GN 48/2020 Archiwum

Ciemna strona internetu

Buszowanie w internecie może być pouczające. Ale można w tej wędrówce dojść do samego dna. Na samym dnie internetu bywają także nasze dzieci.

rzy, inni prowadzą tylko transmisje na żywo, a po ich zakończeniu materiał znika. Bez specjalistycznego oprogramowania nie można go odtworzyć (np. w celach procesowych). Każdej minuty tylko na platformę YouTube wgrywanych jest 400 godzin materiałów wideo. Nie ma najmniejszej szansy, by ktokolwiek zdołał to przejrzeć. Materiały streamingowe, czyli emitowane na żywo, są jeszcze trudniejsze do kontrolowania. W dodatku YouTube, choć największy, jest tylko jedną z wielu platform wideo. Gdy zaczął wprowadzać pierwsze mechanizmy automatycznej kontroli treści (choć niezwykle liberalne, żeby nie stracić ruchu), patostreamy przeniosły się na inne platformy. Tylko czasami, gdy zachowanie któregoś patostreamera jest szczególnie odrażające albo choć część jego transmisji zostanie zarejestrowana, sprawą zajmuje się policja czy prokuratura.

Przemoc na żywo

Kilka tygodni temu jeden z patostreamerów, podburzany przez nieletnich widzów, pobił swoją babcię. Staruszka najpierw zasłaniała się rękami, potem udało jej się uciec. Agresor jest dorosłym mężczyzną. Pokazał twarz, część transmisji została zapamiętana i udostępniona w internecie. Dlatego udało się zidentyfikować sprawcę. Inny patostreamer podpalił na koledze ubranie, jeszcze inny za wpływające na jego konto pieniądze pił. Zapowiedział, że im więcej dostanie, tym więcej wypije. Dzieciaki płaciły, a on pił, aż stracił przytomność. Na wizji, na żywo… Prokuratura zajęła się sprawą patostreamera, który namawiał dzieci do obnażania się. Złapano jednego, inni działają. Dzieci takie treści nie szokują. One doskonale wiedzą, gdzie je znaleźć i jak wpłacać pieniądze na konta patostreamerów.

Patostreamerzy mają zasięgi, o jakich inni internetowi twórcy mogą tylko pomarzyć. Ta popularność to bardzo duże pieniądze. One wynikają z tego, że patostreamerzy i osoby, które tworzą patologiczne treści, to dla ogromnej liczby dzieci i młodych ludzi bohaterowie. Popularność z kolei przekłada się na kontrakty. Ludzie, którzy serwują patotreści (patoinfluencerzy) zapraszani są jako goście na imprezy, często reklamują też produkty, które mają trafić w gust ich młodocianych widzów. Rodzicom, nawet tym swobodnie surfującym w sieci, pseudonimy tych osób niewiele mówią, ale na ich dźwięk na twarzach wielu dzieci pojawiają się uśmiechy. Gdy dorosły zaczyna drążyć temat, dzieci zwykle kręcą.

Patostreamer, czyli kto?

Ta sfera życia naszych dzieci jest już tak ogromna, że wychodzi poza internet. Jedną z inicjatyw, których sukces oparty jest na popularności influencerów, są zawody Fame MMA (czyli mieszanych sztuk walki). W klatce zamykane są dwie osoby, a ich zadaniem jest bicie się. Gdy kilka tygodni temu w klatce naprzeciwko siebie stanęły Marta Linkiewicz i Esmeralda Godlewska, ich walka była głównym tematem rozmów między dziećmi w szkołach podstawowych. Marta Linkiewicz jest patoinfluencerką, żyje z mówienia i robienia rzeczy, które mogą zszokować nawet bardzo liberalnych rodziców. W mediach społecznościowych obserwują ją miliony dzieciaków, którym sprzedaje styl życia nie do pogodzenia z jakimkolwiek kodeksem wartości.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama