Nowy numer 33/2019 Archiwum

Ratunku!

„Uważaj, bo demon na egzorcyzmie może wykrzyczeć wszystkie twoje grzechy". „Chłopie, moje grzechy to mogę ci sam zaraz wyśpiewać". Przed pięciu laty wydawało mi się, że stoję. Miałem rację: wydawało mi się. 

Dokładnie pięć lat temu o 22.:48 napisałem na Facebooku: „Jestem zdolny. Do wszystkiego". Nie była to tania kokieteria, czy żonglerka słowami.
Byłem w samym centrum wielkiego, wielopłaszczyznowego kryzysu, a słowa o Bożej interwencji wydawały się szyderstwem. Gdyby ktoś powiedział mi wówczas, że niebawem zobaczę, że piękna dziewczyna „z tego świata", która nawróci się na organizowanym przez wspólnotę kursie Alpha wstąpi do zakonu, że będę grał w siatkówkę z Ewą, która zostanie uzdrowiona z raka po modlitwie wspólnoty, że sprzęt grający, który dostaniemy od Mariusza trzeba będzie instalować przez kilkadziesiąt minut, że zobaczę mnóstwo ludzi, którzy od świtu do zmierzchu przez cały tydzień adorują w Kiczycach w absolutnej ciszy Najświętszy Sakrament i jest im tak mało, że proszą ks. Szymona o dodatkową nocną adorację, nie uwierzyłbym. Wtedy widziałem jedynie ciemność. Doskonale rozumiałem słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł".

Co mnie uratowało? Przyznałem się do swej kruchej kondycji, do „obrazu nędzy i rozpaczy", jaki reprezentowałem. Do bezsilności.
Prawda wyzwala. Pierwszym krokiem jest krzyk: „Nic Cię nie obchodzi, że giniemy?" (Mk 4, 38). Czytam Ewangelię i widzę, że Jezus jest przyzwyczajony do takiej formy. Co więcej: zdaje się ją lubić, bo dopiero wówczas zaczyna interwencję.
Znam duszpasterzy, którzy ukrywają przed duchowymi owieczkami swą słabość. Boją się kompromitacji. Niesłusznie! Nie chodzi mi o ekshibicjonizm, czy akt publicznej spowiedzi, ale o stanięcie w prawdzie: pierwszy krok ku wolności.

Jak bardzo przed laty dotknęły mnie słowa paulina, o. Stanisława Jarosza, który zaproszony przez współbrata na egzorcyzm usłyszał: „Przygotuj się, bo demon może wykrzyczeć wszystkie twoje grzechy". „I co z tego? – odparował góral spod Gubałówki ‒ Chłopie, moje grzechy to mogę ci sam zaraz wyśpiewać".
 


Zamów tutaj:

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

  • TomaszL
    07.08.2019 08:41
    Drogi Marcinie, współbracie w wierze.
    Nie wiem czy to co piszę przeczytasz, ale zaryzykują.

    Jednym z najważniejszych zadań dla katolików jest akceptacja, że w naszej wierze nie chodzi o doczesne szczęście czy doczesne życie.
    Super, że uważasz iż modlitwa wspólnotowa uzdrowiła Ewę z nowotworu, choć generalnie uzdrawia Bóg, a nie modlitwa i do uzdrowienia nie potrzeba wspólnoty. W ostatnich wiekach uzdrowienia i to także te niewytłumaczalne są głównie dziełem lekarzy, bo taką drogę wskazał nam Bóg powołując wielu do służby medycznej. Ale uzdrowieniem i ciała i duszy jest też każda dana nam darmo Eucharystia.
    Super, że inna dziewczyna pod wpływem jakiegoś kursu wstąpiła do zakonu, ale pytanie na ile była to decyzja przemyślana, a na ile wynik emocji towarzyszących każdemu nawróceniu i na ile faktycznie droga zakonna jest jej pisana. Bo czy decyzje o wstąpieniu w małżeństwo podejmuje się po kursie przedmałżeńskim?
    No i najważniejsze i zarazem najtrudniejsze zadanie dla każdego z nas. Musimy zaakceptować w pełni słowa modlitwy Ojcze nasz. Najtrudniejszej modlitwy, szczególnie gdy wypowiada się ją przy łóżku umierającego bliskiego, albo gdy modli się jej słowami po usłyszeniu diagnozy o możliwej rychłej własnej śmierci.
    doceń 32
  • Math
    08.08.2019 15:47
    ale o co Ci chodzi Tomaszu drogi bracie ?
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.