Nowy numer 42/2019 Archiwum

Technologiczna zimna wojna

Chiński gigant telekomunikacyjny Huawei kolejny raz padł ofiarą zaostrzającej się wojny handlowej na linii Chiny–USA. W tym starciu wagi ciężkiej poszkodowana będzie cała światowa gospodarka.

Prezydent USA Donald Trump podpisał rozporządzenie o zakazie dostarczania przez amerykańskie firmy komponentów do zagranicznych przedsiębiorstw zagrażających bezpieczeństwu narodowemu. Największą ofiarą nowego prawa jest Huawei. Odcięcie telefonów komórkowych tej marki m.in. od dostarczanego przez Google systemu Android i aplikacji z serwisu Google Play oznacza niechybne załamanie się sprzedaży na wielu rynkach.

Operatorzy komórkowi w Wielkiej Brytanii i w Japonii momentalnie wstrzymali zamówienia nowych smartfornów z serii Mate 20. Na dłuższą metę stracą jednak wszyscy: amerykańscy dostawcy podzespołów do Huawei, Europa, która kolejny raz będzie musiała dokonać arcytrudnego wyboru, po czyjej stronie się opowiedzieć, i wreszcie cały świat, nad którym może zapaść „cyfrowa żelazna kurtyna”.

Stracą wszyscy

Dlaczego rozporządzenie prezydenta Trumpa jest tak silnym ciosem dla Huawei? Choć to firma chińska, rocznie kupuje w Stanach Zjednoczonych komponenty o łącznej wartości 11 miliardów dolarów. Tymczasem wstrzymane zostały m.in. dostawy mikroczipów od Qualcomm oraz półprzewodnikiów od Broadcom. Powstałe braki w zaopatrzeniu stawiają pod dużym znakiem zapytania zdolność Huawei do wywiązania się z zawartych w 35 krajach świata kontraktów na stworzenie sieci 5G. Chińczycy byli dotychczas globalnym liderem wśród oferujących te usługi.

Prawdziwą katastrofą jest natomiast zerwanie współpracy przez Google. Oznacza to, że nowe smartfony Huawei nie będą miały systemu operacyjnego Android (korzysta z niego 85 proc. telefonów na świecie) ani dostępu do aplikacji Google Play. Z kolei będące już w użyciu telefony z Androidem stracą dostęp do aktualizacji i wsparcia technicznego. Jak podsumował cytowany przez CNN Bryan Ma, analityk International Data Corporation: „bez tego telefony Huawei są warte tyle co cegła”. Firma zapewnia, że stworzyła alternatywny system operacyjny, ale nie tego oczekują klienci. Przekonał się już o tym Samsung, którego własny serwis Galaxy Apps przegrywał popularnością z Google Play. Niepewność co do losów firmy Huawei natychmiast odbiła się zmniejszeniem zainteresowania jej produktami przez operatów komórkowych na całym świecie. Problem nie dotyczy Chin, bo tam takie aplikacje jak Google Maps czy YouTube i tak są od lat zakazane.

Kryzys nastąpił akurat wtedy, gdy Chińczycy właśnie wyprzedzili Apple pod względem globalnej sprzedaży smartfonów (59 milionów, 17 proc. udziału na rynku) i ścigali Samsunga, notując większą od niego dynamikę wzrostu sprzedaży.

Jednak zerwanie współpracy z Huawei dotknie także amerykańską gospodarkę. Kalifornijscy giganci z branży informatycznej będą musieli znaleźć nowych odbiorców swoich produktów. Niektóre amerykańskie przedsiębiorstwa zapowiedziały już, że będą ubiegać się o zezwolenie na kontynuowanie handlu z chińskimi partnerami (rozporządzenie zostawia taką furtkę). Małe i średnie firmy, a nawet uniwersytety i ośrodki badawcze w USA chętnie korzystały z infrastruktury informatycznej Huawei (smartfony to tylko część produktów oferowanych przez tego giganta), przede wszystkim ze względu na cenę – niższą niż u amerykańskich czy europejskich konkurentów. Poza tym zdaniem wielu analityków współczesny świat jest już zbyt zintegrowany, żeby Stanom Zjednoczonym, nawet po zadaniu dotkliwych strat Huawei, udało się odciąć od Chin. Jak zauważył cytowany przez „New York Times” ekspert cyberbezpieczeństwa Rob ­Joyce: „Rosja jest jak huragan, ale Chiny są jak zmiany klimatu”, bowiem dyskretnie, ale konsekwentnie uzależniają światową gospodarkę, szczególnie sektor nowych technologii, od swojego wpływu.

Wróg publiczny

To kolejna odsłona prowadzonej od kilku lat kampanii amerykańskich władz przeciwko Huawei. Twórcą i właścicielem firmy z siedzibą w Shenzhen jest były wysokiej rangi oficer chińskiej armii – Ren Zhengfei. Przepisy w Chinach stwarzają władzom możliwość kontrolowania działań dowolnych przedsiębiorstw w swoim kraju. W związku z tym Amerykanie obawiają się, że Pekin może w każdej chwili przejąć dane gromadzone w sprzętach Huawei lub doprowadzić do zakłócenia bądź wyłączenia obsługiwanej przez tę firmę infrastruktury informatycznej.

Już w 2012 komisja wywiadu USA uznała Huawei za „zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego”. W sierpniu 2018 przyjęto prawo zakazujące wszystkim agencjom rządowym korzystania ze sprzętu Huawei. Tym, które już to robiły, zabroniono przedłużenia umów. W listopadzie 2018 komisja Kongresu przygotowała raport, w którym uznano za uzasadnione obawy, że chiński rząd może mieć dostęp do danych ze sprzętów Huawei. Do tego dochodzą oskarżenia o omijanie przez firmę z Shenzhen sankcji nałożonych na Iran i Koreę Południową, a także o wykradanie technologii z laboratoriów T-Mobile. O determinacji amerykańskich władz w walce z Huawei świadczy doprowadzenie do aresztowania w Kanadzie Meng Wanzhou – głównego dyrektora finansowego firmy, córki Ren Zhengfeia. Przebywa ona w areszcie domowym w Vancouver i czeka na ekstradycję do USA.

Starcie ideologii czy interesów?

W kampanii amerykańskiej administracji przeciwko ­Huawei polityka miesza się z biznesem. Z jednej strony sekretarz Stanu Mike Pompeo wpisuje spór z Huawei w nurt wielkiego konfliktu ideologicznego. Na konferencji prasowej mówił, że internet powinien być „systemem osadzonym w zachodnich wartościach rządów prawa, ochrony prawa własności, transparentności i otwartości. To nie może być system oparty na zasadach autorytarnego, komunistycznego reżimu”. Z drugiej strony amerykański prezydent otwarcie mówi, że ostatnie rozporządzenie uderzające w Huawei to element rozgrywki w wojnie handlowej z Chinami, a w razie osiągnięcia porozumienia firma będzie mogła znów swobodnie działać na amerykańskim rynku.

Trump stosował w przeszłości podobną taktykę. W zeszłym roku zakazano firmom z USA dostarczania komponentów do chińskiego przedsiębiorstwa telekomunikacyjnego ZTE, względem którego wysunięto oskarżenia o łamanie sankcji nałożonych na Iran i KRLD. Lecz niedługo potem doszło do krótkiego ocieplenia w stosunkach z Chinami. Po rozmowie z Xi Jinpingiem Trump zniósł wszystkie przepisy uderzające w ZTE i wyraził wolę, by „szybko wróciła ona do interesów” w USA. Dopóki prezydenci obu krajów nie dojdą do porozumienia, Amerykanie liczą, że nałożone restrykcje osłabią rolę ­Huawei w pracy nad technologią 5G i wzmocnią konkurentów z Europy – szwedzkiego Ericssona i fińską Nokię.

Pogróżki z Pekinu

Firma Huawei w odpowiedzi wytoczyła proces amerykańskim władzom, ale Ren Zhengfei w serii wywiadów udzielonych zachodnim mediom emanuje pewnością siebie: „Nawet jeśli zaopatrzenie od naszych partnerów będzie niewystarczające, nie będzie to dla nas problemem, ponieważ możemy sami wyprodukować wszystkie czipy, których potrzebujemy. W czasie »pokoju« wdrożyliśmy politykę »1 plus 1«: połowa naszych czipów pochodziła od amerykańskich firm, a połowa od Huawei”.

Znacznie bardziej złowrogie sygnały dochodzą natomiast z chińskich kręgów rządowych. Tydzień po podpisaniu rozporządzenia przez Trumpa, Xi Jinping odwiedził jedną z największych w Chinach fabryk metali ziem rzadkich. To chiński as w rękawie. W Państwie Środka znajdują się bowiem największe na świecie złoża minerałów, z których pozyskuje się pierwiastki ziem rzadkich. Jest ich 17, m.in. skandr, itr, lantan. To bezcenne składniki na rynku nowoczesnych technologii, a głównym ich nabywcą są... Stany Zjednoczone. Co więcej, w środę 29 maja w „Dzienniku Ludowym” – oficjalnym organie Komunistycznej Partii Chin – ukazał się wstępniak, w którym ostrzega się USA przed „niedocenianiem zdolności Chin do obrony swych praw i interesów”. W tekście znajduje się złowroga fraza: „nie mówcie, że was nie ostrzegaliśmy” – pojawiała się ona w Chinach przed wojną z Indiami w 1962 i z Wietnamem w 1979.

Wobec zaostrzającego się konfliktu chińsko-amerykańskiego (w maju Waszyngton podwyższył też cła na kolejną pulę towarów importowanych z Chin) cały świat z napięciem czeka na odbywający się pod koniec czerwca szczyt G20 w Osace. Spotkają się tam przywódcy obu krajów.

W razie braku porozumienia konflikt handlowy wkroczy w jeszcze ostrzejszą fazę, którą na pewno odczuje gospodarka na całym świecie. W tym Europa.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL