Nowy numer 39/2020 Archiwum

Dziecięce kariery

Tendencja, by ze zdolnych dzieci robić w szybkim tempie gwiazdy, nie do końca jest pozytywna.

Gdy trzynastoletnia Polka wygrała dziecięcą Eurowizję, byłam pod wrażeniem jej wdzięku, umiejętności, niewątpliwych zdolności zapewne połączonych z pracowitością, i klasy. I zaraz przyszła myśl: czy młoda dziewczyna udźwignie sławę i będzie potrafiła mądrze kształtować karierę? Oczywiście, nie. Bo dziecko to dziecko. I nie wymagajmy tego od niego. Ono potrzebuje mądrego prowadzenia, nawet jeśli śpiewa przecudnie. Jeśli jednak za dzieckiem stoją rozsądni rodzice, będzie dobrze. Rodzice nie pozwolą przecież na głupie decyzje, gwiazdorzenie, udawanie dorosłej. Stało się jednak najwyraźniej nieco inaczej. Albo przynajmniej spawy zaczynają przybierać dziwny obrót. Dziewczynka czternastoletnia zaczęła bowiem brylować, bywać, pokazywać się, występować w reklamach. I to nie jest w zasadzie nic złego, a przynajmniej – jeśli dzieje się to rozsądnie, nie powinno być postrzegane źle. Nie powinno jej zagrażać. Kiedy jednak to samo dziecko idzie do talk-show prowadzonego przez niesmacznie żartującego ni to komika, ni to dziennikarza, zaczyna być to niepokojące. Program przeznaczony jest dla widza minimum szesnastoletniego. Wielokrotnie łamano w nim dobre obyczaje i zasady. Czy to jest miejsce dla dziewczynki? Czy naprawdę kariera dziecka wymaga jego obecności w takich programach?

W dobie ogromnego nacisku, by dziecko osiągnęło sukces, w czasach rywalizacji między dziećmi niemal od kołyski, warto zawsze pytać o granice. I je stawiać. Poza tym warto myśleć o przyszłości dziecka. Czy zbyt wczesne rozpoczęcie kariery nie zaburzy jego rozwoju, czy nie spowoduje konieczności rezygnacji z działań i aktywności, które są potrzebne do prawidłowego dojrzewania?

Oczywiście, każdy wychowuje swoje dziecko tak, jak uważa. I ma do tego prawo. Jednak pewna tendencja, by ze zdolnych dzieci robić w szybkim tempie gwiazdy, nie do końca jest pozytywna. Czasem kończy się to problemami w dorosłym życiu. Wiedzą o tym doskonale aktorzy, gwiazdy estrady, które najczęściej chronią swoje dzieci przed zbyt szybkim wejściem do show-biznesu.

Dziecko, nawet najzdolniejsze, musi być dzieckiem. Nastolatek – nastolatkiem. Zaburzenie ról, etapów w życiu może okazać się zgubne w skutkach, choć oczywiście nie musi. Nasze dzieci, zdolne dzieci, mają czas na karierę. Mają czas na brylowanie, bywanie, udzielanie się. Na wszystko przychodzi miejsce i pora. Warto razem ze zdolnym i rokującym dzieckiem świadomie czekać.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także