Nowy numer 42/2019 Archiwum

Mała trzódka

Tak mi coś wygląda, że trzódka nie tylko maleje, ale maleć będzie. Słowa Jezusa muszą spełnić się do końca.

Wracam myślą na Lednickie Pola... 60 tysięcy młodych i bardzo młodych ludzi. Świeckich, ale i wtopionych we wspólnotę kapłanów oraz zakonnic. Młodość, radość, modlitwa, taniec... Bez założenia, że kazała im przyjechać wiara, niczego zrozumieć się nie da. No i oczywiście, nie tylko Lednica i nie tylko 1 czerwca. Częstochowa – z rozbudowanym kalendarzem. Góra Igliczna. Piekary. Gietrzwałd. Góra św. Anny. Kalwarie – Zebrzydowska, Pacławska i inne. Z tych pomniejszych Bryksy, Szwedzka Górka, Swarzewo. I tyle innych. Uczestników zliczyć trudno – choć jakieś tam liczby są. Wcale nie naciągane. Bo to są naprawdę tłumy. Tłumy wiedzione wiarą, że Jezus jest Panem.

Króla Dawida Pan pokarał za to, że zaczął liczyć naród. Boży lud – człowiekowi nic do zliczania. Jakby echem tamtego liczenia i tamtego gniewu Boga są słowa Jezusa. On jeden miałby prawo liczyć lud. Ale Mu to do głowy nie przyszło. Mało tego, Jezus powiedział do gromady uczniów" „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę!”. Mała trzódka ludzi, których znamieniem nie są sztandary i fanfary, a ubóstwo. Winni sprzedać swoje mienie, rozdać, co zyskali, i... No właśnie, i co dalej?

Niewyobrażalne dzisiaj. A przecież Ewangelię uznajemy za nasz program, za nasze wyznanie wiary, za podstawę osobistego i społecznego życia. Wiara stygnie do temperatury lodu. Życie układamy według kodeksów pisanych przez nas samych, co rusz poprawianych i zmienianych. Choćby w dobrej wierze, to przecież bałagan i niespójność tych naszych kodeksów jest ich miałkością i odbiera im skuteczność.

Dobrze, że pojechali młodzi i starzy – jedni na Lednicę, inni na Jasną Górę. Wrócili z wiarą ożywioną – bez wątpienia. Nie z powodu płomiennych i aktualnych kazań, ale z wiarą, co to jak żarzące się węgle – żar z nich promieniuje, gdy jest ich wiele. W pojedynkę gasną szybko i zamieniają się w szaro-czarny popiół.

A tu mi w uszach i sercu brzmi pochwała małej trzódki. I tak mi coś wygląda, że trzódka nie tylko maleje, ale maleć będzie. Słowa Jezusa muszą spełnić się do końca. Włącznie z tym sprzedawaniem majątków i rozdawaniem zysku. Bo małej trzódce Jezusowej innego zysku trzeba.

Tyle że nie mamy pojęcia, jak do tego się zabrać. Posprzedawać plebanie? Stare, niepraktyczne domostwa, na których utrzymanie idą nieraz krocie. Któż by to kupił?! No, może niektóre. A proboszcz gdzieżby rezydował? Nie da się mieszkać nigdzie i wszędzie. A kurie i inne wciąż potrzebne gmachy? A mieszczące się tam urzędy? Tak po prawdzie to w Ewangelii nigdzie o urzędach mowy nie ma, życie jednak swoje wymogi narzuca. I tak trzódka mała gubi się w natłoku myśli, wątpliwości, niemożności.

Jedno jest pewne – Kościół przeżywa niszczący kryzys wiary. Ten zaś pociąga za sobą kryzys moralności. Bo bez wiary moralność traci kierunek odniesienia. Koło się zamyka. Rozbita moralność dogasza resztki wiary.

Skoro jednak Jezus mówił o małej trzódce, to coś w tym jest. I ta niewielka gromada ludzi żywej i radosnej wiary wierze zagasnąć nie pozwoli. To znaczy Jezus mocą Bożego Ducha nie pozwoli tej wierze zagasnąć. Zaczyna się jakieś, nieprzeczuwane przez nas, Nowe. I wcale nie chodzi o to, by wszyscy pojechali na Lednickie Pola, do Częstochowy czy w tyle innych miejsc. Trzódka niech będzie mała. I na swoim pastwisku.

A widzieliście stadko owiec na hali w czas burzy? Jak zbijają się w jedno, młode zbierając do środka, tkwią jak jakiś kawał szarej skały pośród wichury, deszczu i błyskawic... Burza się kończy, zbity krąg owiec rozluźnia się, zaczynają pobekiwać, liczą się wzajemnie, młode pociesznie podskakują.

Musimy mądrze, zestrzeleni w jedno, broniący przyszłości, czyli młodzieży, przetrwać. A najbardziej niszczą małą trzódkę nie te zewnętrzne burze, ale to, co naszą jedność rozbija i wewnętrzny spokój odbiera.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • jakub
    15.06.2019 16:27
    Kościół posiada wiele dobra, które można byłoby sprzedać na jałmużne i zamieszkać / urzędować skromnie. Albo przeznaczyć pieniądze ze sprzedaży tych dóbr na misje czy budowe świątyń tam, gdzie lokalni wierni nie mają możliwości finansowych, żeby to zrobić. Takie dobrowolne ubóstwo albo życie w skromnych warunkach chyba podoba się Panu Bogu. Kiedyś słyuszałem na homilii wygłaszanej przez jednego z Biskupów, że nie jest czymś złym samo bogacenie się. Jednak Pan Jezus nauczał, że bogatym trudniej jest wejść do Królestwa Bożego. Kościół uczy nas, że mamy dążyć do świętości. Wydaje się, że o tą świętość łatwiej tym, którzy nie otaczają się skarbami tutaj na ziemi. Mój głos nie jest przeciwko Kościołowi. Ten święty Kościół chce bronić i wierzę, że Pan Bóg doda mi odwagi i nie odmówi rozumu, kiedy nadejdzie czas próby. Jedno mogę powiedzieć. Jestem bardziej spokojnym człowiekiem teraz, kiedy mam dużo mniej prostych rzeczy wokół siebie, w moim mieszkanku, niż miałem kiedyś. Czuje się bardziej wolnym.
  • mbtm
    16.06.2019 09:47
    Jakubie w sprawie wyprzedawania majątku i rozdawania ubogim, do przemyślenia cytat biblijny," A gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, i siedział za stołem, przyszła kobieta z alabastrowym flakonikiem prawdziwego olejku nardowego, bardzo drogiego. Rozbiła flakonik i wylała Mu olejek na głowę. A niektórzy oburzyli się, mówiąc między sobą: «Po co to marnowanie olejku? Wszak można było olejek ten sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim». I przeciw niej szemrali. Lecz Jezus rzekł: «Zostawcie ją; czemu sprawiacie jej przykrość? Dobry uczynek spełniła względem Mnie. " Druga sprawa, co to znaczy "urzędować skromnie"?, kuria w domu biskupa?, oczywiście w jego własnym mieszkaniu komunalnym, najlepiej jednopokojowym, bo jest kawalerem?. To jest nonsens, trudno określić co jest luksusem, a co ubóstwem, bo każdy ma inne granice tych dwóch stanów. Skupianie się na tym to podszept złego, bo to sprawa piątorzędna, czy biskup siedzi na krześle za 10 tysięcy złotych, czy na taborecie z promocji. Nie o to w Kościele chodzi. Pan Jezus nauczał że bogatym trudniej wejść do królestwa niebieskiego, ale dlaczego?, bo częściej skupiają się na tym co posiadają, a nie nad sprawą najważniejszą, nad zbawieniem. "Trudniej" wejść, to nie to samo co niemożność wejścia, wszystko zależy od człowieka, można się bogacić, być bogatym, a to co się posiada dobrze rozporządzić. Dobrze rozporządzić, to również oddać Bogu, a jak Bogu oddać?, na Jego chwałę i cześć i jak modlimy się w Kościele składając Bogu ofiarę.
    doceń 3

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL