Nowy numer 33/2020 Archiwum

Kto wie lepiej

Myśl wyrachowana: Człowiek może wybrać, jak chce, ale szczęśliwy wybór jest tylko jeden.

Portal Money.pl podał informację o znamiennym tytule: „Zakaz handlu w niedziele. Sklepy jednak nie straciły. Zyski w górę”. Dalej czytam: „Duży handel detaliczny bije właśnie rekordy zysków. A i mały, zamiast się kurczyć, zaczął rosnąć. Co zaskakujące, wszystko to przy zaostrzającym się z roku na rok zakazie handlu w niedziele”. I liczby: wzrost zysku netto o 27 proc. w dużych sklepach, przychody w górę o 7 proc. Małe sklepy – jeszcze lepiej.

Dla kogo to zaskakujące, dla tego zaskakujące. Ludzie na serio traktujący wskazania Boże wiedzą, że one zawsze są dla człowieka najlepsze. Dla każdego człowieka, który się do nich stosuje, niezależnie nawet od tego, jaki jest jego stosunek do Boga. Z jakichś powodów biblijny model sześciu dni pracy i jednego dnia odpoczynku jest dla homo sapiens optymalny. Gdy człowiek chce być mądrzejszy od Niego, będzie w kółko „zarabiał na życie”, zamiast po prostu żyć.

Byli już tacy, którzy chcieli być mądrzejsi od Boga na skalę globalną. Rewolucjoniści francuscy pokasowali tygodnie, wstawiając w ich miejsce dekady – zestawy składające się z dziesięciu dni. Wolny od pracy był co dziesiąty. Niedziele oczywiście przestały w tym kalendarzu istnieć, a ludzie próbujący je świętować byli prześladowani.

Długo ten rewolucyjny eksperyment nie funkcjonował. 12 lat później nie było już po nim śladu, jeśli nie liczyć zdemolowanych relacji społecznych.

Zawsze tak jest i nie chodzi, rzecz jasna, tylko o niedziele. Ludzie wyobrażają sobie, że ich kalkulacje są najlepszym z rozwiązań, i robią po swojemu. I nawet gdy coś tam osiągną, nie osiągają tego, czego w głębi duszy najbardziej pragną: pokoju, jakiego ten świat dać nie może. Ten cel osiąga tylko ktoś, kto swoje „wiem lepiej” złożył w ofierze Bogu, który naprawdę wie lepiej. Na tym polega zaufanie: ja bym zrobił tak, ale skoro Ty chcesz inaczej – wchodzę w to.

Zapyta ktoś jednak: „A dlaczego w życiu społecznym mamy stosować zasady wynikające z chrześcijaństwa?”. „A dlaczego nie?” – zapytam ja. Jakieś zasady stosować trzeba. Jak nie chrześcijańskie, to niechrześcijańskie. Dlaczego te drugie miałyby być słuszniejsze? Bo gdzieś tam życzą sobie tego jacyś ludzie z wypchanymi portfelami?

Cały nasz system społeczny w znacznej mierze wynika z chrześcijańskiego sposobu myślenia. Nawet wojujący wrogowie chrześcijaństwa na nim opierają swoją retorykę. Skąd na przykład powszechne przekonanie o godności każdego człowieka, skąd sprzeciw wobec przejawów nienawiści? Z Ewangelii. Mniejsza z tym, jak ci ludzie rozumieją godność i miłość – ale samo przywiązanie do takich pojęć jest pochodną cywilizacji chrześcijańskiej. Można w jej miejsce wprowadzić coś innego – ale nic lepszego.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także