Nowy numer 3/2021 Archiwum

Nadążyć za młodymi

O pracy katechetów i o zmianach w nauczaniu religii po wprowadzeniu reformy oświaty mówi ks. Piotr Tomasik, koordynator Biura Programowania Katechezy.

W polskich szkołach pracuje ponad 31 tys. katechetów. To chyba dość dużo.

Wydaje się, że w skali kraju to wystarczająca liczba, ale po rozłożeniu tych sił na poszczególne regiony okazuje się, że nie jest tak dobrze. Szczególnie w dużych miastach brakuje nauczycieli religii. Tę grupę zawodową charakteryzuje dość specyficzna struktura wiekowa. Kiedy w 1990 r. religia powróciła do szkół, wielu młodych ludzi postanowiło wykształcić się na katechetów. Z roku na rok było jednak coraz mniej chętnych. Twraz większość osób, które wykonują ten zawód, zbliża się do wieku emerytalnego. Myślimy o tym, jak uzupełnić niedobory w kadrach. Już teraz apelujemy o podejmowanie studiów katechetycznych na teologii oraz o to, aby nauczyciele innych przedmiotów kończyli studia podyplomowe dające im uprawnienia do nauczania religii. Do pracy z młodzieżą zachęcamy także osoby, które już mają wykształcenie teologiczne.

Od 2017 r. szkoła przechodzi reformę. Jak ona wpłynęła na lekcje religii?

Z powodu reformy oświaty przyspieszyliśmy prace nad nową podstawą programową. Po likwidacji gimnazjów miejsce czterech trzyletnich etapów edukacyjnych zajęły trzy czteroletnie. W klasach I–IV skoncentrujemy się na przygotowaniu młodzieży do Pierwszej Komunii Świętej i pielęgnowaniu życia w stanie łaski uświęcającej, a w klasach V–VIII – na sakramencie bierzmowania. Szkoła średnia to dobry czas na wychowanie do dorosłości chrześcijańskiej. Na wszystkich etapach pojawi się więcej elementów kerygmatycznych. To wynika z misyjnego impulsu w nauczaniu papieża Franciszka i z faktu, że młodzi ludzie żyją w coraz bardziej zsekularyzowanych środowiskach. Wystarczy odwiedzić dużą warszawską parafię podczas uroczystości Pierwszej Komunii Świętej. Tam widać, że rodzice przyjmujących sakrament dzieci dość często nie są praktykującymi katolikami. Zdarza się, że silna wiara najmłodszych prowadzi do nawrócenia dorosłych.

Bp Marek Mendyk powiedział kiedyś: „Nie da się skutecznie poprowadzić katechezy dzieci i młodzieży w oderwaniu od katechezy dorosłych. To musi być ze sobą integralnie połączone”. Jak to zrobić?

Ludzie są dzisiaj bardzo zapracowani. Większość z nich nie ma czasu na udział w dodatkowych zajęciach w parafii. Z powodzeniem można jednak sięgać po nowe, ale i po sprawdzone metody ewangelizacji. Podobnie jak w przypadku dzieci, także w odniesieniu do osób dorosłych z pomocą śpieszy internet. Materiały umieszczane w sieci przez charyzmatycznych duchownych cieszą się ogromnym zainteresowaniem użytkowników. Dobrą okazją do katechizowania dorosłych jest także czas przygotowań do przyjęcia sakramentów przez ich dzieci. Zdarza się, że wówczas rodzice zaczynają odzyskiwać wiarę. Powinna być ona później podtrzymywana przez księży, którzy podczas niedzielnej Mszy św. potrafią wygłosić dobre kazanie.

Wrócił wysuwany przez lewicę postulat usunięcia religii ze szkół. Czy kiedyś może do tego dojść?

Pomimo szumnych zapowiedzi takie zmiany nie zostały wprowadzone nawet wtedy, kiedy lewica sprawowała w Polsce władzę. Takie głosy są jednak niepokojące, m.in. ze względu na fakt, że coraz częściej płyną także ze strony liberałów. Kolejne środowiska zaczynają walczyć z Kościołem, uważając, że to im się politycznie opłaci. Nie sądzę, aby podjęto w tej sprawie konkretne działania, wymagałoby to przecież zmiany konstytucji i renegocjacji konkordatu. To nie zmienia jednak faktu, że powrót do pełnych agresji dyskusji na ten temat psuje atmo­sferę wokół szkolnej katechezy.

Czy szkolna katecheza ma przyszłość?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie, do końca nie wiadomo bowiem, w jakim kierunku będą podążać procesy sekularyzacji. Pan Bóg ma też swój plan wobec nas. To jest najważniejsze. Uważam, że nie należy przenosić katechezy do salek parafialnych. Nie powinniśmy rezygnować z lekcji religii w szkole. To właśnie w miejscu, w którym uczniowie spędzają najwięcej czasu, trzeba głosić Dobrą Nowinę. Zgodnie z obowiązującymi przepisami w szkole prowadzona jest religia wyznaniowa, w ramach której dopuszczalna jest ewangelizacja. Uważam, że szkoła publiczna bardzo jej potrzebuje. Jeśli ma przygotowywać młodych ludzi do życia, to powinna odtwarzać rzeczywistość społeczną, w której nie może zabraknąć miejsca dla sacrum. Jeżeli religia zostanie zepchnięta do sfery prywatnej, wówczas w jej miejsce pojawi się pseudoreligia ateizmu. Ostatnie brutalne ataki na Kościół pokazują, że nie tylko wśród katolików można znaleźć dewotki i dewotów. Nie brakuje ich także wśród ateistów. •

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama