. Szczególną krytykę wzbudziło umiejscowienie meczów w Petersburgu i Baku. Rosjanie ledwie dwa lata temu gościli mistrzostwa świata, ich środowisko sportowe jest niezmiennie przeżarty dopingiem (najprawdopodobniej na igrzyskach 2020 Rosjanie znów wystartują pod neutralną flagą), a kibice petersburskiego Zenitu słyną z rasistowskich skandali. Z kolei stolica Azerbejdżanu jest fatalnie skomunikowana z resztą Europy (nie sposób podróżować lądem, a do Azerbejdżanu nie latają tanie linie lotnicze) i brakuje tam infrastruktury na przyjęcie kibiców. Jednak w zamian rządząca „dynastia” Alijewów nigdy nie skąpi grosza sportowym federacjom. Próba generalna przed Euro, jaką było organizowanie finału Ligi Europy 2019, wypadła źle. Do Baku dotarła garstka kibiców, stadion miał fatalną widoczność z najwyższych rzędów, a cieniem na wydarzeniu położyła się polityka – w Baku nie mógł zagrać grający wówczas w Arsenalu Londyn Ormianin Henrich Mchitarian, azerskie władze dwuznacznie wypowiadały się na temat tego, czy może się on czuć bezpiecznie w ich kraju.

Nietypowe było także losowanie grup na Euro. Jeszcze przed ceremonią ponad jedna trzecia drużyn już wiedziała, do jakiej grupy trafi. W grupie B były znane trzy z czterech zespołów. Wynikało to z decyzji, że każda reprezentacja miała rozpocząć Euro na swoim domowym stadionie, dodatkowo na początku turnieju ze względów politycznych nie mogły na siebie trafić Rosja z Ukrainą ani Kosowo z Serbią lub Bośnią i Hercegowiną (jeżeli któreś z tych drużyn ostatecznie awansuje). Część miejsc pozostała nieobsadzona ze względu na baraże, które będą rozegrane wiosną 2020 roku.

Eksperymenty w toku

Kibice muszą się pogodzić, że zaczyna się czas nieustannych zmian w wielkich piłkarskich turniejach. Euro 2024 nadal będzie rozgrywane w składzie 24 zespołów, powróci za to formuła jednego kraju gospodarza (będą nim Niemcy). To nic w porównaniu z rewolucyjnymi zmianami w mistrzostwach świata. FIFA pozostaje głucha na kolejne korupcyjne skandale wokół okoliczności wyboru Kataru na gospodarza MŚ 2022. Przygotowania organizacyjne do turnieju idą pełną parą, ale nikt nie wie, jak będzie wtedy wyglądać kalendarz piłkarskich rozgrywek. FIFA twardo obstaje przy rozegraniu tego turnieju zimą.

Jeszcze dziwniej zapowiadają się MŚ 2026. Turniej rozrośnie się do gigantycznych rozmiarów, ma w nim zagrać 48 drużyn, gigantyczny będzie też obszar rozgrywania meczów. Gospodarzami będą Stany Zjednoczone, Meksyk i Kanada, skala logistycznych trudności dla zespołów i fanów będzie bezprecedensowa. Miejmy nadzieję, że te wszystkie udziwnienia i obniżanie sportowego poziomu wielkich turniejów zejdą na dalszy plan dzięki dobrej grze polskiej reprezentacji.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama