Nowy numer 22/2020 Archiwum

Powrót do domu

Aretha Franklin powtarzała, że dla ludzi można śpiewać tylko do czasu, ale później trzeba zacząć śpiewać dla Boga. Nagranie z nabożeństwa w New Temple Missionary Baptist Church w Los Angeles pokazuje, że potrafiła to robić jak nikt inny.

Amazing Grace | 10 Minute Preview | Film Clip | Own it now on DVD & Digital
Universal Pictures All-Access

Dla niektórych uczestników wydarzenia to był „tylko” niezwykły koncert, ale dla większości – przede wszystkim ogromne przeżycie duchowe. Zgromadzeni w kościele wierni ze łzami w oczach śpiewali: „Niezwykła Łasko, jak słodki jest dźwięk, który ocalił takiego nieszczęśnika jak ja. Kiedyś byłem zagubiony, lecz teraz się odnalazłem. Byłem ślepy, lecz teraz widzę”. Wyjątkowej atmosferze tamtych dwóch wieczorów uległ nawet deklarujący się jako ateista producent muzyczny Jerry Wexler. W rozmowach z dziennikarzami podkreślał, że album „Amazing Grace” jest dla muzyki religijnej tym, czym freski Michała Anioła w kaplicy Sykstyńskiej dla malarstwa religijnego.

W samych Stanach Zjednoczonych czwarty koncertowy album królowej soulu sprzedał się w liczbie ponad dwóch milionów egzemplarzy. Na zapis wideo sesji nagraniowej z 1972 r. fani artystki musieli jednak poczekać aż 46 lat. Dopiero współczesne możliwości techniczne pozwoliły na zsynchronizowanie obrazu z dźwiękiem. Film „Amazing Grace: Aretha Franklin” (reż. Sydney Pollack) właśnie wszedł na ekrany polskich kin.

Wypełnić pustkę

Aretha Franklin nie miała łatwego życia. W dzieciństwie przeżyła rozstanie rodziców, a jako nastolatka szybko uzależniła się od alkoholu i narkotyków. W dorosłym życiu tworzyła nieudane związki z mężczyznami, była bardzo nieszczęśliwa. W pamięci nosiła jednak radosne chwile spędzone w kościele baptystów w Detroit. Jako dziecko bywała tam bardzo często, jej tata był bowiem pastorem. – Uwielbiałam być częścią chóru i działać przy kościele. Jako młoda dziewczyna uwielbiałam oglądać i słuchać mojego ojca – wspominała.

Na początku lat 70. miała już na swoim koncie kilka docenionych przez branżę muzyczną albumów i opinię prowadzącej rozwiązły tryb życia gwiazdy. Po kolejnym bolesnym rozstaniu poczuła ogromną pustkę. Jej brat Cecil relacjonował, że w tamtym czasie Kościół był jedyną rzeczą, która mogła ją wypełnić. – Kościół nie był tylko kongregacją wiernych, którzy zachęcali Arethę do śpiewania, odkąd była dzieckiem. Kościół był dla niej uosobieniem bezwarunkowej Bożej miłości. Kościół był domem, mamą i tatą, miejscem, w którym mogła być prawdziwą sobą – tłumaczył.

Wokalistka zaczęła poważnie myśleć o występie w świątyni. Nie chciała jednak ograniczać się do wykonania przed publicznością piosenek z okresu młodości. Zależało jej na tym, aby wybrane przez nią utwory stały się elementem prawdziwego nabożeństwa. Miała potrzebę wzięcia udziału w głośnym wielbieniu Boga, a przy okazji pragnęła udowodnić złośliwym krytykom jej życia prywatnego, że wcale nie porzuciła Kościoła.

Ostateczna prawda

Wokalistka postanowiła przygotować repertuar wspólnie z Jamesem Clevelandem. Za tym wyborem przemawiał nie tylko fakt, że wielebny przez lata współpracował z jej ojcem. Dyrygowany przez niego Southern California Community Choir cieszył się bardzo dobrą opinią w środowisku muzycznym. Dotychczasowi współpracownicy artystki postanowili jednak zrównoważyć jego wpływ na aranżacje utworów. Wspomniany Jerry Wexler zadbał o to, aby natchnionemu chórowi towarzyszyła mocna nowojorska sekcja rytmiczna Atlanticu.

James Cleveland uważał, że w kościele można wykonywać nie tylko pieśni religijne, ale także inne utwory przesiąknięte chrześcijańską wrażliwością. Za jego aprobatą Aretha Franklin wzięła na warsztat m.in. „My Sweet Lord” George’a Harrisona, „You’ve Got a Friend” Carole King i „Wholy Holy” Marvina Gaye’a. W ostatnim z wymienionych utworów przejmującym głosem wyśpiewała słowa: „Jezus odszedł dawno temu, powiedział, że wróci. Zostawił nam księgę, abyśmy uwierzyli. Musimy się jeszcze dużo nauczyć”. Autor utworu był pod ogromnym wrażeniem tamtego wykonania. – Wiedziałem, że ten utwór jest dobry, lecz gdy Aretha go zaśpiewała, zrozumiałem, jak bardzo dobry. Ona i ja pochodzimy z podobnych środowisk, obserwowaliśmy i słuchaliśmy naszych ojców pastorów, którzy również śpiewali. Zdałem sobie sprawę, że Aretha ma wyjątkowo wyrobiony gust, jeśli chodzi o tego rodzaju muzykę. Dla mnie gospel jest ostateczną prawdą i ostatecznym testem – mówił Marvin Gaye.

Łazarz powstaje

W repertuarze nie mogło zabraknąć także tradycyjnych pieśni gospel. Aretha Franklin wybrała m.in. „What a Friend We Have in Jesus”, „Climbing Higher Mountain”, „Precious Lord, Take My Hand” i „Mary, Don’t You Weep”. Ostatnia z tych pieśni opowiada historię wskrzeszenia Łazarza. Wokalistka jazzowa Dianne Reeves była zachwycona pełną ekspresji interpretacją swojej koleżanki po fachu. – Czujesz się, jakbyś tam stał i patrzył, jak Jezus przyzywa Łazarza ze świata zmarłych. Naprawdę fascynuje mnie jednak, co robi stojący daleko z tyłu chór, kiedy Łazarz wstaje i być może kręci mu się w głowie. Słyszysz chórzystów śpiewających: „woooo, woooo…” – mówiła w jednym z wywiadów.

Prawdziwym powrotem do krainy dzieciństwa był pomysł sięgnięcia po przepiękny, opowiadający o życiu wiecznym „Never Grow Old”. Przyszła gwiazda miała zaledwie kilka lat, kiedy wykonywała ten utwór w kościele w Detroit. Po raz pierwszy zarejestrowała go jako nastolatka. Porównanie tamtej wersji z tą, którą obserwujemy na „Amazing Grace”, pozwala zobaczyć, jak bardzo jej talent rozwinął się od tamtego czasu.

Poza samą muzyką jednym z najważniejszych momentów nabożeństwa w New Temple Missionary Baptist Church było krótkie przemówienie pastora Franklina. Pod koniec koncertu ojciec wokalistki z rozrzewnieniem wspominał czasy, kiedy jego córka uczyła się śpiewać. – Dzięki tej muzyce przeniosłem się do salonu naszego domu, gdy Aretha miała sześć, siedem lat. Widziałem, jak płakaliście i jak reagowaliście, ale miałem ochotę tańczyć. Mówicie o wzruszeniu? Wzruszam się nie tylko dlatego, że Aretha jest moją córką, ona jest po prostu genialną wokalistką – powiedział.

Gdy pastor Franklin skończył, artystka rozpoczęła „God Will Take Care of You”. Po chwili ojciec podszedł do niej i z troską otarł pot z jej twarzy. To jeden z najbardziej wzruszających momentów filmu.

Klejnot w koronie

Wśród zgromadzonych w kościele gości byli m.in. wokalistka Clary Ward i frontman The Rolling Stones Mick Jagger. Ekipa Sydneya Pollacka pracowała nad materiałem filmowym, robiąc przy tym sporo zamieszania. James Cleveland dbał jednak o to, aby sacrum miejsca, w którym odbywało się przedsięwzięcie, nie zostało naruszone. Przed rozpoczęciem koncertu wyjaśniał publiczności, że wszyscy są tutaj po to, aby oddawać cześć Bogu. – Musiałem wciąż przypominać obecnym, że jesteśmy w kościele, a nie na rockandrollowym koncercie. Mówi się, że w czarnym kościele baptystycznym rozhisteryzowani ludzie wymachują rękami i podskakują w ławkach. Oczywiście w naszym sposobie wychwalania Bożej łaski jest wiele radości, ale samo nabożeństwo jest przede wszystkim święte. To nie żart, show czy blaga. Oddajemy cześć Chrystusowi w absolutnej szczerości – tłumaczył po latach.

Niektórzy wierni byli oburzeni organizacją koncertu w świątyni. Powtarzali, że Aretha Franklin zrobiła z niej Hollywood. Film potwierdza jednak, że to nieprawda. Zarówno chór, jak i publiczność z pasją oddają się modlitwie, co jakiś czas spoglądając na obraz przedstawiający chrzest Jezusa w Jordanie. A na smutnej, przytłoczonej życiem twarzy solistki pojawia się delikatny uśmiech.

Cecil Franklin przekonywał, że sesja nagraniowa do „Amazing Grace” była dla jego siostry piękną i kojącą przerwą, powrotem do ciepłego domu, którego tak bardzo potrzebowała. Ostatecznie ten krążek dał początek współczesnej muzyce gospel, a krytycy nazwali go „klejnotem w koronie”. Ponad rok po śmierci artystki pozostaje jej najchętniej słuchanym albumem. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w Akademickim Radiu UL Uniwersytetu Łódzkiego. Współpracował z kwartalnikiem „Fronda Lux”, „Teologią Polityczną Co Miesiąc”, portalami plasterlodzki.pl i bosko.pl. Publikował także w miesięczniku „Koncept”. Interesuje się muzyką i szeroko pojętą kulturą. Jego Obszar specjalizacji to kultura, sprawy społeczno-polityczne, tematyka światopoglądowa, media.

Kontakt:
maciej.kalbarczyk@gosc.pl
Więcej artykułów Macieja Kalbarczyka

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji