Nowy numer 03/2020 Archiwum

Kardiologiczny problem numer jeden

Jeśli ktoś rok temu spał na jednej poduszce, a teraz, broniąc się przed dusznościami, musi dołożyć trzecią, ewidentnie cierpi na niewydolność serca. Kiedy na dodatek szybko się męczy przy wchodzeniu po schodach, to potwierdzenie, że taka diagnoza jest pełnoprawna.

Objawów niewydolności serca jest dużo więcej, ale te należą do najbardziej charakterystycznych. – W naszym kraju mamy trzy razy więcej chorych z niewydolnością serca niż pacjentów po zawale – alarmuje prof. Mariusz Gąsior, kierownik III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii SUM Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, współtwórca największego w Europie Rejestru Ostrych Zespołów Wieńcowych. – Rocznie jest hospitalizowanych około 200 tys. chorych z niewydolnością serca, a z powodu zawału serca 80 tys.

– Śmiertelność w niewydolności serca jest o jedną trzecią wyższa niż przy zawale – podkreśla prof. Lech Poloński z III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii SUM SCChS. – Jeśli przyjąć za jej objaw kryterium duszności, to tą chorobą może być dotknięte nawet 50 proc. społeczeństwa. Mówi się o milionie cierpiących na nią chorych, dlatego dzisiaj problemem numer jeden w kardiologii nie jest zawał, ale niewydolność serca – dodaje. Obaj profesorowie ze swoim zespołem przygotowali wspierający chorych program, dodający otuchy do walki z tą ciężką chorobą. W jednym z jego punktów zwraca uwagę cytat z „Greka Zorby”: „Jeśli chcesz ulżyć swojemu sercu – zatańcz”. I komentarz redakcyjny: „Siła ducha da siłę Twemu ciału!”. Tego przesłania trzymają się lekarze podczas terapii chorych z niewydolnością serca.

Zepsuta pompa

– Podstawę piramidy poddanych leczeniu tworzą chorzy z mniej nasilonymi objawami, a na jej szczycie znajdują się kandydaci do przeszczepu serca i sztucznego serca – obrazowo opowiada prof. Gąsior. Porażająca jest podana przez niego informacja, że w ciągu pięciu lat na to schorzenie umrze 50 proc. chorych, u których dzisiaj rozpoznano chorobę. – To gorsze rokowanie niż przy wielu nowotworach – dodaje prof. Poloński. – Co drugi chory nie będzie żył bez względu na leczenie. Śmiertelność w pierwszym roku wynosi 30 proc., na szczęście z roku na rok się zmniejsza.

Co się dzieje w niewydolnym sercu? – Kiedy dobrze funkcjonuje, pompuje 4,5–5 litrów krwi na minutę – opowiada prof. Poloński. – Przy niewydolności tłoczy jej tyle samo, ale kosztem rosnącego ciśnienia w jamach serca. Jedną z konsekwencji jest pojawienie się u chorego duszności. W pewnej chwili sytuacja się zmienia i zamiast pięciu litrów krwi chore serce pompuje jej cztery, trzy, a nawet półtora litra. W tkankach zaczyna brakować tlenu, a zalegają w nich metabolity. Sprawność mięśnia sercowego gwałtownie spada.

Profesor Gąsior: – Kiedy choruje serce jako pompa tłocząca krew, chorują też wszystkie narządy, które dostają za mało tlenu. Bez podjęcia leczenia dochodzi w nich do nieodwracalnych zmian.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

Dziennikarka działu „Kultura”.

W „Gościu Niedzielnym” od 1988 r. Reportażystka, poetka, krytyk literacki. Należy do: Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego oraz do Międzynarodowej Wspólnoty Ekumenicznej (IEF). Za cykl reportaży o tematyce społecznej otrzymała tytuł „Przyjaciel Ubogich Dzieci Miasta Katowice”, przyznany przez katowicki Dom Aniołów Stróżów. Za cykl reportaży o Polakach żyjących na Wschodzie w 2005 r. uhonorowana została nagrodą Polskie Pióro, przyznawaną przez Pomoc Polakom na Wschodzie. W 2005 r. otrzymała Nagrodę Kultury Miasta Czeladź (miasta rodzinnego). W 2009 r. – II nagrodę w konkursie Silesia Press za reportaż o pracowniku sonderkomando w Oświęcimiu. Była stypendystką wiedeńskiej fundacji „Janineum” (2002) i Fundacji Jana Pawła II w Rzymie (2003). Jest autorką kilkunastu książek poetyckich oraz dwóch zbiorów reportaży: „Mało obstawiony Święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle” i „Zapisz jako…”,  osobistego wspomnienia o Czesławie Miłoszu „Mój Poeta”, a także biografii Wojciecha Kilara „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” i wywiadu rzeki z Krzysztofem i Elżbietą Zanussi „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Jej utwory zostały przetłumaczone na języki: rosyjski, litewski, białoruski, ukraiński, włoski, węgierski, francuski, niemiecki, angielski, arabski. Jej obszar specjalizacji to reportaże, obszerne wywiady z ludźmi kultury i sztuki (m.in. Josifem Brodskim, Czesławem Miłoszem, Wojciechem Kilarem, Adamem Zagajewskim, Ewą Lipską, Agnieszką Holland).

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Zobacz także

  • tomaszln
    23.12.2019 09:22
    Będąc w sumie w sile wieku usłyszeć diagnozę, że właściwie nie ma się wielkich szans na przeżycie 5 lat , a jedynym ratunkiem będzie przeszczep serca to jest faktycznie ekstremalne doświadczenie.
    Ale trudniejszym jest jednak pogodzenie się, że mimo działającego, skutecznego leczenia (bez konieczności przeszczepu) nie będzie się już w pełni zdrowym, bo choćby leki ograniczają, trzeba przestrzegać radykalnej diety a i z kondycją bywa różnie.
    Pomijam przy tym reakcje otocznia, bo przecież to nie jest ani rak, ani zawał. I gdy nie ma nawrotów ostrej niewydolności, to naprawdę ciężko zauważyć komuś zewnętrzne objawy tej choroby.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji