Nowy numer 32/2020 Archiwum

Siostrzeństwo ponadgatunkowe

Myśl wyrachowana: Zwierzęta są dobre w lesie, w stajni, w oborze, w zoo. No i na talerzu - byle je dobrze przyrządzić.

Tygodnik „Polityka” przed miesiącem zamieścił wywiad z Dorotą Sumińską, lekarzem weterynarii, która uważa, że „Kościół wręcz zachęca wiernych do przedmiotowego traktowania zwierząt, w wielu dziedzinach, głównie konsumpcyjnych. Chociażby na Wielkanoc, kiedy święci się kiełbasę, a więc ciała zwierząt, które przecież są dziećmi bożymi”. Wzięła się za argumentację biblijną, dowodząc m.in. na podstawie Księgi Koheleta, że „człowiek nie przewyższa zwierząt”. Wyraziła też swój zawód papieżem, który „nie wspomina o zwierzętach rzeźnych, doświadczalnych, hodowanych na futra”. I tak dalej.

Nie jest to głos odosobniony. Ostatnimi czasy w sieci często wybuchają gorące spory na temat rzekomej równości ludzi i zwierząt, a nawet wyższości tych drugich. Głośna stała się wypowiedź europosłanki Sylwii Spurek. „Krowy są gwałcone, żeby zostać zapłodnione, żeby mogły urodzić, żeby mogły dawać mleko. Żadna krowa, tak jak żadna kobieta, nie daje mleka po prostu” – błysnęła przy okazji Kongresu Kobiet. Dodajmy, że zebrane tam feministki pochyliły się m.in. nad „siostrzeństwem ponadgatunkowym”. „W jaki sposób pozycje społeczne kobiet i zwierząt są podobne” – to jeden z tematów, które tam poruszano w ramach propagowania weganizmu. Weganizm bowiem jest dla wielu formą troski o zwierzęta, których nie tylko nie należy jeść, ale nawet „wykorzystywać”. Powstrzymują się więc od jedzenia nie tylko mięsa, ale też takich produktów jak mleko, jajka czy miód.

Widać z tego, że mamy do czynienia nie tyle z dietą, ile z filozofią. No i w porządku, każdemu wolno. Gorzej, że do tej filozofii próbuje się dorabiać teologię, twierdząc na przykład, że jedzenie mięsa to grzech. Gdyby to przyjąć, należałoby Jezusa uznać za grzesznika, bo On nie tylko mięso jadł, ale sam zachęcał do jego zdobywania. Na przykład wtedy, gdy poleceniem „zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi” spowodował „zagładę” mnóstwa ryb. Jakoś nie przejął się ponadgatunkowym braterstwem czy innym siostrzeństwem. Co gorsza, powiedział, że jesteśmy ważniejsi niż wiele wróbli.

A kuzyn Jezusa, Jan Chrzciciel? Ten to dopiero zgrzeszył: „Nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym” – czytamy. Normalnie antywegański zbrodniarz.

Nie dajmy się zwariować. Ewangelia nikomu nie zakazuje jeść mięsa ani też nie nakazuje. Przynosi wolność. „Dlaczego (...) dajecie sobie narzucać nakazy: »Nie bierz ani nie kosztuj, ani nie dotykaj...!«. A przecież wszystko to są rzeczy [przeznaczone] do zniszczenia przez spożycie” – mówi św. Paweł.

Zwierzęta oczywiście trzeba dobrze traktować, ale zrównywanie ich z ludźmi to najwyraźniej skutek przyjęcia mentalności innej niż chrześcijańska. Jak ktoś tak wybrał, to trudno, ale niech nie opowiada, że to jest prawdziwe chrześcijaństwo. Bo nie jest.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także