Nowy numer 50/2019 Archiwum

Chodzi o Kościół, rozumiesz?

Gdy ks. Natanek wypowiedział posłuszeństwo kard. Dziwiszowi, wymachiwał moim tekstem „Melduję posłusznie”. Nie sądziłem, że przeżyję déjà vu.

Żadne teksty nie wywołują tak zażartej dyskusji, działając na niektórych jak płachta na byka. Tak, wierzę w moc posłuszeństwa Kościołowi. Wierzę w to, że jego rozeznanie jest większe niż intuicje Marcina Jakimowicza czy wspólnoty, w której się modlę. 
Często słyszę argument: „Czas pokaże, kto ma rację”. Tyle że jeszcze nigdy nie widziałem (Bóg mi świadkiem!), by nieposłuszeństwo przełożonym przyniosło dobre owoce. Przed ośmiu laty na słynnej Mszy, w czasie której ks. Piotr Natanek wypowiedział posłuszeństwo kard. Dziwiszowi, w mocnych słowach wypowiadał się nie tylko o swoim biskupie, ale i moim artykule z 2011 roku „Melduję posłusznie”. Ta historia nie skończyła się dobrze. Kapłan, który miał ogromny potencjał, uznał się za proroka („Prezydent Lech Kaczyński zginął, bo nie posłuchał naszych orędzi”), zamknął w twierdzy, którą nazwał Niepokalanowem, i otoczył grupką wiernych. Smutna historia pobożnego gorliwego księdza, który bardzo się pogubił. Piszę te słowa bez cienia ironii czy osądu. 
Nie sądziłem, że po latach przeżyję coś w rodzaju déjà vu…
Czy kiedykolwiek pisałem, że posłuszeństwo jest proste? Nie chcę wchodzić w jałowe i bezowocne licytacje o stopień trudności przeżywania codzienności w sakramencie kapłaństwa i małżeństwa. Gdyby to drugie było taką sielanką, o jakiej słyszę w necie, skąd wzięłaby się rosnąca fala rozwodów?
Nie da się dawać życia innym, nie umierając. Porusza mnie opowieść dominikanina Krzysztofa Pałysa: „Gdy św. starzec Sylwan (zmarł w 1938 roku w opinii świętości na górze Athos) pytał Boga: «Co mam zrobić, aby moja dusza stała się pokorną?» usłyszał: «Wytrwaj w piekle i nie rozpaczaj». Ten ogień ma wypalić do końca. Jeśli jesteś pokorny, nie stanie ci się krzywda. Problemem nie jest tu duchowa ciemność, brak pociechy, ale to, aby jak najszybciej w nią wejść i jeszcze «przetrzymać». Bo tylko poprzez ogołocenie wypala się egoistyczna miłość własna i człowiek może uzyskać wolność od siebie samego”.
Na koniec niezwykle popularny nad Wisłą ks. Dolindo: „Pewnego razu poczułam się oburzona z powodu przykrości, jakich doznawał od Kościoła. On go jednak zawsze bronił. Pozwoliłam sobie wówczas wyrazić opinię, że źli są i niesprawiedliwi wobec niego. Nigdy bym się tego nie spodziewała. On, który zawsze okazywał łagodność i dobroć, tym razem nie pozwolił mi nawet dokończyć. Uniósł się i zwrócił się do mnie szorstko: «Milcz! Chodzi o Kościół, o Kościół, rozumiesz? Nie pozwalaj sobie więcej na takie gadanie». Wtedy poprosiłam go o przebaczenie i nadal o to proszę” („W twej duszy jest niebo" Świadectwo Enziny Cervo).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • spe
    01.12.2019 16:26
    Czy Ks. Dolindo stał przed sugestią ze strony wysoko postawionych hierarchów Kościoła, by zgodzić się na porzucenie prawdy o nierozerwalności małżeństwa? Czy zgodziłby się na taki akt ze swojej strony? A kiedyś się zgodził na coś podobnego? Zacznijmy więc dyskusję uczciwie.
    doceń 17
  • karpik
    01.12.2019 16:46
    Pytanie brzmi czy ktoś postawił o. Augustyna przed takim wyborem?
    doceń 8
  • spe
    01.12.2019 17:10
    Nie wiemy, jakie były motywacje tego konkretnego zakonnika. Natomiast widzimy w Kosciele parę niepokojących spraw, których nikt nam nie tłumaczy tak, aby stało się jasne, jak je rozumieć bez zaprzeczania słowom Jezusa Chrystusa. Zrzucanie tu wszystkiego na "nieposłuszeństwo" jest niczym innym, jak modelem jurystycznym, ponoć dziś już nieobowiązujacym...
    doceń 24
  • Lucjan_Biel
    02.12.2019 09:10
    Lucjan_Biel
    Dziękuję panu redaktorowi. Bardzo dobry artykuł. Pozwolę sobie wtrącić swoje 3 grosze.
    Posłuszeństwo nie oznacza godzenia się na wariactwa. Posłuszeństwo wyraża się w trwaniu mimo wszystko. Jeśli ten, kto w ludzkiej hierarchii jest ustanowiony nade mną, czci nawet złotego cielca, posłuszeństwo wobec Kościoła każe mi trwać w nim i wskazywać na właściwą drogę. Zwłaszcza wtedy, gdy będę uciszany, wyśmiewany, niezrozumiany.
    Ucieczka i odizolowanie się nie jest drogą. Mam nadzieję, że ojciec Pelanowski wróci do wspólnoty. A bracia niech mniej się za niego modlą, ale niech chwycą go bratersko za rękę i niech zrobią mu miejsce, aby mógł wśród nich żyć i oddychać. A to oświadczenie pachnie mi z lekka hipokryzją.

    Omnia nuda et aperta sunt ante oculis ejus. Qui omnia videt, omne malum in bonum convertere.
    doceń 3
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji