Nowy numer 2/2021 Archiwum

Hulaj dusza!

Elektryczne hulajnogi zalewają ulice polskich miast. Trwają prace nad uregulowaniem statusu pojazdów, które przysparzają mieszkańcom coraz więcej problemów.

Po zainstalowaniu aplikacji należy doładować konto lub podpiąć kartę płatniczą. Po chwili na ekranie smartfona pojawia się mapa z dostępnymi w okolicy hulajnogami. Użytkownik skanuje kod QR i wypożycza pojazd. Po dojechaniu do celu pozostawia go w dowolnym miejscu. – Pracuję w centrum i kiedy spieszy mi się do jakiegoś miejsca w obrębie 1,5 km, szukam wolnej hulajnogi. Ich dostępność jest naprawdę duża, w najbliższej okolicy mam do wyboru kilka, czasami nawet kilkanaście urządzeń – mówi Tomek, użytkownik elektrycznych hulajnóg z Warszawy.

Cenne minuty

W 2017 r. w San Francisco firma Bird rozpoczęła działalność polegającą na wynajmowaniu elektrycznych hulajnóg (ang. electric scooters). Jednoślady wyposażone w silnik o mocy 4 kW, osiągające prędkość nawet 50 km/h, szybko zdobyły popularność wśród mieszkańców miasta. Wkrótce do rywalizacji o powiększające się grono klientów stanęła firma Lime, wcześniej zajmująca się produkcją rowerów. Po pewnym czasie oba start-upy zaczęły oferować swoje usługi w różnych rejonach świata. Obecnie wartość każdego z nich jest wyceniana na mniej więcej 2 miliardy dolarów.

W połowie 2018 r. elektryczne hulajnogi dotarły do Polski. Najpierw pojawiły się we Wrocławiu i w Warszawie, później także w Poznaniu, Krakowie, Trójmieście i Łodzi. W naszym kraju największą popularnością cieszą się jednoślady firmy Lime. Od startu w Polsce aplikacja zdobyła zaufanie 117 tys. użytkowników, którzy założyli konto i co najmniej raz przejechali się hulajnogą. Coraz więcej osób korzysta także z aplikacji Bird, Hive i CityBee. Powstają również pierwsze polskie start-upy oferujące takie usługi, m.in. Hulaj i Volt Scooters.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama