Nowy numer 33/2020 Archiwum

Dlaczego płonie?

Czy głos Kościoła w Ameryce Południowej, będący także głosem ludu, zdoła powstrzymać bezduszną machinę biznesu niszczącego Amazonię?

Narastające od połowy sierpnia pożary w Amazonii, zwizualizowane na mapie Ameryki Południowej, pokrywają olbrzymie pole – porównywalne z tym, jakie na mapie Europy zajmuje Francja. Nie znaczy to jednak, że cały ów obszar płonie. Nie mamy tu bowiem do czynienia z jednym pożarem, ale z wieloma, często niezależnymi od siebie skupiskami ognia. Mimo to problem jest olbrzymi. Dotyczy przede wszystkim Brazylii i Boliwii, ale w mniejszym stopniu także Peru i Paragwaju. Według COICA, organizacji skupiającej rdzennych mieszkańców dorzecza Amazonki, w ciągu 18 dni swoje domostwa utraciło ponad 100 tys. rdzennych mieszkańców tych terenów.

A jednak się pali

Relację dotyczącą skali obecnej katastrofy w Brazylii do pożarów z poprzednich lat trudno jednoznacznie ocenić, bo media przynoszą sprzeczne wiadomości na temat zmieniającej się ciągle sytuacji. W przypadku Boliwii można jednak mieć pewność, że ogień rozprzestrzenił się na niespotykaną dotąd skalę. Przyczyn takiego stanu jest zapewne wiele, nie da się jednak ukryć, że do pożarów przyczyniła się w sposób istotny działalność człowieka. – Wprawdzie o tej porze roku zwykle wypala się trawy, a ponadto mamy rok wielkiej suszy, ale oczywiste jest to, że lasy są podpalane – ocenia o. Kasper Mariusz Kaproń OFM, misjonarz pracujący w Boliwii. – Dekret prezydenta Evo Moralesa z 9 lipca 2019 roku pozwala na wypalanie lasów pod gospodarkę rolną. Chodzi przede wszystkim o uprawę soi i pastwiska dla bydła przeznaczonego na wołowinę. W Brazylii dzieje się podobnie, bo niezależnie od tego, czy rządzi prawica, czy lewica, wszyscy robią to samo. Prezydent Boliwii, który twierdzi, że kraj musi dostosować się do światowej gospodarki, od początku lekceważył pożary. Twierdził, że są one pod kontrolą i że to Matka Ziemia wyraża swoje zagniewanie na mieszkańców departamentu Santa Cruz, którzy nie chcą go poprzeć w najbliższych wyborach. Dopiero pod naciskiem międzynarodowej opinii publicznej sprowadził samolot do ich gaszenia, największy na świecie. Taka maszyna nie zdaje jednak egzaminu w przypadku, gdy nie mamy do czynienia z jednolitym płonącym obszarem, lecz z wieloma pożarami. Dlatego mieszkańcy, choć nie mają odpowiedniego sprzętu, sami próbują gasić ogień. W wioskach położonych w głębi lasów pozostali głównie mężczyźni walczący z żywiołem, natomiast kobiety i dzieci przenoszą się do miast.

Zdaniem misjonarza nie jest prawdą to, co mówi podróżnik Wojciech Cejrowski, że Amazonia jest „niepalna”. Franciszkanin podkreśla, że tylko część tutejszych lasów stanowią tzw. lasy deszczowe. Tymczasem płoną głównie te lasy, które wysychają w porze suchej, trwającej od maja do października. Najbardziej ucierpiał region Santa Cruz we wschodniej Boliwii, zwłaszcza teren diecezji San Ignacio de Velasco, gdzie jeden z wielu pożarów rozciąga się na długość 25 km. O skali pożarów może też świadczyć fakt, że dym ogniowy dotarł aż do Cochabamby, położonej 700 km na zachód!

Nowi kolonizatorzy

COICA jako winowajców katastrofy wskazuje prezydentów Brazylii i Boliwii. Organizacja mówi wprost, że faworyzują oni jedynie „interesy dużych korporacji międzynarodowych, które zamierzają przekształcić Amazonię w obszar megaprodukcji rolnej oraz w miejsca, gdzie będą mogły powstawać kopalnie, tamy i elektrownie”.

– Ludzie są wściekli – relacjonuje o. Kaproń. – Organizują marsze protestacyjne, domagają się pomocy międzynarodowej, co oczywiście budzi opór prezydenta. W całej tej sprawie kluczowe jest to, że ludność miejscowa traci dobytek, a na jej miejsce wchodzą nowi „kolonizatorzy” w postaci wielkich korporacji. Tutejsza wołowina trafi na stoły mieszkańców Europy i Ameryki Północnej, a także do Chin. Przyczyną pożarów w Amazonii jest więc także, pośrednio, nasz konsumpcjonizm – dodaje. Kościół w Ameryce Południowej na bieżąco reaguje na dramat Amazonii. Rada Biskupów Latynoamerykańskich (CELAM) wezwała ostatnio Brazylię i Boliwię, a także całą społeczność międzynarodową, do podjęcia wszelkich możliwych działań w obliczu pożarów. „To, co dzieje się w Amazonii, to nie tylko problem lokalny, jest to problem o zasięgu globalnym. Gdy Amazonia cierpi, cały świat cierpi” – napisali latynoscy biskupi. Jeszcze mocniejszy głos w tej sprawie padł ze strony Konferencji Episkopatu Boliwii, która domaga się bezstronnego i przejrzystego śledztwa w sprawie przyczyn katastrofy, ukarania winnych i wprowadzenia prawa, które zapobiegłoby podobnym zdarzeniom w przyszłości. W dokumencie zamykającym spotkanie z przedstawicielami ludów amazońskich w Boliwii, poprzedzającym październikowy Synod Biskupów dla Amazonii, nazwali oni lipcowy dekret „nieroztropnym” ze względu na brak mechanizmów kontroli wypalania traw i nieuwzględnianie czynników takich jak silny wiatr czy susza. Skrytykowali „technokratyczny i agresywny kapitalizm” przejawiający się w braku poszanowania dla przyrody. Domagają się też od rządu, aby zakazał na obszarach dotkniętych pożarem jakiejkolwiek uprawy i wydobycia, a promował jedynie zalesianie. Dla Moralesa, który jesienią będzie kandydował w wyborach prezydenckich, takie żądanie to twardy orzech do zgryzienia. Czy jednak głos Kościoła, będący także głosem ludu, zdoła powstrzymać bezduszną machinę biznesu niszczącego Amazonię? •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także