Nowy numer 41/2019 Archiwum

Być jak Helena

Być jak Helena w miejscu, w którym się żyje, i w życiu, które się ma. Przecież „trędowaci” są wśród nas.

Gdyby ktoś skierował do Państwa zdanie: „Rzuć robotę, jedź do Indii pomagać osobom dotkniętym trądem”, co by Państwo zrobili? Ja pewnie bym westchnęła, pokiwała głową i z wielu powodów, mimo że idea piękna, została w domu.

Helenie Pyz nikt nie powiedział: „Jedź”. Trzydzieści lat temu po prostu wsiadła w samolot i poleciała. W Jeevodaya mieszka i pracuje do dziś, a mimo że sama porusza się na wózku inwalidzkim, prowadzi przychodnię dla osób dotkniętych trądem i ubogiej ludności. Jest przybraną matką dla setek opuszczonych dzieci, niesie dobro tam, gdzie na co dzień tylko nędza, wyzysk i poniewierka. I robi to na dobrą sprawę bez rozgłosu. Świat wrzeszczy swoje, pokazuje swoje, błyszczy, hałasuje i bije brawo kolejnym modom i gwiazdom. Tymczasem Helena pracuje, kocha i mimo wieku (jeśli czyta te słowa, niech się nie obraża) daje po prostu radę. Chociaż w społeczeństwie kastowym biała kobieta, działająca, aktywna i wymagająca od siebie i innych, jest ewenementem. A ewenementy z jednej strony zadziwiają, z drugiej budzą opór.

Skąd bierze siłę? To pytanie, na które ona pewnie sama szuka codziennie odpowiedzi w modlitwie. To niemal pewne, że bez głębszej idei, bez duchowości, bez spojrzenia w górę i wielkiego zaufania nie można żyć tak ekstremalnie i pracować ekstremalnie dla innych. Już widzę Helenę, która czyta te słowa, kręci głową i mruczy: „Jakie ekstremalne życie? Zwyczajne życie!”. Bo Helena naprawdę nie widzi niczego nadzwyczajnego w tym, że codziennie od 30 lat – obchodzimy jubileusz jej pracy w Indiach – opiekuje się tymi, o których świat chce zapomnieć.

Czy jest wzorem? Stanowczo mówię: tak. Wzorem człowieczeństwa, które bez bicia piany tworzy rzeczy wielkie. Wzorem kobiecości, która jest z jednej strony bardzo konkretna, zadaniowa i rzeczowa. Twarda, mógłby ktoś powiedzieć. Z drugiej jest czuła, ciepła, nastawiona na potrzebujących, na bliskość, relację. Na czas, na spojrzenie i trzymanie za rękę. Jeśli w kimś urealnia się nieco enigmatyczne pojęcie „geniuszu kobiety” – trudne do zdefiniowania i zrozumienia – to właśnie w Helenie. Ona potrafi kochać, zarządzać, rozwijać się. Tworzyć po prostu dobry świat nawet tam, gdzie panują bieda, głód, choroba i wykluczenie.

Być jak Helena. Oczywiście nie w Indiach, bo to jednak ponad możliwości przeciętnego człowieka. Być jak Helena w miejscu, w którym się żyje, i w życiu, które się ma. Kochać, pracować, rozwijać się. Przecież „trędowaci” są wśród nas. Trudne? Bardzo. Możliwe? Warto próbować.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji