Nowy numer 41/2019 Archiwum

Gorliwość nie tylko ze strachu

Ludzie, którym pomogłem, kiedyś powiedzą Bogu: „Ten człowiek mi pomógł, tak, to mój przyjaciel”. Powie ktoś, że to wszystko pachnie jakąś interesownością. Hm… być może.

Łk 16,1-13

Jezus powiedział do uczniów: „Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał więc go do siebie i rzekł mu: »Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządzania, bo już nie będziesz mógł zarządzać«.

Na to rządca rzekł sam do siebie: »Co ja pocznę, skoro mój pan odbiera mi zarządzanie? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem już, co uczynię, żeby mnie ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę odsunięty od zarządzania«.

Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: »Ile jesteś winien mojemu panu?«. Ten odpowiedział: »Sto beczek oliwy«. On mu rzekł: »Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt«. Następnie pytał drugiego: »A ty ile jesteś winien?«. Ten odrzekł: »Sto korców pszenicy«. Mówi mu: »Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt«.

Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z podobnymi sobie ludźmi niż synowie światłości. Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.

Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzaniu niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, to kto wam prawdziwe dobro powierzy? Jeśli w zarządzaniu cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, to któż wam da wasze?

Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!”.

Żaden sługa nie może dwom panom służyć.

 

1. Niełatwo wytłumaczyć sens tej Jezusowej przypowieści. Z całą pewnością Jezus nie chce pochwalić nieuczciwości. Chodzi raczej o docenienie roztropności, która budzi się u nieuczciwego zarządcy w chwili zagrożenia. „Zdaj sprawę z twego zarządzania”. Bliska perspektywa utraty pracy zmusza bohatera przypowieści do szukania jakiegoś zabezpieczenia na przyszłość. Co chce nam przekazać Jezus? Nikt z nas nie jest właścicielem swojego życia. Dostaliśmy je jako dar. Otrzymaliśmy także jakiś majątek, za który odpowiadamy. Czyli mamy jakieś zadanie do wykonania. Odpowiadamy za kogoś i za coś. Kiedyś będziemy musieli zdać sprawę z tego wszystkiego. Obawa przed rozliczeniem mobilizuje człowieka do działania, do konkretnego myślenia o przyszłości. Faktem jest, że rządca zabezpiecza swoją przyszłość nieuczciwymi metodami. Tak się przynajmniej wydaje. Chyba że, jak tłumaczą niektórzy bibliści, owo zmniejszenie obciążeń dłużników pana było w istocie rezygnacją ze swojej prowizji. Być może. Sedno tkwi w zapobiegliwym myśleniu o przyszłości. I to, jak sądzę, Jezus chce nam powiedzieć: jeśli dbamy o doczesne urządzenie się, zwłaszcza w chwili zagrożenia, to tym bardziej powinniśmy zadbać o swoją wieczność. Jeśli kontrola szefa firmy mobilizuje ludzi do biznesowej aktywności, to tym bardziej sąd Boży powinien mobilizować do nawrócenia, do troski o wieczny los. Czy jednak ktoś dziś przejmuje się jeszcze wiecznością?

2. „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków”. To zdanie jest wnioskiem wyprowadzonym z przypowieści. I z całą pewnością nie chodzi Jezusowi o kupowanie przyjaciół za pieniądze. Nie da się kupić przyjaźni. Nie ma sklepów z przyjaciółmi, jak mówił Mały Książę. Chodzi raczej o to, żeby mamona, czyli dobra materialne, była podporządkowana dobrom duchowym. Jeśli mądrze gospodaruję pieniędzmi, jeśli potrafię się dzielić z potrzebującymi, zyskuję ich wdzięczność. To, co dałem innym, staje się moim kapitałem na wieczność. Ludzie, którym pomogłem, kiedyś powiedzą Bogu: „Ten człowiek mi pomógł, tak, to mój przyjaciel”. Powie ktoś, że to wszystko pachnie jakąś interesownością. Hm… być może. Ale w ludzką naturę jest wpisany cel, którego każdy z nas pragnie: człowiek chce być szczęśliwy, i to nie tylko przez chwilę, ale na zawsze. Kto wierzy w niebo, ten rozumie, że osiąga się szczęście wieczne wtedy, gdy się kocha, czyli gdy dzieli się z innymi tym, co się posiada. Czy to jest bardziej interesowne od gromadzenia dóbr dla siebie? Nie sądzę. Najlepszą inwestycją w przyszłość jest dzielenie się, jest miłość.

3. Końcówka dzisiejszej Ewangelii to naglące wezwanie do wierności Bogu, która wyraża się nie tylko w wielkich bohaterskich czynach. Chodzi o elementarną solidność w zwykłych, szarych, nudnych obowiązkach. Chodzi o uczciwość, jednoznaczność postawy, gorliwość. Na co dzień, nie od święta. I nie tylko wtedy, gdy wisi nad nami wizja kontroli. Także tej Najwyższej Instancji. Choć prawdą jest, że kiedyś usłyszmy: „Zdaj sprawę ze swego zarządu”. 

Przeczytaj także:

W pierwszym czytaniu: Piaskiem po oczach
W drugim czytaniu: Chrześcijanin to najpierw człowiek modlitwy
Ewangelia świeckim okiem

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL