Nowy Numer 37/2019 Archiwum

Myślenie potoczne

Myśl wyrachowana: Lepszy krzyk ostrzeżenia niż szept pokusy.

Co to jest mowa nienawiści? Z obserwacji wynika, że są to słowa wypowiadane przez osoby, których się nie lubi, na tematy, co do których ma się odmienną opinię. Treść rzeczonej mowy nie ma większego znaczenia, zasadnicze znaczenie ma stosunek do osoby, która mówi. Dlatego niektóre gremia za mowę nienawiści uważają całkiem logiczne i spokojne twierdzenia, dalekie od agresji czy jakichkolwiek wulgaryzmów. Wystarczy, że przykładowo właściciele i zarządzający portalami społecznościowymi mają inny pogląd na sprawę – i już z nich wylatujesz. Robi się takie rzeczy, opierając się na podobno „ogólnie przyjętych standardach”, i wyrzuca się niewygodne wypowiedzi, ponieważ te sprawy zostały już „przedyskutowane i uznane za zamknięte”. Co prawda nie wiadomo, kto z kim konsultował decyzję o zakończeniu dyskusji, jeśli jednak spróbujesz dyskutować, spotkasz się z histerią i ucięciem rozmowy.

Jak to działa, przekonałem się osobiście już przed laty, gdy w telewizyjnym programie o. Leona Knabita próbowałem powiedzieć Robertowi Biedroniowi, że o tym, kto z kim może założyć rodzinę, świadczy już sama budowa ciała. Powiedziałem tylko: „Nawet fizyczna budowa człowieka…”. W tym momencie Biedroń chwycił się za głowę i zawołał: „O Jezu, jakie bzdury, jakie głupoty! Co budowa fizyczna ma wspólnego z założeniem rodziny?”. Odpiął mikrofon i wyszedł. Na odchodnym zwrócił się do ojca Leona: „Ja nie jestem przyzwyczajony do rozmów, które się opierają na jakimś takim myśleniu potocznym”.

Sięgam do tej dawnej historii, bo w tej sprawie zmieniło się tylko to, że odmowa dyskusji z „myśleniem potocznym” staje się już niemal obowiązkiem. Dziś – na szczęście nie w Polsce – „potoczne myślenie”, czyli sięgające do elementarnych podstaw, jest uważane za mowę nienawiści właśnie. Przykładowo we Francji nie można ani publicznie powiedzieć, ani napisać czegoś przeciw aborcji. Za stwierdzenie, że zło jest złem, są tam już surowe kary. Podobnie dzieje się w wielu krajach z różnymi sprawami światopoglądowymi.

Nie mogło być inaczej, bo gmachu kłamstwa nie da się wznieść na fundamencie prawdy. Tego fundamentu nie można usunąć, jeśli się więc chce stworzyć coś z nim sprzecznego, trzeba go pominąć, zlekceważyć, wyśmiać i potraktować tak, jakby go nie było. Rosną więc wokół nas wieżowce absurdalnych ideologii, które wyglądają pięknie, kolorowo, ale… nie mają podstawy. Wiszą w powietrzu.

My, chrześcijanie, mamy jasną wskazówkę, jakich słów używać, a jakich unikać. „Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym” – mówi św. Paweł. I to jest istota rzeczy: nie chodzi o słowa słodziutkie, lecz o słowa budujące, a to duża różnica. Buduje prawda – nawet gdy boli, a kłamstwo szkodzi – nawet gdy znieczula.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji