Nowy numer 50/2019 Archiwum

Jest oszustem i psychopatą

I proszę nie porównywać „władców dusz” do o. Pio czy ks. Dolindo, dobrze? Ani jeden, ani drugi nie powiedzieli NIGDY kazania przeciwko zwierzchnikom.

Franciszkanin Agostino Gemelli (skąd ja znam to nazwisko?) - uznany i szanowany w Italii teolog, psycholog i lekarz - nie wierzył w nadprzyrodzony charakter stygmatów o. Pio. Bez owijania w bawełnę pisał: „Stosuje samookaleczenia. Jest oszustem i psychopatą. Interwencja władz kościelnych jest bardziej niż konieczna”.

Człowiek, którego największym marzeniem było wybudowanie polikliniki (kamień węgielny placówki, w której leczył się później sam Jan Paweł II położono dwa lata po jego śmierci), nie mógł znieść o. Pio. Był tak wpływowy, że stygmatyka ukarano zakazem publicznego odprawiania Eucharystii! Czy ktokolwiek słyszał, by o. Pio choć raz powiedział przeciwko niemu kazanie? By nazywał go „sługą szatana” czy „Antychrystem”? Proszę znaleźć mi jedną taką homilię. Jeden ze świadków w procesie beatyfikacyjnym stygmatyka wspominał: „Płakał, ale był najposłuszniejszy".

Bijący rekordy popularności nad Wisłą ks. Dolindo pisał: „Pokochałem Kościół, który zranił głęboko moje kapłaństwo. Czy choć w jednym kazaniu skrytykował przełożonych? Gdzie i kiedy?
„Do dziś wielu ludzi jest krytycznie nastawionych do pism Teilharda de Chardin. Nieważne, czy się mylił, czy nie, ważne, że poświęcił całe życie i tysiące godzin, by spisać to, co myśli. A kiedy spisał, przełożeni nakazali mu się wycofać i on posłuchał. Akt posłuszeństwa był według mnie o wiele piękniejszym dziełem w oczach Boga niż to, co on napisał. Zgodził się na przegraną ze względu na Chrystusa. Wycofał się, choć niektórzy teolodzy nie potrafią opuścić pozycji głoszących, mimo upomnień Kościoła. Nawet jeśli mają rację, wszystko przekreślają aktem krnąbrnego i zaślepionego uczepienia się swych przekonań. A to się Bogu nie podoba”. Te słowa napisał przed laty… o. Augustyn Pelanowski.

Na koniec fragment mojego tekstu sprzed miesięcy… "Za każdym razem jak bumerang wraca śpiewka: «Zobaczcie, jak on jest prześladowany», a histeryczne maile opisują sytuację jak na ringu: biedny mistyk kontra bezduszna machina Kościoła. Zaraz potem rusza internetowa lista poparcia dla „prześladowanego kapłana”. Zauważyliście, że w warstwie emocjonalnej w setkach komentarzy zawsze «mylą się przełożeni»? To oni - wedle zatroskanych internautów - «nie mają racji»”.

Przeczytaj także

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • Palunka
    13.11.2019 14:40
    Bardzo niesprawiedliwa wycieczka w stronę o Pelanowskiego.
    doceń 58
  • CSOG
    13.11.2019 20:31
    To oni
    To oni nie mają racji jest antonimem wyrażenia to ja mam rację. A kiedy drzazgę widzi się w oku drugiego to zazwyczaj wyłącznie dlatego, że właściwy ogląd uniemożliwia nam belka w naszym własnym. I sprawa wydaje się prosta i jasna jak słońce, tyle tylko, że słońce jest bardziej okrągłe niż proste. Jasne jest. Przełożeni i racje. W tym temacie Pan Redaktor zdaje się uchyla nieśmiało okna pewnej dewizie, z którą zetknąłem się jeszcze przed rozpoczęciem zasadniczej służby wojskowej (czyli dawno) „Punkt pierwszy: Przełożony zawsze ma racje. Punkt drugi: jeśli przełożony nie ma racji patrz punkt pierwszy. I tak oto w temacie posłuszeństwa zatoczyliśmy koło, czyli w zasadzie linię prostą tylko zakrzywioną tak, że jej koniec stanowi równocześnie jej początek. W każdym razie daje się ta sprawa uprościć do stwierdzenia Przełożony ZAWSZE ma rację. Tego wymaga dobrze pojmowane posłuszeństwo. Cóż jednak uczynić kiedy sprawy się komplikują i racje przełożonych a nawet i dobro wynikające z bezwzględnego posłuszeństwa, stają w wyraźnej opozycji do własnego sumienia? Ktoś powie sumienia bywają różne i różnie ukształtowane. To prawda. Ktoś inny powie przełożeni bywają różni i różnie mogą mieć ukształtowane sumienia. Dodatkowo przełożeni się zmieniają, często szybciej niż zmienić można ad hoc swoje sumienie. I to też prawda. Mieli tu starsi bracia w wierze pewien sprytny wybieg na tak skomplikowaną okoliczność zakładając, że jeśli ktoś jeden uprawniony do podjęcia decyzji bierze ją na własne sumienie, to sumienia innych podlegających z mocy obowiązku posłuszeństwa decydentowi są z winy i odpowiedzialności sumienia zwolnione. Ma to sprytne rozwiązanie jednak pewien szkopuł, a polegający na tym, że wiele sumień w zbrodniach ludobójstwa, wojennych i innych zbiorowych nieszczęściach byłyby łatwo zwolnione z obowiązku swojego działania. Niezbyt fortunne zatem to rozwiązanie.
    Dowiedziałem się z artykułu, że winni jesteśmy, ładnie to z naszej strony, godne naśladowania i przykładne, zobowiązanego posłuszeństwa dotrzymać. Dowiedziałem się, że niezbyt uczciwe, niezbyt sprawiedliwe i nieładne, podążając za racjami własnymi, racji innych nie dostrzegać, zwłaszcza kiedy obliguje nas posłuszeństwo (zwłaszcza w kwestii racji). Nie dowiedziałem się tego, jak w pewnych sytuacjach granicznych, ekstremalnych, rację sumienia własnego pogodzić z racją sumienia przełożonego, jeśli te racje różnią się radykalnie. I jak lubię (i nie przestałem) felietony Pana Redaktora, wiem że nie o tym wyżej pisał, przyznam chętnie bym się tego kiedyś dowiedział.
    A tłumy wiwatujących? Cóż psychologia tłumu rządzi się jeszcze innymi prawami niż sumienie i racje.
    doceń 10
  • karpik
    13.11.2019 22:09
    paczamamy nie wrzucili do tybru Polacy.
    doceń 16
  • spe
    14.11.2019 09:29
    Posłuszeństwo to nie jest brak słusznej krytyki, a słuszna krytyka to często wielka odwaga. Św. Paweł krytykował św. Piotra - papieża - wykazując jego hipokryzję, a wielkość Piotra okazała się (znowu) w jego umiejętności stania się małym - przyznania się do błędu, przyjęcia upomnienia i zastosowania się do niego. Tego nauczył go sam Pan w bardzo trudnych lekcjach upokorzenia, a i w tej również zainterweniował właśnie po słowach Pawła. Czy Paweł miał milczeć, gdy poważna sprawa dotyczyła całego Kościoła, a nie jedynie jego osobiście? Pewnie o Pawle też niejeden zaczął mówić wówczas: "za kogo on się ma, ten były prześladowca chrześcijan, że poucza samego Kefasa?". I to było cierpienie Pawła, które musiał zapewne znosić i znosił ukrycie, jak sam mówi w innym miejscu, jak "płód poroniony", przyjmując je bez obrony siebie i pozostawiając Bogu sąd.
    doceń 14
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji