Nowy numer 28/2020 Archiwum

Nie potrzeba więcej dzieci

Przymusowej sterylizacji poddano w Peru 300 tys. osób, głównie kobiet. Czy po 20 latach prezydent kraju za to odpowie?

Zabrali mnie do szpitala i powiedzieli, że dziecko nie chce się urodzić i potrzeba cesarskiego cięcia – opowiadała hiszpańskiemu dziennikowi „La Razón” Ana María Méndez. – Zapytali mnie, ile mam dzieci. Odpowiedziałam, że czworo. Doktor zdecydował, że nie potrzebuję więcej.

Pomimo sprzeciwu kobiety medyk podwiązał jej jajowody, powodując tym trwałą bezpłodność. Ana María Méndez z miejscowości Ancón była jedną z ponad 200 tys. ofiar przymusowej sterylizacji prowadzonej w Peru w czasach prezydentury Alberto Fujimoriego. W wielu wypadkach zabieg spowodował trwałe komplikacje zdrowotne. Przynajmniej kilka kobiet zmarło. W grudniu były przywódca kraju zasiądzie na ławie oskarżonych.

Celem akcji depopulacyjnej byli przede wszystkim biedni Indianie zamieszkujący Andy. To ludność pochodzenia inkaskiego, mówiąca prekolumbijskimi językami keczua i ajmara, nie zawsze znająca hiszpański. Zajmują się uprawą ziemi. Ci z trudno dostępnych wiosek są nieraz niepiśmienni. Dla niektórych z nich sterylizacja była pierwszym w życiu spotkaniem z lekarzem. W ramach akcji nie trafiły do nich żadna pomoc medyczna ani leki.

Autorzy operacji przekonywali, że bieda jest skutkiem tego, iż Indianie „mnożą się jak świnki morskie”. W indiańskich wsiach zaczęli działać doradcy namawiający do zabiegu. Dostawali równowartość od 4 do 12 dolarów za każdą osobę, którą udało się do tego skłonić. – Tłumaczyli mi, że w przyszłości szkoły i szpitale zostaną sprywatyzowane, więc nie będę miała pieniędzy, żeby wykształcić dzieci – mówiła dziennikowi „La Razón” 46-letnia dziś Gloria Basilio. Później pielęgniarki zaczęły ją przekonywać, że na razie sterylizacja jest darmowa, ale potem trzeba będzie za nią dużo zapłacić. Za trzecim razem kobieta uległa.

Bo nie odzyskasz dziecka

Sterylizatorzy organizowali czasem festiwale, podczas których przyjeżdżali do wioski i namawiali mieszkańców do swoich usług. Niekiedy żądali zgody na zabieg w zamian za pomoc żywnościową dla dzieci. Jedna z poszkodowanych zeznała, że odebrano jej dziecko. Oddano je dopiero po tym, jak pozwoliła podwiązać sobie jajowody. Czasem w szpitalu kobietom w ciąży podsuwano do podpisania zgodę na „cesarskie cięcie i LBT”, a te podpisywały dokument, nie wiedząc, że LBT oznacza przecięcie organów. Niekiedy ofiary nie wiedziały, że zostały okaleczone albo że wszczepiono im spiralę wewnątrzmaciczną. Dochodziło też do sytuacji, kiedy kobiety były porywane i sterylizowane siłą.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama