Nowy numer 43/2020 Archiwum

Pod prąd

Wybór Borysa Szyca do roli Piłsudskiego okazał się dobrą decyzją.

Paradoksem jest, że kinowy film o Piłsudskim powstał dopiero teraz. Wydawałoby się, że osoba tak znana i czczona w okresie II Rzeczpospolitej, powinna była zainteresować twórców już wówczas na większą skalę, niż to się stało.

„Piłsudski” Michała Rosy  jest wyważonym i porządnie nakręconym dramatem historycznym o jednym z polskich bohaterów narodowych. Filmu Rosy odkrywa przed widzem mało znane karty z życiorysu Piłsudskiego w latach  1901-1914, czyli okresie niezwykle ożywionej działalności bohatera.

Akcja rozpoczyna się w roku 1901, kiedy ucieka ze szpitala psychiatrycznego, gdzie trafił symulując obłąkanie. Przygotowania do ucieczki i jej przebieg zrealizowane zostały w konwencji filmu sensacyjnego, są dynamiczne i do końca trzymają widza w napięciu. W dalszej części oglądamy znaczone datami najważniejsze wydarzenia z życia bohatera aż do chwili wkroczenia jego żołnierzy na tereny zaboru rosyjskiego. Tu właściwie opowieść się  kończy, bo losy Piłsudskiego do chwili internowania przez Niemców to historia na kolejny film.

Wybór Borysa Szyca do roli Piłsudskiego  okazał się dobrą decyzją.  Tytułowy bohater  w jego ujęciu to z jednej strony człowiek zdecydowany, pewny siebie i przekonany o swoich racjach, ale jednak nie pozbawiony wątpliwości. I często samotny, idący pod prąd powszechnym przekonaniom mu współczesnych, że walka o niepodległość jest mrzonką. Potrafi być delikatny, bezwzględny, a  nawet brutalny.   

Z pewnością na uwagę, prócz znakomitej obsady, zasługuje scenografia autorstwa Ryszarda Melliwy i Łukasza Trzcińskiego. W filmie historycznym scenografia i kostiumy  odgrywają przecież główną rolę w nadaniu na ekranie autentyzmu epoce w jakiej  rozgrywają się wydarzenia. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama