Gość Gliwicki 04/2020 Archiwum

Rozwój

Na jednym z portali poświęconych ochronie środowiska przeczytałem artykuł wzywający, by nie inwestować w technologie kosmiczne, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczyć na ochronę środowiska. Poważny błąd.

„Stop building a spaceship to Mars and just plant some damn trees”, czyli „Zatrzymajcie budowę statku kosmicznego na Marsa i po prostu sadźcie te cholerne drzewa” – pisze autor artykułu. A ja zastanawiam się, czy wie, o czym pisze.

Po pierwsze, samo sadzenie drzew nie naprawi tego, co zepsuliśmy w przyrodzie. Problemem jest nasz styl życia. Pisałem o tym wielokrotnie. Ale nawet gdyby sadzenie drzew było tylko symbolem dbania o własne podwórko, dalej nie zgadzam się z tak postawionym problemem. Zresztą to samo pojawia się, odkąd pamiętam. „Po co budować urządzenia badające cząstki elementarne, skoro ludzie w Afryce umierają z głodu” – napisał ktoś kilka lat temu pod artykułem na temat budowy w CERN-ie nowego akceleratora. Ludzie w Afryce umierają nie z powodu tego, że kilka państw zaangażowało się w budowę tego czy innego urządzenia badawczego, tylko dlatego, że setki lat temu polityka kolonialna doprowadziła do upadku gospodarek i społeczeństw tamtych krajów. Także dlatego, że dzisiaj brutalnie prowadzona polityka handlowa pozostawia wiele krajów na marginesie międzynarodowego obrotu produktami. W końcu dlatego, że poziom edukacji w wielu z tych miejsc jest nieporównywalnie niższy niż np. w Europie czy USA. Edukacja i rozwój technologiczny to jeden z warunków dobrobytu.

Drzewa albo statek na Marsa? Pieniądze powinny się znaleźć i na jedno, i na drugie. Technologie rozwiązują wiele problemów, z którymi się konfrontujemy. A zdobywanie kosmosu to jedno z największych kół zamachowych rozwoju. Gdy wstrzymamy rozwój technologiczny, wcale nie będzie żyło się lepiej, przeciwnie, będzie gorzej. Za naszego życia (o ile nie skończy się jutro albo za tydzień) człowiek stanie na Marsie. Zanim się to jednak stanie, trzeba będzie rozwiązać niezliczoną ilość problemów, przekroczyć wiele technologicznych barier. Nie chodzi więc wprost o chodzenie po powierzchni Czerwonej Planety czy Księżyca. Chodzi o to, by rozwinąć się tak, by móc chodzić po Marsie czy Księżycu.

Oczywiście rozwój technologiczny nie gwarantuje dobrobytu i pokoju. Nie gwarantuje wszystkim dłuższego życia i bezpieczeństwa. Rozwój jest drogą do osiągnięcia tego, a nie celem samym w sobie, jest narzędziem, z którego często nie korzystamy. Możemy być jednak pewni, że wstrzymanie rozwoju jest drogą do stagnacji, a w dalszej konsekwencji do regresji. Przesadzam? Warto poczytać historię upadku imperiów, chociażby chińskiego. Historię izolacji i odosobnienia, które było skutkiem konkretnej decyzji politycznej, skutkiem wstrzymania rozwoju, odkrywania i wymiany idei.

Zdobywanie kosmosu, odkrywanie tajemnic ludzkiego ciała, badanie dna oceanów i najwyższych gór, tak samo jak symboliczne sadzenie drzew (czyli dbanie o środowisko naturalne) jest naszym obowiązkiem. Powinniśmy to robić nie tylko z myślą o przyszłych pokoleniach, także z myślą o nas samych. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • CSOG
    21.11.2019 12:59
    Czy Bóg jest w kosmosie?
    Niezbyt fortunnie postawione pytanie ale dobre na tytuł. Jednak przez tysiące lat tak właśnie sobie to wyobrażano. Skoro Bóg jest ponad nami, jest niezmierzony, niezgłębiony, nieskończony to najbliższe skojarzenie kierujemy w sferę, w przestrzenie kosmiczne. Jak zatem lepiej skonstruować pytanie? Czy Bóg jest w postępie? Nie wiem, mogę tylko powiedzieć co myślę. Myślę, że istnieją różne sposoby patrzenia na sprawę. Nie przeciwne sobie, bardziej może równoległe, lecz inne. Cóż bowiem przynosi nam postęp? O! Wiele korzyści, szkoda je wymieniać, bo powszechnie znane. Są też skutki uboczne postępu, czasem groźne, czasem nie mniej ważne. A najważniejsze zdaje się to, jak ten postęp wykorzystujemy. Czy energię jądrową wykorzystamy by nas wyręczała, pracowała za nas, czy żeby zabijała? Bo cóż z naszego postępu w technice jeśli on postęp w naszym człowieczeństwie czyni regresem? Postawię hipotezę i ciekaw jestem co autor felietonu potrafiłby w tak postawionej tezie zbadać. Hipoteza: Gdyby wszystkie dotychczasowe zdobycze techniki i rozwoju cywilizacyjnego, wszystkie zasoby, ekonomiczne rozwiązania i narzędzia wszystkich dziedzin zaangażować do służby na rzecz powszechnego dobra, podzielić zdobycze sprawiedliwie i równo pomiędzy wszystkich mieszkańców Ziemi mielibyśmy raj. To żart pomijający nasze ludzkie ograniczenia: pychę, pożądliwość, chciwość, zazdrość i inne. Zbytnio to skomplikowałem. Zadam więc pytania: co ofiarom wojny w Syrii, głodującym w Afryce, umierającym z braku żywności leków, cierpiącym i ginącym z powodu prześladowań politycznych lub religijnych, co im wszystkim po naszym postępie ludzkości? Czy rzeczywiście mamy do czynienia z cywilizacyjnym postępem czy regresem? Czy technologiczny i techniczny postęp dobrze służy i służy dobru oderwany od humanitarnego postępu miłości skierowanej ku drugiemu człowiekowi? Wreszcie czy nasz postęp skoncentrowany i skierowany na technikę i technologię ma właściwy kierunek i wektor? Ktoś chce powiedzieć, że nie należy mylić spraw i pojęć? A może warto byłoby pomyśleć, nie jak je rozdzielić tylko jak połączyć? Nie wchodzę w dylemat czy sadzić drzewa lepiej niż badać cząsteczki lub polecieć w kosmos. Felieton przypomniał mi jednak myśl jakąś złotą czy fragment wiersza, o tym jak to myślami i marzeniami wybiegamy w gwiazdy stopami, brocząc w krwi ziemskiego cierpienia. I jeszcze W. Shakespeare: Wina to, drogi Brutusie, nie gwiazd naszych, ale nas samych (...)
    Czy ratunku ludzkości upatrywać i spodziewać się w postępie technologicznym i naukowym? Bo jeśli nie, to czemu on służy? I nie patrzmy na tych którym postęp techniczny pomaga, przysparza korzyści . Spójrzmy raczej na tych o których zapomniał lub którym zaszkodził. Chyba że wyznajemy zasadę, dobre i okruchy spadające ze stołu pańskiego. Znajomy ksiądz po powrocie z wakacji w ośrodku misji w Afryce opowiadał mi o głodujących dzieciach tego kontynentu trzymających w rękach chińskie smartfony z pomocowych paczek. To były bardzo nowoczesne smartfony którym jak ów ksiądz powiedział niejeden mógłby im pozazdrościć.
    doceń 2
  • Dremor_
    21.11.2019 21:13
    Dremor_
    Ciekaw jestem co autor w takim razie powie na temat apelu Pawła VI z encykliki Populorum Progressio, powtórzonym przez kolejnych papieży, by zrezygnować ze zbrojeń, a zaoszczędzone pieniądze przekazać na kraje Trzeciego Świata. W końcu zbrojenia przyczyniają się do rozwoju nawet bardziej, niż eksploracja kosmosu.
    doceń 3
  • MichałCyprianowicz
    21.11.2019 23:35
    Bardzo szanuję autora
    doceń 5
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji