Nowy numer 09/2020 Archiwum

Wojenne siostry

Opisane przez Agatę Puścikowską historie sióstr zakonnych walczących z Niemcami i Rosjanami w czasie II wojny światowej to gotowy scenariusz na serial sensacyjny.

Z okładki książki wpatruje się w nas zakonnica. Rysy twarzy przyciągają uwagę. Jest szlachetna, silna i jednocześnie łagodna, znamionująca mocny charakter, niezłomną wolę, ale też siłę płynącą z wiary. Oblicze z okładki dobrze oddaje charakter zakonnic opisanych w książce „Wojenne siostry”, która właśnie ukazała się na księgarskim rynku. Kolejne rozdziały otwierają zdjęcia przedstawianych bohaterek. Choć ich oblicza są różne, kryją w sobie cechy, które można dostrzec w twarzy zakonnicy z okładki.

Autorka tłumaczy, że pomysł napisania książki o walczących siostrach narastał od lat. Jako dziennikarka „Gościa Niedzielnego” opisuje życie zakonnic z różnych zgromadzeń. Niejako przy okazji poznaje też ich przeszłość, którą najczęściej znają jedynie siostry z danego zakonu. Również w ten sposób dowiedziała się o niezwykłych siostrach walczących z czasie wojny z najeźdźcami, co część z nich okupiła śmiercią. Zadała sobie pytanie, dlaczego młodzi ludzie, którzy szukają autorytetów, nie mieliby poznać bohaterek w habitach. Dowiedzieć się, jak angażowały się w konspirację, opiekowały rannymi, ukrywały partyzantów, ratowały Żydów, prowadziły tajne komplety, a po wojnie wspierały antykomunistyczne podziemie.

Życie za czystość

Ostatecznym impulsem do podjęcia pracy nad książką była wizyta u sióstr z Orlika, czyli Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej. Tam poznała historię s. Adelgund Tumińskiej. Zakonnica ta była świetnie wykształcona, energiczna, dobrze zorganizowana, pełniła funkcje przełożonej. Swoje życie poświęciła, ratując z rąk sowieckich oprawców cztery dziewczęta. Sama prawdopodobnie została wielokrotnie zgwałcona i w końcu zabita. Obecnie trwają przygotowania do jej procesu beatyfikacyjnego. – Siostra czeka na wyniesienie na ołtarze. Czyż nie byłaby idealną patronką kobiet – ofiar przemocy? W tym ofiar przemocy na tle seksualnym? – podkreśla autorka książki.

Warto przy tym zwrócić uwagę, że wśród bohaterek książki są siostry już wyniesione na ołtarze, m.in. dominikanka s. Julia Rodzińska, która pielęgnując w obozie chorych, zmarła na tyfus, czy urszulanka Unii Rzymskiej Maria Klemensa Staszewska, opiekunka osieroconych dzieci, także pochodzenia żydowskiego, która została zamordowana w Auschwitz.

Kwestia prób gwałtów na zakonnicach kilka razy pojawia się w książce. Broniąc się przed gwałtem, co wówczas było tożsame z obroną czystości, zginęły siostry Maria Akwila Podskarbi i Maria Kajusa Trznadel, urszulanki Unii Rzymskiej. Tak opisuje śmierć Marii Akwili A. Puścikowska: „Wieczorem, podczas kolacji 25 stycznia, miała powiedzieć: »Ufajmy Panu i módlmy się dużo, a On nas zachowa«. Niedługo potem do refektarza weszli Sowieci. Akwila klęczała blisko drzwi do kapliczki. Gdy zauważyła, że jeden z żołnierzy atakuje młodą zakonnicę, podbiegła do niej, wyrwała ją z rąk oprawcy i kazała jej uciekać. Gdy tamta ze strachu zastygła i stała nieruchomo, ostro popchnęła ją w stronę drzwi. Zachowała zimną krew. Potem Akwila sama ucieka na dwór. Niestety żołnierz jest tuż za nią, łapie ją i przyciąga. Mocno obejmuje ją za szyję, przytrzymuje drugą ręką. Kobieta jest unieruchomiona.

– Nie pozwolisz, to będę strzelał! – wrzeszczy sołdat. Akwila szarpie się, klęka, obejmuje nogę od stołu, drugą ręką ściska krzyż noszony przy habicie.

– Jezu, ufam Tobie – mówi ostatnie słowa, zwracając się w stronę tabernakulum. Rozszalały żołnierz strzela. Siostra ginie od pierwszej kuli, która przeszyła jej szyję i głowę. Zginęła zwinięta w kłębek, z rękoma owiniętymi różańcem. W takiej pozycji znajdują ją potem inne zakonnice”.

Wybitne i proste

Opisy czynów sióstr pokazują, że bohaterstwo nie zależy od wykształcenia czy zajmowanej funkcji. Siostra Adelgund była przełożoną zakonną, a siostry Akwila i Kajusa wykonywały prace fizyczne. – Specjalnie opisałam też siostry z drugiego chóru, czyli proste kobiety bez większego wykształcenia, które zajmowały się praniem czy sprzątaniem. W czasie wojny okazywało się, że były kapitalnymi osobami, odważnymi i z ogromną energią, mądrością życiową, gotowością do walki i ofiary – podkreśla autorka. Wskazuje, że zawdzięczały to m.in. wychowaniu w rodzinie, formacji zakonnej i patriotycznej, które wyrobiły w nich gotowość do służby bliźnim i Polsce.

Wobec Kościoła katolickiego często stawiane są zarzuty, że nie pomagał Żydom w czasie wojny, a nawet, że katolicyzm jest źródłem antysemityzmu. „Wojenne siostry” pokazują, że są to zarzuty nieprawdziwe. Mamy w książce postać franciszkanki Rodziny Maryi m. Matyldy Getter, która wraz z innymi siostrami uratowała 700 osób pochodzenia żydowskiego. W 1985 r., pośmiertnie, otrzymała medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Niepokalanki: wybitna lekarka s. Ewa (Bogumiła) Noiszewska oraz s. Marta Wołowska zostały rozstrzelane przez Niemców w 1942 r. m.in. za ukrywanie na terenie klasztoru Żydów (w 1999 r. obie zostały beatyfikowane). Zmarła rok temu s. Cecylia Roszak dominikanka klauzurowa, również ukrywała pod Wilnem grupę Żydów. Z kolei urszulanka Serca Jezusowego s. Andrzeja Górska wyprowadzała dzieci z getta i umieszczała je w placówkach zgromadzenia. – Siostry zakonne jako „grupa zawodowa” niosły prawdopodobnie największą pomoc Żydom w Polsce w czasie II wojny światowej – ocenia autorka.

Praca pokazuje też różnice w okupacji niemieckiej i sowieckiej. Niemcy nastawieni byli na eksterminację polskiego narodu, niektórzy jednak mieli wobec sióstr zakonnych pewien szacunek. Rosjanie i Ukraińcy kradli i dopuszczali się napaści seksualnych na kobiety, a habit zakonny nie stanowił dla nich przeszkody, wprost przeciwnie.

Komendantki i konspiratorki

Zakonnice na różne sposoby walczyły z okupantem. Nie tylko pomagały potrzebującym, ale angażowały się także w działalność konspiracyjną, a nawet były żołnierzami.

Niepokalanka s. Laureta Wilczyńska nosiła stopień kaprala. Przed wstąpieniem do zakonu walczyła w I wojnie światowej. Jako zakonnica opiekowała się duchowo ułanami jazłowieckimi, była więc niejako… ułanką. W 1940 r. została wywieziona przez Sowietów na Syberię, wydostała się z Rosji wraz z Armią Andersa, w której w randze plutonowego w 6. Dywizji Piechoty została komendantką drużyny kobiecej.

Siotra Józefa Kozieł ze zgromadzenia sióstr miłosierdzia (szarytek) była komendantką powiatu sandomierskiego AK pseudonim „Erna” i szefem wywiadu, pseudonim „Tamara”. Po wojnie opiekowała się kard. Stefanem Wyszyńskim aż do jego śmierci.

Niektóre zakonnice nie pogodziły się z sowiecką okupacją po 1944 r. Szarytka s. Zofia Łuszczkiewicz niewątpliwe zasługuje na miano żołnierza wyklętego. W czasie wojny działała w konspiracji, przygotowywała podziemne gazety, była kurierką i łączniczką. Po wojnie współpracowała ze Zrzeszeniem Wolność i Niezawisłość. W 1948 r. została aresztowana przez UB. Brutalnie przesłuchiwana, nie zdradziła współtowarzyszy. Za rzekome szpiegostwo na rzecz Watykanu otrzymała wyrok śmierci, po apelacji zmieniono go na dożywocie, a w 1956 r. na 12 lat więzienia. W tym samym roku wyszła na wolność, jednak w następnym zmarła w wyniku wyniszczenia. W 1955 r. w skardze rewizyjnej do prokuratury wojskowej napisała: „Śledztwo miałam wprost potworne, byłam bita tak, iż ciało moje było jednym sińcem, po czym przez blisko dwa tygodnie miałam dzień i noc stójki, aż do utraty przytomności. Śledztwem (...) kierował Różański Jacek i Serkowski Ludwik (...). Na dziewiątą noc stójek przyszedł do mnie oficer śledczy z gotowym protokołem do podpisania. Treścią protokołu było, że Doboszyński Adam zwierzył mi się, że przybył do Polski wysłany przez papieża (Piusa XII) do kardynała Stefana Sapiehy celem zmontowania siatki szpiegowskiej na korzyść Niemiec. Gdy kategorycznie odmówiłam i powołałam się na prawo zakazujące kłamliwych zeznań, powiedział mi, że zgniję w więzieniu, bo, jak się wyraził: »prawo jest dla nas, a nie my dla prawa«”.

Współcześnie trwa debata o miejscu kobiet w Kościele i w społeczeństwie. Charakterystyczne, że głos sióstr zakonnych jest w tej debacie pomijany, dominują opinie feministek. Tymczasem postawy ukazane w „Wojennych siostrach” dużo wnoszą do tej dyskusji, pokazując drogę spełnienia człowieczeństwa. Bohaterstwo sióstr w wielu przypadkach wynikało właśnie z tego, że były kobietami, że w sposób szczególny rozwijały cechy charakterystyczne dla ich płci, jak poświęcenie dla innych aż do oddania życia.

Autorka ujawnia, że ma już zebrany materiał o innych „wojennych siostrach”. Wkrótce możemy się więc spodziewać drugiej części książki. Historie zakonnic są gotowymi scenariuszami. Warto, aby zainteresował się nimi dobry reżyser. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bogumił Łoziński

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Polska”.
Pracował m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej jako szef działu krajowego, oraz w „Dzienniku” jako dziennikarz i publicysta. Wyróżniony Medalem Pamiątkowym Prymasa Polski (2006) oraz tytułem Mecenas Polskiej Ekologii w X edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni środowisku” (2009). Ma na swoim koncie dziesiątki wywiadów z polskimi hierarchami, a także z kard. Josephem Ratzingerem (2004) i prof. Leszkiem Kołakowskim (2008). Autor publikacji książkowych, m.in. bestelleru „Leksykon zakonów w Polsce”. Hobby: piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo. Jego obszar specjalizacji to tematyka religijna, światopoglądowa i historyczna, a także społeczno-polityczna i ekologiczna.

Kontakt:
bogumil.lozinski@gosc.pl
Więcej artykułów Bogumiła Łozińskiego

 

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji