Nowy numer 42/2019 Archiwum

Gotowi na klęskę?

Na południu Polski znowu doszło do powodzi. Czy jesteśmy w stanie przygotować się na niebez-pieczeństwa żywiołowe?

Jeśli chodzi o naturalne zagrożenia, Polska jest bezpieczniejsza nie tylko od państw tropikalnych, ale nawet od Grecji czy Włoch. Jednak wichury czy powodzie w naszej części świata nie powinny zaskakiwać. System ostrzegania przed klęskami żywiołowymi jest już dość dobrze rozwinięty. Gorzej jest z infrastrukturą.

Niepewny grunt

W połowie maja w Gliwicach zatrzęsła się ziemia. Wstrząs miał siłę 3,26 st. Richtera i nie spowodował szkód. Takie zjawiska na terenach górniczych nie należą do rzadkości. Miejsce, z którego wydobyto węgiel, wypełnia się piachem, który jest mniej wytrzymały niż lita skała. – Rana musi się zagoić, niestety, w dynamiczny sposób – skały muszą popękać – tłumaczy prof. Stanisław Lasocki, kierownik Zakładu Sejsmologii Polskiej Akademii Nauk. Wstrząsy górnicze zagrażają osobom pracującym pod ziemią, czego dowodem była sytuacja z 2015 r., kiedy to w wyniku wstrząsu w kopalni zginęło 2 górników. Nie powodują jednak większych zniszczeń na powierzchni ziemi.

Większość powierzchni Polski należy do terenów asejsmicznych lub pensejsmicznych, tzn. takich, na których naturalnych trzęsień ziemi nie ma albo są bardzo rzadkie. Dlatego, jak zaznacza Stanisław Lasocki, nie potrzebujemy szczególnych zabezpieczeń antysejsmicznych.

Mała rzeka, duży problem

Inaczej rzecz się ma z zagrożeniem powodziowym. W XXI w., wylewy rzek wciąż powodują w Polsce straty, a niekiedy i ofiary w ludziach. Pod koniec maja rzeki wystąpiły z brzegów w Małopolsce, na Podkarpaciu i w województwie świętokrzyskim. Tylko w środę 22 maja zalanych zostało tysiąc domów. Poziom wody w Wiśle był podniesiony, ale największe zagrożenie stworzyły dopływy największej polskiej rzeki.

Klimat nie jest ostatnio korzystny. Ulewy, które wcześniej zdarzały się głównie latem, przychodzą już w maju. Dlatego podtopienia zdarzają się wcześniej niż dotychczas. Od zawsze najbardziej narażone było południe Polski. To efekt ukształtowania terenu i intensywności opadów. – Opady rosną z wysokością – tłumaczy prof. Bogusław Pawłowski z Katedry Hydrologii i Gospodarki Wodnej UMK w Toruniu. – W Beskidach opady są zwykle dwa razy większe niż na przykład na Kujawach. W dodatku na Kujawach występują piaski i żwiry, czasem gliny, a w górach mamy nieraz litą skałę. Podłoże jest więc słabo albo w ogóle nieprzepuszczalne.

Wysoka fala powodziowa, która tworzy się w ten sposób, spływa na tereny położone poniżej gór. Stąd bierze się zagrożenie dla miejscowości w Małopolsce czy na Podkarpaciu. Małe rzeki mogą się okazać groźniejsze od dużych. Dlaczego? Ta sama ilość deszczu, która w Wiśle podniesie poziom tylko trochę, może wystarczyć, by Soła czy Skawa wystąpiły z brzegów.

Precz z retencją!

– Około 20 proc. wałów w Polsce wymaga naprawy – mówi Sergiusz Kieruzel, rzecznik przedsiębiorstwa Wody Polskie. Państwowa firma działa od początku 2018 r. Odpowiada za całą gospodarkę wodną kraju, w tym za stan zbiorników retencyjnych, blisko 9 tys. km wałów przeciwpowodziowych oraz regulację rzek. Jak tłumaczy rzecznik, wcześniej korytami rzecznymi zajmowała się administracja państwa (Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej), za wały odpowiadali marszałkowie województw, a za tzw. międzywale – starostowie powiatów. Teraz całość kontroluje jeden podmiot.

Wały podlegają erozji, są też niszczone przez zwierzęta. Renowacja to w skali kraju miliardowe kwoty. Modernizacja zabezpieczeń chroniących miejscowości Wały, Stary Dwór, Uraz i Raków na Dolnym Śląsku została wyceniona na 30 mln zł. Budowa nowych wałów na Wiśle i Koprzywiance w okolicach Sandomierza oraz towarzyszącej im infrastruktury to koszt 180 mln zł. W podwarszawskiej Jabłonnie trzeba będzie wydać 80–90 mln złotych.

Infrastruktura zapobiegająca wylewom to nie tylko wały. Bardzo ważne są zbiorniki retencyjne, czyli sztuczne jeziora, które mogą przyjąć część fali powodziowej. Jednym z takich akwenów jest Jezioro Mucharskie na Skawie niedaleko Wadowic. W 2017 r. uroczyście otworzyła je ówczesna premier Beata Szydło. Zbiornik mający pojemność 160 mln m sześć. ratował już Kraków, przyjmując falę powodziową. Budowa sztucznych akwenów niemal zawsze wzbudza protesty. Tak było w przypadku Jeziora Czorsztyńskiego, funkcjonującego od 1997 r. i będącego trzecim co do wielkości obiektem tego rodzaju w Polsce. Z kolei w połowie maja Wody Polskie ogłosiły, że wstrzymują prace nad budową kilku mniejszych zbiorników w Kotlinie Kłodzkiej. Podtopienia zdarzają się tam często, ale mieszkańcy zaoponowali przeciw budowie, obawiając się zniszczenia krajobrazu i ekosystemu. Jak jednak podkreśla prof. Bogusław Pawłowski, to właśnie mała retencja jest najskuteczniejsza w walce z powodziami. – Trzeba zatrzymywać wodę tam, gdzie ona się pojawia, zamiast czekać, aż wszystko spłynie do wielkich rzek, gdzie najtrudniej coś zrobić – mówi naukowiec.

Nie mniejsze kontrowersje wzbudza pomysł regulacji Wisły. W rzeczywistości duża jej część jest uregulowana. W górnym biegu rzeka płynie sztucznym kamiennym korytem. W biegu dolnym jeszcze w czasach zaboru pruskiego zbudowano kilka tysięcy ostróg, czyli poprzecznych grobli chroniących brzeg przed podmyciem. Dziś 300 z nich poddawanych jest rewitalizacji. Największa polska rzeka pozostaje dzika przede wszystkim na odcinku lubelskim. Z punktu widzenia bezpieczeństwa regulacja ma wady – zwęża koryto rzeki, więc podnosi jej poziom. Zwolennicy tego rozwiązania podkreślają jednak, że pomaga ono kontrolować stan wody.

Telefoniczne ostrzeżenie

Przed wichurami nie zabezpiecza żadna infrastruktura. Choć Polsce nie zagrażają tornada porównywalne z tropikalnymi, to jednak zdarzają się trąby powietrzne, jak ta, która 21 maja br. uszkodziła ponad 40 gospodarstw domowych w gminie Wojciechów na Lubelszczyźnie. W sierpniu 2017 r. w okolicach Elbląga wiatr osiągnął prędkość ponad 150 km/h, co było najsilniejszą wichurą w Polsce od blisko 40 lat. Silnie wiało także w innych częściach kraju. W Suszku niedaleko Chojnic doszło do tragedii. Konary drzew spadły na namioty harcerzy. Zginęły dwie nastolatki, a 20 osób odniosło rany.

W przypadku zagrożenia wichurą należy zachować zdrowy rozsądek: w miarę możliwości nie opuszczać budynków, uważać na drzewa i linie energetyczne, schować przedmioty, które może porwać wiatr (np. meble ogrodowe), unikać jazdy rowerem lub motocyklem. Ostrzeżenia przed wiatrem można znaleźć w internecie, np. na stronie stowarzyszenia Skywarn Polska. Podobne informacje – dotyczące niebezpieczeństw różnego typu – publikuje też Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Bardzo dokładne dane, dotyczące przede wszystkim ryzyka powodzi, można znaleźć na stronie isok.gov.pl.

Od końca zeszłego roku działa też alert SMS-owy. RCB wysyła wiadomości wszystkim osobom znajdującym się w miejscu, w którym może wystąpić dane zagrożenie. Wszystko wskazuje jednak na to, że mimo rozwoju technologii natura jeszcze nieraz przypomni o swojej sile.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL