Gość Gliwicki 04/2020 Archiwum

Odbuduj Aleppo

Linia frontu przesunęła się poza Aleppo, ale zrujnowane miasto nadal potrzebuje pomocy. Do naszego kraju przyjechali przedstawiciele Christian Hope Center, syryjskiego partnera Caritas Polska.

Przylecieli do Polski na krótki, ale intensywny pobyt. W ciągu dziewięciu dni odwiedzili sześć miast, a ich grafik szczelnie wypełnił się spotkaniami. Rama Daaboul i Adel Janji, wraz z ks. Petrosem Kassisem, wikariuszem patriarchalnym Kościoła syriacko-prawosławnego w Aleppo, przybyli do naszego kraju, żeby podziękować Polakom za pomoc udzielaną Syryjczykom w ramach programu Rodzina Rodzinie Caritas Polska. A także by zachęcić do dalszego wspierania udręczonej wojną Syrii. Po drodze odwiedzili też naszą redakcję, by opowiedzieć o aktualnej sytuacji w Syrii i najbardziej palących potrzebach swoich rodaków.

Pół miasta w ruinie

Rama Daaboul, uśmiechnięta czarnooka dziewczyna, pracuje na co dzień w ośrodku Christian Hope Center, realizującym projekty Caritas Polska w Syrii. Jest tam odpowiedzialna za koordynację projektu Rodzina Rodzinie. Urodziła się w Aleppo, ukończyła inżynierię przemysłu spożywczego na tamtejszym uniwersytecie. – Kiedy kończyłam studia, na dachy spadały bomby – wspomina. Krótko potem Rama podjęła pracę w sektorze humanitarnym. Do zespołu Hope Center dołączyła w 2018 roku.

Adel Janji, z wykształcenia inżynier środowiska, pracował w swoim zawodzie aż do wybuchu wojny. Mimo że stracił zatrudnienie, a jego przyjaciele znaleźli schronienie w Libanie, Szwecji i Japonii, on sam postanowił nie opuszczać ukochanego miasta podczas oblężenia i bombardowania. Zaczął rozwijać swoją pasję, którą już wcześniej była fotografia. Okazała się ona przydatna w kolejnych organizacjach pomocowych, w których działał. W Hope Center kieruje działem komunikacji. – Spotykam się z osobami, które otrzymują pomoc, przeprowadzam wywiady, prowadzę dokumentację – opowiada o swojej pracy. – Robię przy tym dużo zdjęć, bo moim zadaniem jest poinformowanie świata o sytuacji w Syrii.

Jak w tej chwili ta sytuacja wygląda w Aleppo, gdzie oboje działają? – Miasto jest zniszczone w połowie – opisuje Rama. – Część zachodnia była bombardowana w mniejszym stopniu, ale wschodnia jest w kompletnej ruinie. – Linia frontu przesunęła się już poza miasto, ale nadal znajduje się ono w strefie niebezpiecznej, bo w sąsiedniej prowincji Idlib toczą się walki – relacjonuje Adel. – Czasem pociski wystrzelone stamtąd dosięgają miasta.

Nadrobić stracone lata

– Bezpieczeństwo poprawiło się pod koniec 2016 r., ale sytuacja ekonomiczna pozostaje tak zła jak wcześniej – ocenia Rama Daaboul.

– Społeczność Aleppo ma problem z zaspokojeniem najbardziej podstawowych potrzeb – podkreśla Adel Janji. – W wielu domach brakuje prądu, wody i ogrzewania, co ma ogromne znaczenie w obliczu zbliżającej się zimy. Do ocieplania domów najczęściej używa się mazutu, którego cena od początku wojny wzrosła czterdziestokrotnie. Władze syryjskie zapewniają wprawdzie rocznie 100 litrów mazutu na rodzinę, ale taka ilość starcza zaledwie na 10 dni. Najbardziej ten problem dotyka osób starszych, dla których zimno bywa zabójcze. Do największych potrzeb należą te medyczne, bo lekarze specjaliści powyjeżdżali z kraju, brakuje leków albo są one bardzo drogie. Poza tym panuje ogromne bezrobocie, i to zarówno wśród młodych, jak i starszych mieszkańców, więc często nie są oni w stanie kupić nie tylko leków, ale i żywności.

Ogromny kryzys przeżywa także syryjski system oświaty: – Wiele szkół w Aleppo zostało zniszczonych – opowiada Adel. – Nauczyciele pracują za bardzo niewielkie wypłaty, spadła też jakość edukacji. Niektóre szkoły nie mają nawet dostępu do prądu, nie wchodzi w grę chociażby prezentacja z użyciem rzutnika, o ile szkoła w ogóle posiada taki sprzęt. Część placówek musiała zawiesić nauczanie. Dlatego w jednej klasie może się uczyć nawet 50 dzieci.

– Według oficjalnych statystyk z 6 mln syryjskich dzieci aż 2 mln pozostaje poza systemem edukacji. Część z nich zamiast do szkoły chodzi do pracy. Niedługo dorośnie pokolenie bez doświadczenia szkolnego – ubolewa Rama.

– Dla tych, którzy wracają do szkoły, problemem jest nadrobienie straconych lat – dodaje Adel. – Bo jeśli ktoś przerwał naukę na poziomie klasy drugiej, to czy teraz powinien pójść do klasy szóstej, czy chodzić razem z ośmiolatkami?

Nie ma niepotrzebujących

Nieliczne organizacje pomocowe, które pozostały w Syrii, dostarczają jedynie pomoc humanitarną. – Niektóre z nich świadczą pomoc w zakresie medycznym, np. przekazują część środków potrzebnych do przeprowadzenia operacji – tłumaczy Rama Daaboul. – Jednak zazwyczaj oferują one jakąś część potrzebnej kwoty. Chory musi wtedy udać się do blisko dziesięciu organizacji, żeby uzbierać całość. W ostatnich latach spłynęło do Syrii sporo różnej pomocy, ale niekoniecznie trafionej. Czasem ktoś dostaje koszyk z żywnością albo kolejne mydło, a potrzebuje zupełnie innych rzeczy. Kwitnie więc handel artykułami pomocowymi.

Pomoc dostarczona przez Caritas Polska za pośrednictwem Christian Hope Center jest nieco innego rodzaju. Program Rodzina Rodzinie, realizowany od 2016 r., polega bowiem na bezpośredniej pomocy finansowej wybranej rodzinie. Może ona sama decydować, na co przeznaczy przekazane środki. – To daje ludziom duże poczucie godności – podkreśla Rama, która w Hope Center odpowiada za dystrybucję tej pomocy. To bardzo odpowiedzialna misja, bo do rozdzielenia jest milion złotych miesięcznie. – W Aleppo nie ma dziś osób niepotrzebujących – twierdzi koordynatorka akcji. – Są jedynie bardziej lub mniej potrzebujące. Dlatego dystrybucja odbywa się głównie przez kościoły, bo duchowni najlepiej znają swoje parafie i okoliczną ludność.

Jakimi kryteriami kierują się rozdzielający? Pod uwagę brana jest m.in. liczba dzieci w rodzinie, wiek, sytuacja zdrowotna, brak pracy. – Chodzi o to, żeby pomoc trafiła do tych, którzy w sytuacji wojny są najbardziej bezbronni – tłumaczy Rama.

Większość beneficjentów tego wsparcia to rodziny chrześcijańskie, choć pomoc kierowana jest także do muzułmanów. Chrześcijanie, będący w Syrii mniejszością, bardzo zubożeli w czasie wojny. Znacznie zmalała też ich liczba: w Aleppo ze 150 tys. chrześcijan pozostało zaledwie 30 tysięcy. Wielu z nich wyemigrowało, bo nie chciało brać udziału w konflikcie zbrojnym.

– Decyzja o pozostaniu była dla mnie bardzo trudna – zwierza się Adel. – Mieszkając w Aleppo, mogłem w każdej chwili zginąć.

Obudzimy się z koszmaru

W ciągu trzech lat pomoc w ramach programu Rodzina Rodzinie trafiła już do prawie 9 tys. rodzin. Wielu z nich pozwoliła przetrwać trudny okres. Jednak obecnie, gdy temat Syrii rzadziej pojawia się na pierwszych stronach gazet, nie wszystkie rodziny mogą liczyć na dalsze wsparcie. Mimo to Caritas Polska zdecydowała się poszerzyć działania o projekty o charakterze rozwojowym i edukacyjnym, sfinansowane z odrębnych kampanii. Na stronie caritas.pl w zakładce „Pomoc na świecie” znajdziemy m.in. szczegółowe informacje dotyczące możliwości wsparcia konkretnych szkół na terenie Syrii.

Ważnym uzupełnieniem programu Rodzina Rodzinie jest projekt wsparcia mikroprzedsiębiorców, który pomógł już blisko 250 osobom w powrocie do pracy. W tym wypadku beneficjent nie otrzymuje pieniędzy, ale np. maszynę do szycia, taksówkę albo wyposażenie zakładu fryzjerskiego. – Osoba ubiegająca się o taką pomoc przychodzi do nas z pomysłem na własną działalność i przedstawia coś w rodzaju biznesplanu – tłumaczy Adel Janji. – My przeprowadzamy wywiad środowiskowy, sprawdzamy wiarygodność danej osoby, jej sytuację rodzinną i szanse powodzenia takiego biznesu. Jeśli jest taka potrzeba, zapewniamy też szkolenie. Potem przez rok monitorujemy działalność firmy.

A jak my możemy pomóc Syryjczykom? Wystarczy wejść na stronę rodzinarodzinie.caritas.pl i wybrać rodzinę, którą obejmiemy patronatem na pół roku, lub mikroprzedsiębiorcę, którego wesprzemy dowolną kwotą. Istnieje też możliwość dokonania jednorazowej wpłaty. – Zaskakujące jest dla nas to, jak otwarci i szczodrzy są Polacy, mimo że z pozoru niewiele nas łączy, a w dodatku dzieli duża odległość geograficzna – mówi Adel. – Kiedy spotykamy się z darczyńcami, jesteśmy poruszeni tym, że ludzie tu o nas myślą. Spotkanie z Polską to dla nas jeszcze jeden ważny obraz: wczoraj spacerowaliśmy po Warszawie, która też przecież była zburzona i podniosła się z ruin. Mam przeczucie, że i my obudzimy się z koszmarnego snu. Do Syrii wyjadę z misją, żeby opowiedzieć o tej możliwości odbudowy. I o gorących sercach Polaków.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama