Nowy numer 04/2020 Archiwum

Władcy dusz

Obserwowałem upadek kilku znanych kapłanów. Początkowo jako duszpasterze trzymali dystans, ale pokolenie sierot spragnione duchowych autorytetów nie odpuszczało. Zobaczyło w nich ojców, a nawet duchowych herosów, zawisło na ich szyjach i w konsekwencji zadusiło. Ci księża nie byli w stanie zejść z pomników, które im postawiono.

Jak rozpoznać takie niepokojące zjawiska? Zaczyna się od tego, że takich osób nie można konstruktywnie krytykować, a często nawet napomnieć (niestety, nie ułatwia tego relacja mistrz–adept, w której jedna osoba naucza, a druga jedynie słucha). Gdy ktoś ośmieli się takiemu człowiekowi zwrócić uwagę na nieścisłości teologiczne (nie jest to żaden atak, a jedynie braterskie upomnienie), jego reakcją jest okopanie się w swoim przysiółku. Zazwyczaj pada wówczas mocny argument o „ataku na Kościół”, a nawet o „interwencji samego szatana”. Doprawdy trudno przebić ten argument z piekła rodem. Za każdym razem jak bumerang wraca śpiewka: „Zobaczcie, jak on jest prześladowany”, a histeryczne wiadomości opisują sytuację jak na ringu: biedny mistyk kontra bezduszna machina Kościoła. Zaraz potem rusza internetowa lista poparcia dla „prześladowanego kapłana”. Zauważyliście, że w warstwie emocjonalnej w setkach komentarzy zawsze „mylą się przełożeni”? To oni wedle zatroskanych internautów „nie mają racji”.

Ciemno, czyli jasno

Hm, że też Jan od Krzyża nie skorzystał z takiego „łańcuszka życzliwych”! W jakim momencie karmelita najlepiej rozjaśnił temat duchowych ciemności? Gdy pobożni bracia zamknęli go w lochach twierdzy w Toledo (1577 r.). Usłyszał wówczas mocne zarzuty, że rozbija zakon. Siedział w karcerze przez dziewięć miesięcy. Symboliczne. Tak jakby był to czas potrzebny mu do nowych narodzin. Czas dojrzewania „Nocy ciemnej” – perły XVI-wiecznej literatury duchowej.

Indywidualne intuicje namaszczonych mistrzów ponad nauczanie Kościoła? Nie kupuję takiej retoryki. Kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że intuicje, które wydawały mi się dobre i od niego, okazywały się zgubne. Bolało. Prorokiem się nie jest. Prorokiem się bywa. To Bóg powołuje do proroctwa i On ma prawo powiedzieć „stop”.

Biję się w piersi. Kapłańskie odejścia i deklaracje nieposłuszeństwa przełożonym to również moja (nasza) wina. Nie mamy świadomości, że duchowni stoją pod nieustannym ostrzałem, na pierwszej linii ognia. Nie bierzemy sobie do serca słów Teresy z Lisieux, która po przekroczeniu progu Karmelu zadeklarowała: „Przybyłam tutaj, aby zbawiać dusze, a nade wszystko modlić się za kapłanów”. Chcemy widzieć w nich kogoś, kim nie są. Nie dopuszczamy myśli o ich kruchości, słabości, depresji, zaburzeniach emocjonalnych czy nawet chorobie psychicznej. Stawiamy im pomniki, z których nie są w stanie zejść.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • xpp
    05.08.2019 10:05
    Znakomity tekst, panie Redaktorze, znakomity. Napisany z troską. Potwierdzający starą (dobrą) zasadę: lepsze posłuszeństwo niż nabożeństwo! Tylko co zrobić skoro prorok - jak mawiali hippisi - jest stale na haju!??? Dodam tylko zdanie wzięte z Boecjusza: Kto upadł nigdy nie stał na niechwiejnych nogach! Za tekst przydatny, rozważny, słuszny - dziękuję
    doceń 5
  • Mary
    01.12.2019 07:44
    Jeszcze pòł godziny temu byłam w,,fanklubie,,Ojca Pelanowskiego...Ten tekst rzuca zupełnie nowe światło...
    doceń 4
  • gan
    02.12.2019 12:33
    gan
    Trafiłem tutaj z artykułu o oświadczeniu zakonu Paulinów dotyczącego o. Augustyna - tam nie można zamieścić komentarza. Bardzo lubię słuchać homilii i nauk o. Augustyna, które są dostępne w sieci. Głęboko zasmucił mnie fakt, że o. Augustyn nie przebywa już w swojej wspólnocie zakonnej. Niemniej jednak jeszcze bardziej ciekawi mnie gdzie nauczanie popularnego paulina stoi w "jaskrawej sprzeczności z niektórymi prawdami doktryny katolickiej". Bardzo chciałbym wiedzieć co ewentualnie z jego nauki mogłoby mnie wprowadzić w błąd, zasiać zamęt i zgorszenie. Być może z racji braku teologicznego wykształcenia nie dostrzegłem tych zagrożeń duchowych. Zwracam się z gorącą prośbą do Redakcji GN, a w szczególności do Autora niniejszego artykułu jako bliskiego znajomego o. Augustyna. Myślę, że obecnie bardzo brakuje merytorycznego uzasadnienia dla takiego oświadczenia Zakonu św. Pawła Pustelnika.
    doceń 8
  • Tamar
    26.12.2019 15:53
    Szanowny Panie Redaktorze Jakimowicz, pragnę przypomnieć, że jakiś czas temu na spotkaniu w dominikanskiej Beczce wychwalał Pan pod niebiosa osobę o. Augustyna w związku z autopromocją książki RADYKALNI. Piales Pan wówczas z zachwytu wobec człowieka, który tak sprawnym okazał się Bożym narzędziem w nawracaniu "duchowych sierot" muzyków rockowych. Ochów i achów z Pana strony kierowanych ku osobie Ojca było niewspółmiernie więcej, aniżeli od wszystkich duchowych sierot razem wzietych jeżeli przemnożyć je przez wszystkie sprzedane egzemplarze książki Radykalni czy rozprowadzane nakłady GN, w których na fali uniesienia prowadziłes Pan płomienne wywiady z Ojcem Pelanowskim. Niniejszy artykuł świadczy o tym, iż pękaty balon nadymanych, ale jednak pustych religijnych uniesień trzasnal z hukiem, odkąd Ojciec zaczął głosić nieprzytajace do polskiego mainstramu katolickiego prezentowanego m. in. przez GN. A biedny Ojciec Augustyn był tak przekonany o Pana szczerej sympatii i przyjaźni. Z jednej strony jestem Panu wdzięczna za te jak się okazuje puste achy i ochy, bo dzięki nim dane mi było poznać Ojca, na czym moja wiara i ogólny ogląd na chrześcijaństwo bardzo skorzystał, jednak z drugiej strony ciężko w to uwierzyć, jak go Pan potraktowałes w ramach swojej działalności redaktorskiej, a bądź co bądź słowo poszło w świat. Pozostaje mi zadedykowac Panu pod ewentualne osobiste rozważenie Listow więziennych T. Mora oraz ks. Rdz 9 (18-26) zanim znów wymierzysz Pan siarczysty policzek w twarz człowieka, który w tym zwariowanym świecie ma czelność pozostać w zgodzie z własnym sumieniem.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji