GN 42/2019 Archiwum

Mam wielką satysfakcję

O przyczynach zwycięstwa, słabości opozycji i wizji Unii Europejskiej, jaką ma PiS, mówi Beata Szydło.

Bogumił Łoziński: Jak się czuje osoba, która osiągnęła rekordową liczbę głosów w historii polskich wyborów do Parlamentu Europejskiego – ponad pół miliona? To więcej niż partia Kukiz’15 w skali całego kraju.

Beata Szydło: Przede wszystkim chcę podziękować wszystkim, którzy mnie takim zaufaniem obdarzyli. Odbieram to jako potwierdzenie tego, że moja wieloletnia praca została doceniona przez Polaków. Mam wielką satysfakcję. Gdy w wieczór wyborczy prezes Jarosław Kaczyński powiedział mi, że zdobyłam 470 tysięcy głosów poparcia, byłam przekonana, że chodzi o wynik całej listy PiS w moim okręgu. Kiedy dowiedziałam się, że to tylko mój indywidualny wynik, byłam mocno zaskoczona. Następnego dnia okazało się, że otrzymałam ponad 525 tysięcy głosów

Na ile w tym sukcesie widzi Pani efekt swojej charyzmy „matki Polki”, „naszej Beaty”?

(Śmiech) Nie mnie to oceniać. Myślę, że Polacy doceniają przede wszystkim to, że Prawo i Sprawiedliwość traktuje ich uczciwie. Czasem popełnialiśmy błędy i pewnie jeszcze jakieś popełnimy, ale zawsze potrafiliśmy je korygować. Nie wszystko się nam udało tak, jak zakładaliśmy, ale jeśli uczciwie o tym mówimy, wyjaśniamy przyczyny, ludzie to doceniają, widzą, że są poważnie traktowani. Partyjnych kolegów i naszych zwolenników przestrzegam jednocześnie przed triumfalizmem. Wygraliśmy, ale to nas nie zwalnia z ciężkiej pracy, jaka jest przed nami.

W czasie wieczoru wyborczego stała Pani obok Jarosława Kaczyńskiego jako jedna z głównych liderek PiS. Nie powiodło się „zlecenie na Beatę Szydło”, czyli podkopywanie Pani pozycji przez partyjnych kolegów, ale też ostre ataki opozycji?

Mój wynik pokazał, że to się nie udało. Teraz idziemy do przodu.

Pojawiają się opinie, że z takim wynikiem ma Pani realne szanse na wygraną w wyborach prezydenckich w Polsce.

To powyborcza publicystyka, stanowczo ją dementuję. W przyszłorocznej kampanii prezydenckiej będę wspierać Andrzeja Dudę.

PiS-owi udało się zmobilizować swój elektorat, ale czy uda się Wam utrzymać to poparcie do wyborów parlamentarnych? Czy macie na przykład w zanadrzu jakieś nowe transfery socjalne?

Nie sądzę, abyśmy w tym roku poszerzali pakiet programów społecznych, ponieważ już jest on szeroki. Jesteśmy odpowiedzialnym rządem, więc musimy brać pod uwagę możliwości budżetu. Realizujemy wszystkie złożone propozycje. W swoich wyborach Polacy nie kierują się jedynie bieżącymi transferami socjalnymi, lecz patrzą w dłuższej perspektywie. Im się po prostu za naszych rządów żyje lepiej i godniej. Doceniają to, co zostało zrobione, ale na spotkaniach wskazują wiele obszarów, które trzeba poprawić. Wygraliśmy, bo byliśmy wśród ludzi, mieliśmy im do powiedzenia coś ważnego. O najważniejszych wartościach, solidaryzmie społecznym, dawaniu równych szans na korzystanie z rozwoju gospodarczego. Jesteśmy wiarygodni, wywiązujemy się z zobowiązań. Ja mogę dziś stanąć przed wyborcami i powiedzieć, że dotrzymałam słowa. Tymczasem opozycja nie miała poważnej oferty dla Polaków, jedynie straszyła PiS-em. Oglądając kampanię Koalicji Europejskiej, miałam wrażenie, że jej strategia była przygotowywana w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości, od problemów ludzi. To wszystko, o czym mówię, symbolizuje jeden, kilkudziesięciosekundowy film opublikowany jako materiał promocyjny Koalicji Europejskiej. To Grzegorz Schetyna i liderzy opozycji na wałach przeciwpowodziowych rozdający pączki ludziom, którzy walczą z żywiołem, chcąc ratować dobytek życia.

Opozycja wprowadziła do kampanii kwestie obyczajowe. Czy to jej pomogło?

Próbowała wzniecić wojnę światopoglądową. Z góry zaplanowała atak na Kościół i symbole religijne. Według mnie przyniosło to skutek odwrotny. Bo nie chodziło o walkę z patologią, tylko o podcinanie korzeni polskiej tożsamości, czyli spraw dla większości Polaków najważniejszych: chrześcijaństwa, wartości konserwatywnych, tradycyjnej – choć funkcjonującej w nowoczesnym otoczeniu – rodziny. Słyszałam wiele głosów ludzi, również niezwiązanych z Kościołem, którzy byli zbulwersowani tym, co się dzieje. Myślę, że czarę goryczy przelała zorganizowana w Gdańsku dzień przed głosowaniem obrzydliwa parada zwolenników LGBT.

PiS nie chciał się zajmować kwestiami etycznymi, tłumacząc, że to może odsunąć Was od władzy. Tymczasem właśnie kwestie obyczajowe były jednym z czynników, który doprowadził do Waszego zwycięstwa. Czy teraz można spodziewać się, że czynnie zaangażujecie się po stronie konserwatywnych wartości, np. wypowiecie konwencję antyprzemocową, która opiera się na ideologii gender?

Przypomnę, że gdy w 2017 r. obchodzono 60. rocznicę traktatów rzymskich, próbowano do deklaracji końcowej włączyć zapisy dotyczące gender. Ja bardzo mocno się temu sprzeciwiłam. Byliśmy jedynym państwem, które powiedziało, że nie podpisze tej deklaracji, i udało się to zablokować.

Na poziomie deklaracji – tak, gorzej jest z praktyką. Środowiska katolickie bulwersuje na przykład nieprzyjęcie przez PiS obywatelskiego projektu zakazującego aborcji eugenicznej.

Okres kampanii wyborczych to nie jest dobry czas, aby zajmować się kwestiami światopoglądowymi. Jeśli są podejmowane, to zwykle w celu polaryzacji, korzyści politycznych, a nie po to, by rozwiązać problem. W sprawie, o której rozmawiamy, najważniejsze jest to, by zakończyła się pozytywnie. Aby – kierując się nawet najlepszymi chęciami – w efekcie nie doprowadzić do liberalizacji przepisów, co pogorszyłoby wypracowany konsensus.

Mieliście przecież samodzielną większość.

Przypomnę, że gdy Sejm zajmował się tymi tematami, były olbrzymie protesty i próba destabilizacji parlamentu. Nad wyraz sprawnie organizowały to środowiska ideologizujące, mocno wspierane przez liberalne media i opozycję. Mówiąc o tym, trzeba jednocześnie pamiętać, że w kwestii ochrony życia wprowadzaliśmy inne rozwiązania, np. duży program „Za życiem”.

Cieszy się Pani, że Konfederacja, która podbierała PiS-owi wyborców, nie zdobyła żadnego mandatu?

Dobrze, że Polacy odrzucili zbyt radykalne, nacjonalistyczne, antysemickie hasła. W polskiej polityce nie ma miejsca na tego typu retorykę.

Trzech polityków Wiosny, którzy weszli do PE, przyczyni się do poszerzania elektoratu tej partii?

Nie sądzę. Myślę, że to ugrupowanie ma małe szanse na wejście do polskiego parlamentu. Mieliśmy już sporo partii jednej kampanii czy jednej kadencji. Co ciekawe, nazwiska wielu działaczy tych formacji systematycznie się powtarzają. Sam Robert Biedroń, przedstawiany jako świeża krew na scenie politycznej, był przecież politykiem SLD, a potem posłem Ruchu Palikota.

Czy obejmie Pani jakąś ważną funkcję w unijnych strukturach, na przykład komisarza?

Czytałam przedwyborcze analizy – niezbyt przychylnego naszej partii portalu Politico – które obsadzały mnie na tym stanowisku. Słucham powyborczych dywagacji naszych politologów i publicystów. Są dla mnie miłe, ale polityka to gra drużynowa. Decyzje personalne będą rozważane pod kątem uzyskania jak największych efektów dotyczących naszej strategii opracowanej przed wyborami

Dotychczas PiS był w europarlamencie w grupie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Macie plany, aby wokół PiS utworzyć w PE nową partię?

Rozmowy trwają, jesteśmy w EKR. To jest nasza grupa polityczna. Natomiast jak ona się ukształtuje i z kim będziemy współpracować – dopiero zobaczymy. Scenariuszy jest sporo.

Jaki pomysł na Unię Europejską ma PiS?

Bardzo jasno mówimy, że instytucje europejskie muszą funkcjonować zgodnie z tym, co zapisano w traktatach. Mam tu na myśli aktywność Komisji Europejskiej, która stała się narzędziem wykorzystywanym w wewnętrznych rozgrywkach krajów członkowskich. To nie powinno mieć więcej miejsca. Bardzo podkreślamy też potrzebę równości. Choćby w kwestiach dotyczących codziennego życia Europejczyków. W Polsce najbardziej widać nierówność w jakości produktów z UE, która jest gorsza niż tych sprzedawanych w Europie Zachodniej. Grupa Wyszehradzka stanowczo się w tej sprawie wypowiadała. Z drugiej strony problem ten dotyczy nierównego traktowania państw, na przykład przy wprowadzaniu różnego rodzaju reform. Doświadczaliśmy tego ze strony Komisji Europejskiej przy okazji reformy sądownictwa. Nie ma równości w traktowaniu przedsiębiorców. Kolejna kwestia to bezpieczeństwo. Musimy wspólnie decydować o takich sprawach jak polityka migracyjna. W naszej wizji Unia powinna być Europą ojczyzn. Wreszcie Unia Europejska musi powrócić do wartości, które stały u jej podstaw, jak sprawiedliwość, równe szanse, tolerancja, szacunek dla innych. Czyli do tego, co wywodzi się ze wspólnego fundamentu, jakim jest kultura chrześcijańska.•

Beata Szydło

w latach 2015–2017 była premierem. Jest absolwentką Uniwersytetu Jagiellońskiego, Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie i Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Przez siedem lat pełniła funkcję burmistrza małopolskiej gminy Brzeszcze. Była posłem na Sejm w latach 2005–2019. Jest wiceprezesem PiS.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Pit&K
    11.07.2019 21:45
    Życzę Pani sukcesów w tym politycznym galimatiasie i prawdziwych przyjaciół w dążeniu do naprawy Rzeczypospolitej.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama