Nowy numer 32/2020 Archiwum

Kaznodzieja w Białym Domu

„Przemawiam teraz nie tyle jako wasz wiceprezydent, ile jako brat w Chrystusie”. Kilkanaście tysięcy młodych ludzi na stadionie bije brawo. Wiedzą, że to autentyczne świadectwo wiary Mike’a Pence’a, a nie kampania wyborcza w religijnym sosie.

W przemówieniu, jakie wiceprezydent USA wygłosił w Warszawie podczas obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, szczególnie osobiście brzmiały te wątki, które odwoływały się do wiary. „Tam, gdzie jest Duch Pana, tam jest wolność” – mówił Mike Pence. „Zamiast Trumpa przyjechał nudny, religijny, konserwatywny Pence” – podsumował wystąpienie jeden z publicystów. Takich „nudnych” wystąpień Mike Pence ma na swoim koncie dużo więcej. I jest w tym wyjątkowo autentyczny.

Krzyż w sercu

Maj 2019. Williams Stadium, piękny, sportowy obiekt znajdujący się na terenie potężnego kampusu Liberty University w Lynchburg w stanie Wirginia, wypełniony jest tysiącami studentów, absolwentów uniwersytetu z rodzinami i przyjaciółmi. Do kończących naukę młodych przemawia wiceprezydent USA. Jest dużo o wartościach, o tym, co mają wnieść w życie społeczne, o wierze i zaufaniu, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że słowa te są tak bardzo inne od tego, co można czasem usłyszeć z ust polityków odwołujących się do religii. Mike Pence mówi o swoim doświadczeniu wiary, którą odnalazł w czasie studiów. „Zacząłem poznawać ludzi, którzy mieli coś, czego ja nie miałem. Nie była to tylko pewność siebie czy serdeczność. To były radość i pokój niezależnie od okoliczności. I to mnie pociągnęło”. Młodzi słuchają w skupieniu. Pence wspomina, jak nagle zaczął pragnąć nosić na piersi taki krzyż, jaki nosił jego kolega. „On wtedy powiedział mi słowa, których nie zapomnę do końca życia: »Mike, najpierw musisz zacząć nosić go w sercu, zanim założysz go na szyję«” – mówi wiceprezydent USA, wywołując kolejny aplauz młodzieży. Kończy swoje świadectwo wspomnieniem festiwalu chrześcijańskiego, na którym usłyszał słowa z Ewangelii wg św. Jana: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał…”. Pence dodaje: „Wtedy te słowa brzmiały inaczej. Siedząc na zboczu góry, zdałem sobie sprawę, że Bóg tak umiłował mnie, że dał swojego Syna, aby mnie uratować”. I podsumowuje: „Tej nocy wyznałem wiarę w Jezusa Chrystusa jako mojego osobistego Pana i Zbawiciela. I to wszystko zmieniło”. Nad stadionem długo rozbrzmiewają oklaski. Wszystko to trochę wygląda jak kolejne rekolekcje z charyzmatycznym kaznodzieją. A to „tylko” publiczne świadectwo wiceprezydenta USA. Najlepszego kaznodziei wśród polityków.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także