Nowy numer 34/2019 Archiwum

Flora i fauna Gombrowicza

Gombrowicz nie tyle widzi zwierzęta, ile raczej widzi człowieka wobec zwierząt.

W trakcie lektury Gombrowicza wydaje się, że poprzez karty jego twórczości nie przebiega nikt z naszych braci mniejszych. Żadnego tuptania raciczek, łopotu skrzydeł ani nawet kociej gracji. Zupełnie jakby pisarz nie dostrzegał jakby świata, w którym żyje. Albo jakby świat jego twórczości był iście postapokaliptyczny: tam, gdzie nie ma zwierząt, ludzie wchodzą w ich role…

Włodzimierz Bolecki zebrał ślady czworonożnych istot zaznaczających swą obecność na kartach opowiadań, a przede wszystkim „Dziennika” Witolda Gombrowicza, i okazało się, że pisarz ten uwiecznił ponad setkę zwierząt. Gdy czytam „Bestiariusz”, aż przecieram oczy ze zdumienia, że nie dostrzegałem tej całej flory i fauny pisarza. Dlaczego ich nie widziałem? Powodów jest kilka. Przede wszystkim – urzekająca siła wielokrotnie omawianych „pupy”, „gęby” i „łydki”, od których trudno się oderwać. Tak, Gombrowicz zawarł coś iście polskiego na kartach swej twórczości. No ale bocian, niedźwiedź, orzeł i wszystkie inne zwierzęta, które występują w naszych legendach i powiedzeniach – co z nimi?

Dostępne jest 54% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji