GN 30/2021 Archiwum

Zdobyte armaty

Pistolet bez zamka, wymierzony w pierś wyrwanego ze snu niemieckiego kapitana, hrabiego von Gössa, był oświetlony tylko mdłym blaskiem karbidówki. – „Hande hoch”! – syknął powstaniec Franciszek Walter. Tak zaczęło się starcie w Paprocanach w 1919 roku.

Ta nocna akcja była jednym z największych sukcesów polskich Ślązaków w I powstaniu śląskim. Słabo uzbrojeni powstańcy kompletnie zaskoczyli obsługę baterii artylerii polowej Grenzschutzu w tej dzisiejszej dzielnicy Tychów. Większość Niemców nie zdążyła nawet sięgnąć po broń.

Preludium tej akcji było rozbrojenie przez powstańców niemieckiego plutonu wartowniczego w Urbanowicach (dzisiaj to też część Tychów). Tamtejsi powstańcy dokonali tej sztuki po zmroku 16 sierpnia bez jednego wystrzału. Dzięki temu żołnierze z głównych sił niemieckich, niezaalarmowani, dalej smacznie spali w niedalekich Paprocanach.

Kto stuka w okno?

Wkrótce zwycięzcy z Urbanowic spotkali się z powstańcami z okolicznych miejscowości pod dębem przy drodze na Paprocany. Broni było wciąż dramatycznie mało. Mimo to ok. 120 Ślązaków zdecydowało się pójść do akcji. Podzieleni na 14 grup szturmowych, ruszyli sierpniową nocą ku Paprocanom. Przecięli przewody telefoniczne i – tuż po północy – ruszyli.

„Ciche stuknięcie w okno obudziło gospodarza. Mildner [gospodarz – przyp. P.K.], wprowadzony w błąd przez powstańców, uchylił drzwi. Walter wpadł do pokoju, w którym spał niemiecki kapitan. Syknięcie »Hande hoch!« i oświetlony karbidówką, wymierzony prosto w piersi oficera pistolet (bez zamka i naboi) zrobiły swoje” – napisali na podstawie rozmów z powstańcami tyscy harcerze w latach 60. XX wieku.

Ponadto w numerze:

Dostępne jest 75% treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama