GN 41/2019 Archiwum

Pseudobadania na zdrowie?

Czy popularny ostatnio biorezonans i badanie żywej kropli krwi mogą powiedzieć coś o stanie naszego zdrowia?

Nauka oferuje wiele badań. Standardowa ścieżka zdrowia nie jest jednak prosta. W pierwszej kolejności na specjalistyczne badania musi nas skierować odpowiedni lekarz, a wiadomo, że kolejki i czas oczekiwania są długie. Na diagnostykę taką jak rezonans magnetyczny czy tomograf komputerowy czeka się czasami kilka tygodni, a nawet parę miesięcy. Jeśli chcemy dostać się do lekarza bez kolejki, musimy zapłacić za wizytę, a do tego doliczyć koszt zleconych badań. Stawianie diagnozy trwa czasami miesiącami, a nawet latami.

Kuszące oferty

Kiedy zrezygnowani odsyłani jesteśmy od jednego specjalisty do drugiego, ulotka z ofertą: „Jedno badanie zastąpi ponad dwadzieścia badań laboratoryjnych. Zrób już dzisiaj, bezpłatnie” staje się bardzo kusząca. Innym sposobem werbowania potencjalnych chętnych na diagnozę jest kontakt telefoniczny. Najczęściej dzwoni osoba, która proponuje bezpłatne badanie. Dzięki niemu dowiedzieć się można, na co chorujemy, czy organizm jest zarażony bakterią lub pasożytem. Czy brakuje nam jakichś pierwiastków lub witamin, męczy nas stan zapalny lub alergia.

To wszystko można rzekomo wyczytać z badania wykonywanego na jednym urządzeniu. Na rynku pojawia się szeroki wachlarz ofert tego typu pseudobadań. Najbardziej popularne są biorezonans czy badanie żywej kropli krwi. Jak wyglądają te pseudobadania?

Biorezonans

To metoda wykorzystująca drgania elektromagnetyczne organizmu człowieka. Urządzenie zostało opracowane przez Franza Morella i jego zięcia Ericha Raschego w 1977 roku. Biorezonans wprowadzony został na rynek jako terapia MORA. Jej działanie bazuje na maszynie nazwanej E-Meter, używanej przez scjentologów. W jaki sposób wykonywane jest badanie? Pacjent trzyma dwie elektrody (metalowe gałki) w dłoniach i opiera stopy na dwóch innych elektrodach. Drgania trafiają do aparatu, następnie są analizowane i przetwarzane przez program komputerowy. Co producenci i ośrodki specjalizujące się w pseudobadaniach proponują swoim klientom? Diagnostykę alergii pokarmowych, chorób skórnych, stanów zapalnych organizmu, zatruć metalami ciężkimi oraz testy na obecność bakterii, grzybów czy wirusów. Poza diagnostyką oferują szeroką gamę kosztownych terapii chorób, które wykryje urządzenie.

Oferta przypomina scenariusz filmu science fiction. Jedno urządzenie, które diagnozuje tyle chorób. Jego wynalazca powinien dostać Nagrodę Nobla. Dlaczego więc jej nie otrzymał? Na to pytanie jest tylko jedna odpowiedź: ponieważ jest to oszustwo. Na pierwszej, darmowej wizycie aparat zawsze wykryje jakąś dolegliwość. Grzybicę układową, chorobę wirusową albo uczulenie na gluten. Czasami diagnoza obejmuje kilka, a nawet kilkanaście czynników odpowiadających za złe samopoczucie, wykazane na kolorowym wyniku pełnym tabelek i wykresów. Dane przedstawione są najczęściej w formie procentowej. Potem proponowana jest terapia, za którą trzeba zapłacić. Koszty badań zaczynają się od 100 zł, a wizyty od 50 zł w zależności od dolegliwości. „Specjaliści”, którzy sprzedają nam tego typu badanie i się pod nimi podpisują (bądź też nie), zazwyczaj nie mają nic wspólnego z medycyną.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL