Nowy numer 43/2020 Archiwum

Krytycy katoliccy

Myśl wyrachowana: Kościół „angażuje się w politykę”, gdy głosi rzeczy, których się nie chce słyszeć.

Ponad 40 proc. Polaków stanowczo uważa, że Kościół za bardzo angażuje się w politykę – wynika z zamówionego przez portal Interia sondażu IBRiS. Kolejne 20 proc. rodaków twierdzi to samo, ale z mniejszym przekonaniem. Zdanie, że Kościół zajmuje się polityką na właściwym poziomie, ma 25 proc. Polaków, a ponad 3 proc. uważa, że Kościół zajmuje się polityką niewystarczająco.

A zatem większość uważa, że Kościół zanadto miesza się do polityki. Tylko co to właściwie znaczy? Bo ja tak jakoś mam, że co do jakiego kościoła wejdę, to tam ksiądz o Bogu mówi, o moralności, o grzechu – takie rzeczy. Wypowiedzi bezpośrednio zaangażowane politycznie zdarzają się niezmiernie rzadko. Może ja ciągle trafiam na niewłaściwe kościoły albo chodzę nie na te Msze, na które chodzi 60 proc. Polaków?

Chociaż zaraz… 60 proc. Polaków to akurat, jak wynika ze statystyk, na żadne Msze do kościoła nie chodzi lub chodzi rzadko. I to by wiele wyjaśniało. No bo jak kogoś w kościele nie ma, to skąd taki ma czerpać wiedzę o treści kazań? Nie z kościoła przecież, tylko z internetu, z telewizji, z radia. A tam, wiadomo, nikt nie da informacji o tym, że kaznodzieje w 10 tysiącach polskich parafii powiedzieli homilie na temat Ewangelii. Normalność i codzienność nikogo nie interesuje. To oczywiste więc, że media nagłaśniają wszystko, co niecodzienne i nienormalne, i jeszcze podkręcają takie przypadki do granic możliwości. Niech tam gdzieś jakiś duchowny w miejsce słowa Bożego wygłosi swój prywatny manifest polityczny albo wpuści na ambonę swojego ulubionego działacza, a już pół Polski uważa, że „Kościół w sposób nieuprawniony miesza się do polityki”.

A że takie zdarzenia to nie norma, tylko wyjątek? Żeby się o tym przekonać, trzeba być katolikiem realnym, a nie teoretycznym. Trzeba być w Kościele jako wspólnocie i przynajmniej raz w tygodniu, w niedzielę, być w kościele jako świątyni. W innym wypadku człowiek przestaje być katolikiem, a staje się „krytykiem katolickim”. To nie uczestnik życia Kościoła – to jego recenzent. W dodatku recenzent zaoczny. Ktoś taki, w odróżnieniu od zawodowych krytyków literackich bądź krytyków sztuki, zna przedmiot swojej krytyki z daleka i tyle o nim wie, ile o nim sądzi.

Osobną sprawą jest pytanie, co kto uważa za angażowanie się w politykę. Najczęściej jest to wynik kolizji nauczania Kościoła z własnymi wyborami. Nie zdarza się, żeby ktoś zarzucał Kościołowi politykowanie w sprawach, co do których ma tę samą opinię. Kto ma spokojne sumienie, ten i z polityką nie ma problemu.

„On powiedział: – Jestem królem żydowskim” – stwierdzili o Jezusie spece od manipulacji, których kłuła w oczy Jego nauka. No właśnie: oficjalnie Chrystus został skazany za politykę.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także