Nowy numer 44/2020 Archiwum

Nieudana pokerowa zagrywka

Szef Ligi Matteo Salvini po 14 miesiącach zerwał rządową koalicję i ciesząc się dobrymi wynikami w sondażach, spróbował doprowadzić do przedterminowych wyborów. Został boleśnie ograny.

Na początku sierpnia Matteo Salvini i jego Liga zdawali się pewnym krokiem zmierzać po pełnię władzy we Włoszech. Twarda retoryka antyimigrancka i krytyka unijnej biurokracji połączona z propozycjami ambitnych projektów infrastrukturalnych przyniosły zwycięstwo w wyborach do Parlamentu Europejskiego i zdecydowaną dominację w sondażach nad współkoalicjantem: Ruchem Pięciu Gwiazd (wł. Movimento 5 Stelle – M5S). Salvini zdecydował się wywrócić stolik i doprowadzić do przyspieszonych wyborów, w których oczekiwał wyraźnego zwycięstwa. Pokerowa zagrywka zakończyła się jednak klęską. Słabnący M5S i pozbawiony politycznego doświadczenia premier Giuseppe Conte nieoczekiwanie ograli przewodniczącego Ligi. Szef rządu uprzedził głosowanie nad wotum nieufności wobec gabinetu, samemu składając dymisję. Następnie ze wsparciem prezydenta M5S dogadał się w sprawie nowej koalicji z centrolewicową Partią Demokratyczną. Salvini wylądował w opozycji.

Decyzja o rozwodzie

W koalicji uformowanej po wyborach parlamentarnych z marca 2018 to M5S był silniejszym partnerem, posiadającym prawie dwa razy więcej posłów (133) niż Liga (73), i to jego lider Luigi Di Maio wysunął kandydaturę Giuseppe Contego (profesora prawa, politycznego nowicjusza) na premiera. Salvini zadowolił się stanowiskiem wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych.

Jednakże układ sił zaczął się szybko zmieniać. Liga górowała nad M5S stabilniejszą strukturą, atrakcyjniejszym programem i przede wszystkim silniejszym przywództwem. Założyciel Ruchu Pięciu Gwiazd Beppe Grillo nawet nie ubiegał się o mandat parlamentarzysty, obecny lider Luigi Di Maio ma 33 lata i dopiero rozpoczyna poważną karierę polityczną. Z kolei Matteo Salvini to obecnie najbardziej kontrowersyjny, ale i najsilniejszy gracz na włoskiej scenie politycznej. Pomyślnie przekształcił Ligę ze skazanego na nieduże poparcie ugrupowania postulującego secesję północnych Włoch w nowoczesną partię populistyczną cieszącą się poparciem w całym kraju. Skutecznie skanalizował frustrację Włochów, wskazując dwóch winnych stagnacji gospodarczej i spadku międzynarodowego znaczenia kraju: imigrantów oraz unijnych decydentów.

Wielkim triumfem Salviniego były wybory do Parlamentu Europejskiego w maju 2019 r. Liga zdecydowanie w nich zwyciężyła, zdobywając 28 mandatów – o 23 więcej niż pięć lat wcześniej. Osiągnęła dwa razy wyższe poparcie niż Ruch Pięciu Gwiazd. Matteo Salvini już wtedy podjął decyzję o doprowadzeniu do przedterminowych wyborów i zaczął tarcia w koalicji. Zarzucił M5S stawianie oporu modernizacyjnym projektom przedstawianym przez Ligę. Ruch Pięciu Gwiazd sprzeciwiał się pretendowaniu włoskich miast do organizowania igrzysk olimpijskich (letnich w 2024 roku w Rzymie i zimowych w 2026 roku w Turynie). Najpoważniejszy spór rozgorzał o budowę szybkiej linii kolejowej z Turynu do Lyonu. Projekt wart miliardy euro wiąże się z wydrążeniem blisko 60-kilometrowego tunelu w Alpach. Mocno akcentujący proekologiczne oblicze partii Di Maio zdecydowanie odrzucił te plany.

W odpowiedzi 8 sierpnia Salvini ogłosił, że „czas na rozwód” i senatorzy mają przegłosować wotum nieufności dla gabinetu. Natychmiast rozpoczął też przedwyborczą mobilizację wyborców, a na celownik jak zwykle wziął imigrantów. Akurat na początku politycznego kryzysu na włoskie wody przypłynęły dwa statki – Ocean Viking oraz Open Arms – wiozące 500 osób uratowanych przed utonięciem na Morzu Śródziemnym. Minister spraw wewnętrznych Salvini odpowiedział wprowadzeniem ustawy nakładającej drakońskie kary dla osób ratujących imigrantów i nakazującej rekwirowanie statków ratowniczych. Nowemu prawu sprzeciwił się premier Conte, któremu udało się zażegnać kryzys, znajdując sześć krajów UE chętnych na przyjęcie wszystkich osób z dwóch statków. W reakcji na to Salvini oskarżył szefa rządu o „kolaborowanie” z unijnymi władzami.

Sierpniowa seria porażek

13 sierpnia sytuacja zaczęła się rozwijać nie po myśli Ligi. Parlament nie zgodził się na natychmiastowe głosowanie w sprawie wotum nieufności i dał premierowi tydzień na odniesienie się do sytuacji. 20 sierpnia to dzień największego upokorzenia Salviniego w jego dotychczasowej karierze politycznej. Szef rządu wytrącił polityczną inicjatywę z rąk lidera Ligi. Ogłosił podanie się do dymisji i w ten sposób udaremnił głosowanie w sprawie wotum nieufności. W swoim wystąpieniu bardzo ostro zaatakował Salviniego, zarzucając mu „działanie w interesie prywatnym oraz partyjnym”, a także „wepchnięcie kraju w spiralę politycznej niepewności i finansowej niestabilności”.

Lider Ligi jako urzędujący wicepremier siedział przez cały czas obok premiera. Na koniec, jak to bywa w nawykłej do teatralności włoskiej polityce, przewodnicząca senatu nakazała Salviniemu opuszczenie rządowych ław i przeniesienie się do miejsc dla szeregowych posłów.

Pierwsze sondaże po politycznym zamieszaniu okazują się bardzo niekorzystne dla Ligi. W ciągu miesiąca (od końca lipca do końca sierpnia) poparcie dla niej spadło o ponad 5 proc. Obecny wynik – 33,7 proc. – nadal daje prowadzenie w sondażach, ale na pewno nie pozwoliłby na samodzielne rządy.

Po rezygnacji Giuseppe Conte kontrolę nad sytuacją przejął prezydent Sergio Mattarella – zaciekły przeciwnik Salviniego. Po wyborach parlamentarnych wiosną 2018 r. do ostatniej chwili próbował zablokować powstanie koalicji Ligi i Ruchu Pięciu Gwiazd, lobbując w zamian za stworzeniem technokratycznego, prounijnego gabinetu. Salvini zarzucał mu wtedy przekraczanie konstytucyjnych uprawnień. Mattarella, który rok temu wywierał silną presję na partie negocjujące powołanie rządu, tym razem starał się stworzyć jak najlepszy klimat i dać jak najwięcej czasu do rozmów nad powstaniem nowej koalicji. Nieoczekiwanie w jej tworzenie z Ruchem Pięciu Gwiazd włączyła się Partia Demokratyczna.

Egzotyczny sojusz

Jeszcze w 2018 r. oba ugrupowania zdecydowanie odrzucały możliwość współpracy. Taka sama była też pierwsza reakcja na sierpniowy kryzys obecnego lidera PD – Nicoli Zingarettiego. Postawił on zaporowe warunki ewentualnej koalicji: oddanie przez M5S dotyczące znacznej liczby ministerstw, reorientację polityki na prounijną i otwartą na imigrantów, odrzucił też postulat M5S znacznego zmniejszenia liczby posłów we włoskim parlamencie. Kością niezgody było również stanowisko premiera. Zingaretti wykluczył, by na czele zrekonstruowanego gabinetu stanął Conte (polityk cieszący się obecnie największym zaufaniem w Italii), natomiast dla Ruchu Pięciu Gwiazd pozostawienie go na stanowisku było warunkiem rozpoczęcia rozmów – Luigi Di Maio nazwał Giuseppe Conte „rzadką perłą, której nie mogą stracić Włosi”.

Stanowiska obu partii zbliżyły się dzięki poparciu ze strony poprzedniego lidera Partii Demokratycznej i premiera Włoch Matteo Renziego oraz przedłużaniu negocjacji przez prezydenta Mattarellę. Ostatecznie 28 sierpnia Luigi Di Maio ogłosił, że Ruch Pięciu Gwiazd przystępuje do tworzenia nowego rządu z Partią Demokratyczną, a premierem pozostanie Giuseppe Conte. Di Maio oczywiście nie darował sobie pognębienia Salviniego, ujawniając, że prosił on o powrót do koalicji na jeszcze korzystniejszych niż dotychczas warunkach dla M5S.

To nie koniec zamieszania

Czy na wstrząsanej nieustannymi kryzysami włoskiej scenie politycznej nastanie czas stabilizacji? To mało prawdopodobne. Ruch Pięciu Gwiazd w ostatnich tygodniach zyskał na znaczeniu, niemniej jednak w ciągu kilkunastu miesięcy poparcie dla niego spadło o połowę. Popularność bezpartyjnego premiera Contego nie przekłada się na sympatię dla M5S. Zawarcie koalicji z Partią Demokratyczną może pogłębić dezorientację elektoratu. Wszak PD jest nieodłączną częścią politycznego establishmentu w Italii, a właśnie na krytyce starego porządku zrodziła się idea powołania Ruchu Pięciu Gwiazd. Na razie poza wybraniem nowego-starego premiera nie zapadły żadne uzgodnienia programowe, a różnice pozostają duże. Najważniejsza z nich dotyczy tego, że Ruch wygrał wybory dzięki postulatom socjalnym i najwyższe poparcie ma na uboższym południu Włoch, natomiast Partia Demokratyczna deklaruje bliższą współpracę z Brukselą. Ta zaś oczekuje zdecydowanej walki z ogromnym długiem publicznym (największy w UE po Grecji) i deficytem budżetowym.

Może więc okazać się, że po serii politycznych upokorzeń Liga dość szybko złapie drugi oddech. Niespójna programowo koalicja będzie łatwym celem ataków. Już teraz po wypowiedziach Salviniego widać, że będzie on przedstawiać M5S-PD jako sojusz polityków przywiązanych do stanowisk, gotowych pozwolić Brukseli „założyć Włochom łańcuch” i otworzyć włoskie porty dla imigrantów. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama